piątek, 24 maja 2019

Manufaktura Czekolady House Blend Milk mleczna 44%


Jakiś czas temu Manufaktura Czekolad wypuściła dwa blendy - ciemny i mleczny - które występują w opakowaniach z różnymi szatami graficznymi. Nie wynika to z byle jakiego kaprysu, lecz z tytułu stworzenia kolekcji promującej i wspierającej polską sztukę plakatową. O idei przedsięwzięcia możecie przeczytać więcej na stronie internetowej Manufaktury Czekolady. Dla mnie oczywiście najistotniejsza była jakość samych blendów, które zakupiłam poprzez biokredens.pl. Po House Blend Milk o 44% zawartości kakao sięgnęłam susząc się przy ogniu w Darowie w Beskidzie Niskim.

Tabliczka nie różni się wyglądem od standardowych propozycji Manufaktury Czekolady. Zapewne grafika na opakowaniu zasugerowała mi nutę bananów w aromacie, lecz prócz niego pojawiła się zaskakująca ziołowość, urokliwa wanilia i akcenty drewniane. Przy pierwszym kęsie poczułam specyficzną szorstkość tabliczek z Manufaktury, którą wyjątkowo lubię. Tutaj przewrotnie połączona była jednak z aksamitem dobrze rozpuszczającej się w ustach mlecznej czekolady, co stanowiło kuszący i wciągający dualizm.


 Coś, co totalnie zdetronizowało mnie w tej tabliczce i czego zupełnie się nie spodziewałam - niesamowita ziołowość, płynąca jakby wprost z surowych ziaren kakao. Ziołowa, nieco ściągająca nuta była tu bardzo wyrazista (przywołując na myśl meksykańskie kakao), co w połączeniu z umiarkowanie słodką mlecznością, przyprawową wanilią oraz apetycznymi bananami i jabłkami - dało dzieło wyjątkowo wciągające. Nie wiem, czy to ogień rzucił urok na tę czekoladę, gdyż później podczas wyjazdu miałam okazję jeść dwie mleczne tabliczki od Manufaktury z kolekcji Smak Polski i zdradzę, iż owa ziołowość nie była w nich tak spektakularna. Odebrałam je jako o wiele zwyczajniejsze.

Natomiast mleczną House Blend z rozkoszą zdegustowałabym również w domowym zaciszu, rozkładając jeszcze raz każdy akcent w niej zawarty na części pierwsze. Urzekła mnie.


Skład: cukier, ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, laska wanilii.
Masa kakaowa min. 44%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 553,2 kcal.
BTW: 11,6/53,2/32,9

środa, 22 maja 2019

Naive Tahini mleczna 42% Ekwador z sezamem


 Lubię czekolady z sezamem. Połączenie tych małych ziarenek bądź pasty z nich z kakaowym kopem w większości przypadków sprawiło mi dużo przyjemności. Stopniowo eksplorując litewską markę Naive, której tabliczki zakupiłam za pośrednictwem sklepu Sekretów Czekolady, mogłam skosztować ich wariacji na temat sezamu i mlecznej czekolady. Tahini zawiera w sobie 42% ekwadorskiego kakao połączonego zarówno z pastą sezamową, jak i z prażonymi ziarnami sezamu.

Sięgając po Naive Tahini warto zwrócić uwagę na wkładkę wewnątrz opakowania. Opisuje ona koncepcję ekwadorskiej kolekcji Naive (do której należy również próbowana rok temu Peanut Butter), przybliża występujące w produkcie nuty smakowe, a także proces produkcji tej konkretnej tabliczki. Ciekawostką są sugestie eksperymentów kulinarnych i degustacyjnych z użyciem Naive Tahini. My potraktowaliśmy ją jako energetyczny dopalacz podczas majówki w Beskidzie Niskim, co nie przeszkodziło nam w docenieniu walorów czekolady.


Niepodzielona na kostki tafla ozdobiona została dużym charakterystycznym logo marki. Wyraźnie widoczne były zatopione wewnątrz czekolady ziarna sezamu. Czekolada pachniała bardzo sezamowo, z przełamaniem przez iluzję słonego koziego mleka oraz kwiatowo-owocowe bogactwo ekwadorskiego kakao.


 Tahini rozpuszczała się w ustach dość masywnie, co od razu pozwoliło zidentyfikować udział pasty sezamowej. Przyznam, że pomysł na tę kompozycję był wyjątkowo udany. Jak na mleczną czekoladę o niezbyt wysokiej zawartości kakao Tahini okazała się mało słodka, wręcz roiło się w niej od smakowitych, aromatycznych nut. Zgodnie z sugestiami płynącymi z zapachu, mleko miało tu zacięcie koziego, co dodatkowo zostało podkręcone przez zawartości soli w składzie. Ekwadorskie kakao wniosło akcenty kwiatów, drewna i niedojrzałych owoców, co trzymało całość w niemalże wytrawnych ryzach. Sezam - zarówno w formie pasty, jak i prażonych ziaren - pięknie prezentował swój specyficzny smak, lecz nie wyrywał się nachalnie na pierwsze miejsce. Odczuwałam go jako jeden z elementów spójnej i zaskakująco bogatej układanki.


 Tahini potwierdza wniosek płynący z moich dotychczasowych degustacji czekolad z dodatkami od Naive - są one bardzo przemyślane, skupione na bardzo dobrym kakao, zaś dodatek jest tu tylko wieńczącym dzieła uzupełnieniem, jakoby innowacyjną interpretacją kakaowych ziaren.


Skład: ziarna kakao, cukier, tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, sezam, sól morska.
Masa kakaowa min. 42%.
Masa netto: 57 g.

poniedziałek, 20 maja 2019

Willie's Cacao Venezuelan El Blanco Raspberries & Cream biała 36% z malinami


Nigdy nie zapomnę rewolucyjnej El Blanco od Willie's Cacao, którą z czystym sumieniem mogę nazwać najbardziej charakterystyczną białą czekoladą bez dodatków, jaką kiedykolwiek wypróbowałam. Zabawne, iż obawiam się spróbować czystej El Blanco jeszcze raz, po czasie - bojąc się, że nowe doświadczenia przeinaczą dawne wspomnienia. Nie omieszkałam jednak wypróbować Raspberries & Cream od Willie's Cocoa, czyli El Blanco wzbogaconej o maliny (4% całości). Wiedziałam, że dodatek owoców i tak znacznie zmodyfikuje pierwotną wersję czekolady. Tabliczkę zakupiłam w sklepie Sekretów Czekolady.


To, jak uroczy wygląd posiada tabliczka, możecie zobaczyć na zdjęciach - prawdziwa różowa landryna, choć oczywiście całkowicie naturalna. Pachniała malinowo-śmietankowym ciastem na biszkopcie, w efekcie czego ślinianki momentalnie zaczęły intensywnie pracować. W ustach tworzyła odurzające aksamitem bagienko, zalewając je intensywnym smakiem mocno śmietankowych lodów z całym mnóstwem malin. Smak malin odnalazł tu wyważenie pomiędzy ich kwaśnością i dojrzałą słodyczą, zatopiony w niebywałej śmietankowości i umiarkowanej słodyczy.

Raspberries & Cream to absolutne niebo w porównaniu do niedawno próbowanego wegańskiego Zotter Labooko Raspberry-Coconut. Jeśli zaś mowa o analogicznej malinowej Labooko (to znaczy z dodatkiem krowiego mleka) - Raspberry - bardzo trudno przyrównać jej do malinowej Willie's Cacao, są bowiem zupełnie inne. W Raspberries & Cream mnóstwo jest aksamitu, zaś w Labooko Raspberry - sporo dzikości. Prostym porównaniem - Willie's to lody na bazie śmietanki, a Zotter - esencjonalny sorbet.


Skład: tłuszcz kakaowy, mleko w proszku 36%, surowy cukier trzcinowy, maliny 4%.
Masa kakaowa min. 36%
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 615 kcal.
BTW: 8,5/45,6/42,1

sobota, 18 maja 2019

Tibitó Caramel mleczna 40%


Choć chętnie odwiedziłabym Kolumbię jeszcze nie jeden raz, niezmiernie ucieszyłam się na wieść, iż aby zdobyć kolejne czekolady marki Tibitó wcale nie muszę odwiedzać tego przepięknego kraju. Niezawodny sklep Sekretów Czekolady wprowadził bowiem Tibitó do swego asortymentu. To dla mnie doskonała okazja, by wypróbować tabliczki, których nie udało mi się zakupić podczas podróży do Kolumbii.

Pod wieżą widokową na Zawodnej (Zawadnej), do której w Lany Poniedziałek ruszyliśmy z Sędziszowej przez Wielisławkę, przysiedliśmy na ławce by posilić się kawą z termosu oraz Tibitó Caramel. Jest to mleczna czekolada o 40% zawartości kolumbijskiego kakao (prawdopodobnie blend), która według opisu producenta miała charakteryzować się wyraźnymi nutami karmelu.



Czekolada posiadała urzekająco ciepłą barwę. Pachniała bardzo prosto i smacznie, a mianowicie dobrze wypieczonymi kakaowymi wafelkami. Kierując pierwszy kęs do ust popadliśmy w konsternację - Tibitó zaserwowało nam smakołyk niesamowicie prosty, lecz niezwykle atrakcyjny w swej prostocie. Caramel rozpuszczała się w ustach przyjemnie i z lekkim cieniem zadziornej szorstkości, racząc nas na tyle specyficzną i wyraźną słodyczą, iż kontrowersyjnie skojarzyłam ją sobie z ekskluzywną wersją Milki. Po czasie uznałam, że trafniejszym skojarzeniem będzie karmelowe mleczko z tubki, o parę tonów mniej słodkie niż to zwykle przy takich wyrobach bywa. W istocie, subtelnie palona i mleczna karmelowość stanowi wiodący temat w tej tabliczce, jednakże należy wspomnieć o wafelkowej kontynuacji. Odnalazłam tu mnóstwo nawiązań do zbóż, szczególnie do zbożowych chrupek czy płatków. Połączenie kakao, karmelu i wafla naturalnie poprowadziło nas w stronę popularnego batona Lion.

Jeśli macie ochotę na wykwintną mleczną czekoladę, nie sięgajcie po Tibitó Caramel. To słodycz na dobrym poziomie, ale prosta do bólu (choć na pewno nie można jej posądzić o bylejakość).


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku.
Masa kakaowa min. 40%.
Masa netto: 80 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 508 kcal.
BTW: 9,6/30/50