Dziś chwila oddechu od neapolitanek Michel Cluizel - mam dla Was cudownego nadziewańca od Zottera! Kocham orzechy, a po dotychczasowych wspaniałych doświadczeniach z orzechowymi Zotter Handscooped (że tylko wspomnę super nadzianą Monte Limar) tym bardziej pragnęłam zasmakować każdego kolejnego wariantu. Podczas zamawiania w Czekolady Zotter Polska najnowszych propozycji od Zottera, skusiłam się również na kilka tabliczek dostępnych w, nazwijmy to, podstawowej ofercie. Jedną z nich była właśnie Toasted Nuts + Lavender, czyli ciemna mleczna czekolada (60% kakao) wypełniona orzechami laskowymi i lawendowym olejkiem.
Z góry chcę Was przeprosić za fatalną jakość zdjęć (tak, zdjęcia u mnie zawsze są kiepskie, ale w tym wpisie wyjątkowo). Były robione przy sztucznym świetle (no i w pośpiechu, bo zapach rozpakowanej czekolady kusił niemiłosiernie), ponieważ Toasted Nuts + Lavender wraz z Mężem spożyłam na... sobotnią kolację. Wieczorek filmowy, z przerwą na dobrą czekoladę, a potem winko. Żyć nie umierać. Kocham nasze soboty.
Dziś opisywaną czekoladę cechuje prosty jak na serię Handscooped skład (nie ma syropu glukozowo-fruktozowego - czy hejterzy się teraz czegoś przyczepią? ;)) oraz diablo kaloryczność. Nie ma co się dziwić, że na 100 g tabliczki przypada aż 639 kcal, skoro 21% składu stanowią orzechy laskowe. Zwieńczenie kompozycji stanowi 0,02% udział olejku lawendowego. Mało? Bzdura. Przecież to 100% naturalny olejek, esencja. Zresztą, jeśli komuś zero po przecinku w składzie produktu wydaje się śmieszne, niech powącha tą czekoladę. A potem zamilknie.
Zapach tej czekolady jest absolutnie obłędny. To czysta lawenda! Nie żaden lawendowy sztuczny aromat z płynu do naczyń, tylko lawendowe pole. W nozdrzach świdruje tak intensywny aromat, jakbyśmy wąchali bezpośrednio roślinę. Lawendowa woń zagłusza wszystko inne. Czekolada i orzechy? Naprawdę? Nos wyczuwa samą, przepiękną lawendę. Kiedyś jadłam czekolady Lindt oraz J.D. Gross z lawendą i nie były nawet w połowie tak autentyczna jak ów Zotter.
Próbując wszystkich warstw tabliczki na raz, wgryzamy się w dość twardą masę. Również w kwestii smaku pierwsze skrzypce gra niewyobrażalna lawenda. Dopiero po chwili do głosu dochodzą orzechy, a na sam koniec przebrzmiewa czekolada. Całość sprawia wrażenie gęstego, gładziutkiego musu, choć przekrój wygląda na sypki. Tymczasem klei się dość mocno, fundując naprawdę mocne wrażenia.
Jak już wspomniałam, najpierw kubki smakowe detronizuje wyborna lawenda (to pole lawendowe w buzi!), spod której stopniowo wynurzają się rewelacyjnie podprażone, chrupiące orzechy laskowe. Zostały one umieszczone na dole nadzienia i... są idealne! Zotter przygotował je wyśmienicie - nawet ich rozdrobnienie jest w sam raz. Wszystkie zalety orzechów laskowych zostały uwypuklone w tej czekoladzie, podkręcone jeszcze otaczającym je orzechowym kremem. Pomimo totalnego przesiąknięcia olejkiem lawendowym, ów orzechowo-mleczny krem stanowi spójny łącznik smakowy z gładką czekoladą. Generalnie, w życiu nie przypuszczałabym, że lawenda może tak bosko komponować się z orzechami laskowymi. Kto by na to wpadł? Powolne wynurzanie się intensywnego smaku orzechów spod lawendowej pierzyny było rewelacyjnym doznaniem.
Sama ciemna mleczna czekolada jest delikatna, głęboka i... cóż, mocno przesiąknięta aromatem lawendy - tak, jakby wylano na nią naturalne perfumy. Czekolada zachowuje się tutaj jak przyprawa, zwieńczenie, dodatek, wisienka na torcie i kropka nad i. Trzyma w ryzach buzujące pralinowe wnętrze. Gładka i słodziutka, jest zwieńczeniem kompozycji - odzywa się echem w finiszu, oddając pierwsze miejsce lawendowo-orzechowemu szaleństwu.
Słodycz w Toasted Nuts + Lavender jest umiarkowana - po prostu lawenda i orzechy to dominujące smaki. Gdzieś pod koniec degustacji zaczyna przebijać się lekka słoność pochodząca od prażonych orzechów, stanowiąca świetne urozmaicenie.
Lawenda dzieli i rządzi. Toasted Nuts + Lavender jest spektakularna, intensywna na maksa - a jednak nic nie wymknęło się tu spod kontroli, nie było przesadzone czy odszczepione od reszty. To kolejna boska czekolada od Zottera i powtórzę się tak jak przy Monte Limar - cieszę się, że jeszcze sporo orzechowych Handscooped przede mną!
Skład: surowy cukier trzcinowy, orzechy laskowe 29%, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, pełny cukier trzcinowy, lecytyna sojowa, sól, wanilia, olejek lawendowy 0,02%, cynamon.
Masa kakaowa min. 60%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 639 kcal.
BTW: 10/47/40














