Dziś pragnę Wam przedstawić kolejną czekoladę od Domori z serii nietypowych tabliczek mlecznych. Po wersji koziej przyszedł czas na wariant owczy. Na pozostałe dwie jeszcze bardziej oryginalne opcje musicie trochę poczekać. Wszystkie z nich zakupiłam dzięki Sekretom Czekolady.
Naturalnie, tak jak przy wersji koziej, i tutaj będę się odnosić do owczej czekolady od Zottera - Schafmilch. Podczas gdy w kozich czekoladach w zawartości kakao dominował Zotter, tak w tym przypadku więcej kakao w owczej czekoladzie zaoferowało Domori. Mamy tutaj 45% udziału kakao odmiany Criollo, zaś w Schafmilch odnajdziemy 34% kakao nieokreślonego na opakowaniu pochodzenia.
Naturalnie, tak jak przy wersji koziej, i tutaj będę się odnosić do owczej czekolady od Zottera - Schafmilch. Podczas gdy w kozich czekoladach w zawartości kakao dominował Zotter, tak w tym przypadku więcej kakao w owczej czekoladzie zaoferowało Domori. Mamy tutaj 45% udziału kakao odmiany Criollo, zaś w Schafmilch odnajdziemy 34% kakao nieokreślonego na opakowaniu pochodzenia.
W porównaniu do próbowanej wcześniej tego samego dnia koziej Domori, wersja owcza cechuje się zdecydowanie jaśniejszym odcieniem brązu (przypominam, że zawartość kakao i mleka w obu Domori jest identyczna; różnią się jedynie rodzajem mleka). W zapachu raczy nas o wiele większą słodyczą niż kozia, zakrawającą o miód. Spod owej słodyczy wyraźnie przebija się jagnięcina - tak, jakbym wąchała świeżo przyrządzone mięso, lub jakbym znalazła się w owczarni.
Owczy Zotter był niebywale delikatną czekoladą, bezpośrednio kojarzącą się z tłustym i słodkim owczym mlekiem, pełną spokoju i beztroski. Kozia Domori była dla mnie zaskakująco subtelna, toteż tym bardziej po owczej Domori spodziewałam się istnej krainy łagodności. Tymczasem, doznałam szoku!
Owczy Zotter był niebywale delikatną czekoladą, bezpośrednio kojarzącą się z tłustym i słodkim owczym mlekiem, pełną spokoju i beztroski. Kozia Domori była dla mnie zaskakująco subtelna, toteż tym bardziej po owczej Domori spodziewałam się istnej krainy łagodności. Tymczasem, doznałam szoku!
Oczywiście, jak na Domori przystało, czekolada idealnie rozpuszczała się w ustach, tworząc w nich aksamitną gęstwinę. Jednakże sam smak naprawdę dał tutaj mocny popis - owczy posmak zdominował w pełni całą kompozycję, niosąc ze sobą pewne goryczkowate i bardzo specyficzne nuty. Czekolada jest o wiele tłustsza od wersji koziej, co nie dziwi, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, iż generalnie mleko owcze zawiera więcej tłuszczu od koziego. Wrażenie tłustości jest potęgowane przez oczywistą dla Domori bardzo aksamitną strukturę i błogie, bardzo gęste rozpuszczanie się w ustach.
Kompozycja zdaje się być wręcz nieco ordynarna (tu mój osąd nie zbiega się z opinią Kimiko) i za nic nie przypomina mi błogiego smaku owczego mleka - bardziej kojarzy mi się z mięsem. Ponieważ uwielbiam jagnięcinę, absolutnie mi to nie przeszkadzało, choć bardzo mnie zaskoczyło. Autentycznie, czekolada calutka przesiąknęła mi aromatycznym tłuszczem jagnięcym. Momentalnie w mej głowie ustawił się smakowity przegląd wszelkich potraw z jagnięciny, jakie próbowałam w swoim życiu. To wręcz esencja tego specyficznego mięsa zaklęta w tabliczkę czekolady. W połączeniu z intensywnością palonego kakao tworzy to intrygujący efekt.
Kompozycja zdaje się być wręcz nieco ordynarna (tu mój osąd nie zbiega się z opinią Kimiko) i za nic nie przypomina mi błogiego smaku owczego mleka - bardziej kojarzy mi się z mięsem. Ponieważ uwielbiam jagnięcinę, absolutnie mi to nie przeszkadzało, choć bardzo mnie zaskoczyło. Autentycznie, czekolada calutka przesiąknęła mi aromatycznym tłuszczem jagnięcym. Momentalnie w mej głowie ustawił się smakowity przegląd wszelkich potraw z jagnięciny, jakie próbowałam w swoim życiu. To wręcz esencja tego specyficznego mięsa zaklęta w tabliczkę czekolady. W połączeniu z intensywnością palonego kakao tworzy to intrygujący efekt.
Zdaję sobie sprawę, że bardzo mocny owczy posmak charakteryzujący tę tabliczkę nie musi każdemu przypasować, dlatego odwrotnie niż przy czekoladach kozich - spośród owczych osobom nieśmiałym polecę na pierwszy raz Zottera. Jeśli jednak wśród moich czytelników znajdują się zdeklarowani fani jagnięcych steków - owcze Domori jest dla nich pozycją obowiązkową do wypróbowania!
Skład: cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, owcze mleko 22%, masa kakaowa Criollo, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 45%.
Masa netto: 25 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 618 kcal.
BTW: 8,5/46/43