poniedziałek, 18 czerwca 2018

Morin Papouasie Nouvelle Guinee Sido ciemna 70%

 

Długi weekend związany z Bożym Ciałem zawsze wiąże się dla nas w wyjazdem w góry. Tak było i w tym roku. Z racji, iż jeszcze trochę ciekawych szlaków zostało nam do przejścia w Beskidzie Sądeckim, uderzyliśmy właśnie tam. W czwartek 31 czerwca, z samego rana byliśmy już na przedmieściach Krynicy-Zdrój, skąd pomaszerowaliśmy w stronę Jaworzynki, a dalej - na Jaworzynę Krynicką.

To właśnie na szczycie Jaworzyny Krynickiej, przesiadując na ławce i podziwiając widoki - zjedliśmy dziś opisywaną czekoladę. Niestety z powodu lekko przeciekającego bukłaka z wodą zamoczyło się opakowanie kolejnego smakowitego Morina. Od razu uprzedzę, że na wyjazd w Beskid Sądecki zabrałam czekolady wymagające większej refleksji, gdyż tabliczki "górskie" mi się skończyły - a z powodu upałów wstrzymałam realizację zamówienia na kolejne.

Morin Papouasie Nouvelle Guinee Sido to ciemna czekolada o 70% zawartości kakao pochodzącego z wyspy Nowa Brytania Wschodnia należącej do Papui-Nowej Gwinei. Według francuskiego czekoladnika, Sido charakteryzuje się wyrazistymi akcentami dymu, a także nutami roślinnymi i suszonych owoców. Swoją Sido zakupiłam w sklepie Sekretów Czekolady. Po Perou Rio Ene moje obawy co do sprawdzenia się ciemnych Morinów na górskim szlaku były już nikłe.


Papua-Nowa Gwinea to dla mnie bardzo atrakcyjny i tajemniczy rejon pochodzenia kakao. Wszystkie próbowane dotąd czekolady wykonane z tego kakao różniły się od siebie znacznie, lecz każda z nich była charakterna. Sido od Morina upajała swym zapachem esencjonalnych owoców, czym od razu przypomniała mi niedawno jedzoną Republica del Cacao Ecuador Los Rios. Kostki o wiśniowym odcieniu brązu rozpuszczając się w ustach niosą ze sobą specyficzną gęstą suchość, która ostatecznie doprowadza do masywnego i zdecydowane wypełnienia ust, jak to u Morina bywa - bez przesadnej gładkości, ale wyraziście i idealnie czekoladowo.

Zgodnie z zapowiedzią producenta, Sido to feeria suszonych i przydymionych (wędzonych!) owoców, ale takich pierwszej klasy - jędrnych i miąższystych. To słodzony miodem kompot z dojrzałych suszonych śliwek i moreli - na Wigilię jak znalazł. Dym, który spowijał czekoladę krążył gdzieś między wędzoną śliwką, pysznym boczkiem (uwielbiam mięsne akcenty z czekoladach!), a przydymioną, ekstremalnie dojrzałą wiśnią (już na skraju zdatności do spożycia).

I znów - jedząc Sido w domowym zaciszu pewnie mogłabym z niej wyciągnąć więcej... Jednak jej degustacja w tak pięknych okolicznościach przyrody była sama w sobie dla mnie wielką przyjemnością, a główne nuty okazały się tak intensywne, że... nie potrzebowałam niczego innego do zadowolenia.



Droga Kopciowa - Jaworzynka - Przysłop - Czubakowska - Jaworzyna Krynicka.



A tu już na Jaworzynie Krynickiej... Jest wyciąg, to i względnie sporo ludzi - ale i tak znaleźliśmy dla siebie zaciszne miejsce na degustację.




Poniżej szczytu, kierując się w stronę Krynicy - napotykamy na Diabelski Kamień (jakaż to popularna nazwa skał!).


Poniżej Jaworzyna Krynicka widoczna z podejścia na Przełęcz Krzyżową.


A tu już widok na Krynicę-Zdrój ze szczytu Krzyżowa.


Z Krynicy podeszliśmy na miejską, lecz bardzo malowniczą i ciekawie zagospodarowaną Górę Parkową.


A potem już, pustkowiami przez szczyt Huzary - powróciliśmy do punktu wyjścia...



Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, lecytyna słonecznikowa.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 584 kcal.
BTW: 8,7/43,2/34,6

4 komentarze:

  1. Tak, tamte rejony to najczęściej takie "dymne" smaki. Ja jednak zachowałbym ją na domową degustację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łudzę się, że może kiedyś powtórzę w domu ;)

      Usuń
  2. Mi tak dymna, co prażona się nie wydała, ale śliwki i ja czułam. U mnie to jednak jakieś przyprawione powidła i też coś jakby konfitura różana... A za tym i drożdżowo-orzechowo-drzewne tło.
    Sceneria piękna, ale ja bym wolała sobie przyjemności dozować i tę czekoladę zjeść w domu (co właśnie robię <3).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam zamówione czekolady lepiej nadające się na szlak, ale zrobiło się tak ciepło, że dopiero dziś dostałam od Piotra paczkę :D. Tak się obawiałam o stan tabliczek. Nie miałam mniej ekskluzywnych w zanadrzu ;)

      Usuń