środa, 29 sierpnia 2018

Zotter Vintage 2016 Dry Aged ciemna 75%


Wykańczania zapasów ciąg dalszy. Tym razem mowa o moich zapasach tabliczek od Zottera. Przez lato nie kupowałam nic nowego w biokredens.pl, a ostatnią z posiadanych przeze mnie nowości od ulubionego austriackiego czekoladnika była nietypowa Labooko Vintage 2016 Dry Aged. Cóż to za wynalazek? Blend wyselekcjonowanych ziaren kakao z całego świata (częściowo Criollo), Zotter poddał rocznemu dojrzewaniu na sucho, celem uzyskania dojrzalszego smaku. Jakby to jeszcze było mało, Zotter zastosował wobec tych ziaren nową metodę prażenia SNR (z udziałem wody), o którą pokusił się także w przypadku tworzenia czekolad Guatemala 75% i Ecuador Seversal 75%. Ziarna z blendu konszowano 24 godziny.


Ciemna, stonowana, lekko satynowa tabliczka (a raczej dwie 35-gramowe tafle, po jednej dla Męża i dla mnie) pachniała głównie przyprawowo - mieszanką pieprzu, gałki muszkatołowej i kadzidła. W ustach rozpuszczała się powoli i sucho, niecodziennie jak na ciemne Labooko. Była twarda, zbita i nieco granulowata, zalepia buzię w sposób suchy i odrobinę mdły. W odbiorze wydaje się być jakby przymrożona, co stoi w ciekawej sprzeczności z suchym pustynnym ciepłem, jakie od niej bije.


W swych nutach smakowych początkowo Vintage 2016 Dry Aged zdawała się być... zleżała i zwietrzała. Przywodziła na myśl przepalone kadzidło, snujący się duszny dym, zwietrzone przyprawy przechowywane w worku jutowym. Pomimo znacznej słodyczy, jaką ze sobą niosła, cechowała się niskimi, poważnymi i mało wybujałymi nutami. Nawet nie potrafiłam na początku nazwać słodyczy, którą charakteryzowała czekoladę. Wszystko zdawało się być monotonne, smutne nawet.


Z czasem spośród feerii przypraw i dymu narastać zaczęła intensywna, pyszna wanilia. Właśnie dopiero w tym momencie, już niemal pod koniec - byłam w stanie nazwać słodycz przebrzmiewającą przez całą degustację. Była to słodycz waniliowego mleka sojowego, tudzież sojowego deserku z prawdziwą wanilią i dozą cukru trzcinowego. Bez tej słodyczy Vintage 2016 Dry Aged byłaby dla mnie chyba zbyt siermiężna.

Nie wiedziałam, czego spodziewać się po tym eksperymencie. Szczerze powiedziawszy, nie miałabym specjalnej ochoty na powrót do tej tabliczki.


 
Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 70 g (2x 35 g).
Wartość energetyczna w 100 g: 595 kcal.
BTW: 8,9/46/32

niedziela, 26 sierpnia 2018

Pacari Los Rios ciemna 72%


Dzięki markom Republica del Cacao i Takal przenieśliśmy się ostatnimi czasy do ekwadorskiej prowincji Los Rios. Nadal pozostajemy w tym regionie, tym razem za sprawą doskonałego Pacari. Tym samym wyczerpałam moje zapasy czekolad Pacari zakupione w sklepie na rogu głównego placu Quito. Na szczęście zostało mi jeszcze trochę innych ekwadorskich czekolad - wspomnień ze wspaniałej podróży.

Grube, choć drobne kosteczki tabliczek Pacari zawsze wywołują mój uśmiech. Są obietnicą cudownych doznań. Żywobrązowa tafla z leciuteńkim osadem pachniała przepięknie i bogato. W aromacie odnaleźliśmy najpierw soczystą pomarańczę i wilgotną, żyzną glebę. Następnie pojawiły się żywiczne nuty iglastego lasu oraz świerzbiący w nosie pyłek kwiatowy - z którego dalej wypłynęły kolejne cytrusowe olejki.



W ustach Los Rios zachowuje się typowo dla Pacari - rozpuszcza się gładko, z zadziorną lekką szorstkością, esencjonalnie. Najpierw wyczuwamy kwaśne mleko, nawet już takie trochę nadpsute. Dalej uderzają cudne cytrusy wyczuwalne w zapachu - przede wszystkim pomarańcze i limonki, a następnie cytryny tak intensywne, że chwilami wręcz chemiczne. Od tego złudzenia przechodzimy w rejony dyskretnej paloności, aromatycznej żywiczności i szczypty winnych tanin. Słowem - dobre, cierpkie czerwone wino, bogate i niebanalne.


W dalszej kolejności rozwinęła się nuta, która okazała się dla nas wiodącą w całej Los Rios. To dojrzały, podpieczony banan. Smak ten stał się tak wyraźny, że aż namacalny. Cudowna bananowość wydawała się nieco podlana słodkawą śmietaną, czy raczej - podana z lodami śmietankowo-karmelowymi. O tak, właśnie w takim tonie utrzymany był finisz, przechodzący w rejony karmelowych lodów w kawałkami maślanych krówek zatopionych w środku.

Wprawdzie Los Rios była ostatnią Pacari z moich obecnych zapasów, ale to na pewno nie koniec mojej przygody z tą marką. Zbyt mocno ją polubiłam.



Skład: miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna słonecznikowa.
Masa kakaowa min. 72%.
Masa netto: 50 g.

czwartek, 23 sierpnia 2018

Takal Ecuador Hda. Seis Hermanos Vinces ciemna 76%


Jedna jedyna tabliczka marki Takal, jaką udało mi się zakupić na targu w Quito - stanowiła dla mnie szczególną wartość. To niesamowite - spacerować pośród stoisk z lokalnymi, 100% ekwadorskimi wyrobami i pośród ogromu przeróżnych czekolad dostrzec ostatni egzemplarz reprezentujący markę Takal. Na dodatek wyrażenia "small batch" i "limited edition" zadziałały na mnie jak płachta na byka. 70-gramowa tabliczka stworzona z kakao Arriba z plantacji Hacienda Seis Hermanos, położonej w okolicach miasta Vinces w prowincji Los Rios (z Vinces pochodzi też dopiero co recenzowana tabliczka od Republica del Cacao) - triumfalnie upolowana, wykupiona została ze stoiska prowadzonego przez młodego chłopaka, który absolutnie nie miał pojęcia, ile taka zdobycz dla mnie znaczy. Tym bardziej, że...

...już w domu, po paru miesiącach od powrotu z Ekwadoru odkryłam, jak Takal niesamowicie opisał swoją czekoladę. Wydawało mi się, że Georgia Ramon czy Zotter szczegółowo przybliżają historię ziaren i wykonania swoich single-origin, ale wartość merytoryczna informacji na opakowaniu Takal to przy nich prawdziwa encyklopedia. Byłam w szoku. Nie sposób opisać te historie, gdyż zajęłoby mi to sporo miejsca - wolałam sfotografować wnętrze kartonika i pokazać je Wam (zresztą, na stronie internetowej Takal również można odnaleźć te danem na bardziej wyraźnych planszach). Co tam mamy? Dokładną charakterystykę właściwości ziaren pochodzących z plantacji Hacienda Seis Hermanos, informacje dotyczące ich fermentacji, suszenia i prażenia, profil smakowy oraz przybliżenie rodziny prowadzącej plantację. Rewelacja. Prawdziwa czekolada single-origin, prawdziwa bean-to-bar, prawdziwa skarbnica wiedzy o kakao i czekoladzie. Nasza Takal to indywidualistka. Nigdy o żadnej plantacyjnej czekoladzie nie mogłam się dowiedzieć tak wiele, tylko z samego opakowania!


70-gramowa tabliczka o pociągłym kształcie została podzielona na nietypowego kształtu kostki (w sumie trudno je tak nazwać), posiada również wygrawerowane logo firmy. Okazała się dość ciemna, z lekkim nalotem, spod którego przebrzmiewały czerwonawe tony. W dotyku czekolada sprawiała śmieszne wrażenie bycia szorstko-pluszową. Gdy dodamy do tego kwaśno-owocowy aromat, przywołujący na myśl wiśniowy lambik i podfermentowane wiśnie - robi się naprawdę ciekawie i nietypowo.

W ustach rzeczywiście rozpościera się nietypowa szorstkość, będąca jednocześnie delikatną - ponownie mieliśmy skojarzenia z pluszem, a łącząc z tym nuty smakowe - także z piernikiem. Pojawiły się elementy drożdżowe, wyraziście piwne - ale uderzające właśnie w stronę dzikiem fermentacji i udziału owoców - wypisz wymaluj lambik! Jakie owoce? Przede wszystkim wiśnie i czarne porzeczki, bardzo intensywne. Spod tych pysznych, soczystych i mocno kwaśnych owoców wydobywała się także głębia mleczno-ciasteczkowa - jak w mięciutkich, świeżych ciastkach z udziałem maślanki. Pojawiły się również subtelne nuty orzechowe, niczym w posypce z orzechowej kruszonki, która mogła by zdobić powyższe ciasteczka.

 

Wiedziałam jednak, że to nie wszystko. Jakiś wyraźny akcent wybijał się ponad to wszystko, ale nie umiałam go opisać. Sięgnęłam więc w końcu po pomoc, jaką producent oferował w postaci umieszczenia na opakowaniu profilu smakowego ziaren. MIECHUNKA! Strzał w dziesiątkę. Nad wszystkim królowała soczysta, kwaskowata miechunka.

Nasza Takal to przede wszystkim bardzo orzeźwiająca kwaśność zawarta w nietypowej strukturze czekolady. Jadło się ją przyjemnie, nie była ciężka - choć jednocześnie przy wszystkich swych cechach sprawiała wrażenie esencjonalnie kakaowej. Zapada w pamięć - nie tylko przez wzgląd na tak cudowne opakowanie z rozbudowanymi informacjami. Jest po prostu oryginalna i prawdziwa.

 
Skład: miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy,
Masa kakaowa min. 76%.
Masa netto: 70 g.

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Republica del Cacao Ecuador Vinces ciemna 75%


Vinces jest miastem położonym w ekwadorskiej prowincji Los Rios. Przez wzgląd na obecność kopii wieży Eiffla, nazywane jest małym Paryżem. Ponadto, to prawdziwe kakaowe zagłębie, niemalże stolica ekwadorskich ziaren Arriba. Będąc w firmowym sklepie Republica del Cacao w Quito miałam okazję zakupić solidną 100-gramową ciemną tabliczkę o 75% zawartości kakao. Perspektywa takiej ilości czekolady od dotąd raczej niezawodnej Republica del Cacao była naprawdę ekscytująca.


Rozpakowanie tabliczek od Republica del Cacao jest zawsze związane z przyjemną niespodzianką. Spore kostki, gładkie i tłustawe w dotyku, a jednocześnie wydające się być bosko esencjonalne - niczym wykwintny czekoladowy likier. W ogóle, czekolady od Republica del Cacao pachną zabójczo, upajająco... Zawsze niosą ze sobą nieco inne nuty, ale bazą jest woń gęstego czekoladowego likieru. Vinces w swym aromacie wydawała się być wyjątkowo smolista, z odległą kwiatową nutą.

Po włożeniu kawałka kostki do ust, Vinces poczęła rozpuszczać się ze sporą dozą tłustości. Na tyle sporą, by przywołać na myśl soczysty bekon oraz przysmalone skwarki. Tak, tłustość mieszała się tu ze smolistą goryczką, co dało inwazyjny efekt - zwłaszcza, że smolistość odznaczała się również w strukturze. Idąc dalej, natrafiliśmy na fusy ze słodkiej kawy, taką kawową esencję. Skojarzyło mi się to ze słodką gęstawą kawą gotowaną w czajniczku w Armenii, której podczas naszej wycieczki tam piliśmy tak wiele.



Spod tej smolistej kawy wyłoniły się na krótko owoce. Były to przede wszystkim dojrzałe, już odrobinkę zdrewniałe w swym miąższu brzoskwinie - okraszone odrobiną nut typowych dla mango. Generalnie Vinces okazała się cięższa od innych tabliczek Republica del Cacao, bardziej od nich poważna i mniej słodka. Mimo tego, bardzo dobrze się ją jadło - 50 g na głowę w ciepły letni dzień nie było dla nas żadnym problemem. Jak widać, Republica del Cacao nawet czekoladę o trudniejszych akcentach potrafi stworzyć jako bardzo przystępną w odbiorze.


Skład: miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 100 g.