czwartek, 12 września 2013

Kras Kolumbo mleczna z orzechami laskowymi i miodem


Coś Wam to przypomina? Ha, ja też nieźle się zaskoczyłam, gdy ujrzałam chorwacką wersję słynnego Toblerone. Jednak absolutnie nie nazwałabym tego produktu podróbką. Kolumbo jest po prostu czymś innym, pomimo podobieństw w wyglądzie. Ba, forma kostek jest praktycznie taka sama jak w przypadku Toblerone. I nie narzekam - świetnie się to sprawdza jako szybki dopalacz w górach ;).

Toblerone zawiera w składzie migdały, natomiast w tym przypadku zastosowano orzechy laskowe. Solo wolę spożywać migdały, ale tutaj, hm... Kolumbo ma w sobie o wiele więcej orzechów laskowych, niż Toblerone migdałów - przez co ta pierwsza czekolada dużo zyskuje. Mniej jest też w niej miodu, niż w szwajcarskim klasyku i to także jest na plus. Małe kosteczki nugatu czynią tabliczkę naprawdę twardą, ale są zdecydowanie bardziej orzechowe, niźli słodkie, jak to jest w Toblerone. Zresztą, Toblerone też jest twarde i nigdy mi to nie przeszkadzało. Poza tym twardość czekolady super sprawdza się na szlaku - walanie się po plecaku i zmiany temperatur nie są jej straszne.

Zawartość masy kakaowej to jedynie 28%, ale mleczne Toblerone też tylko tyle ma. Wbrew pozorom, ani w Kolumbo, ani w Toblerone, nie wpływało negatywnie na smak. To są po prostu bardzo specyficzne tabliczki, które i tak czy siak skład mają całkiem przyzwoity.

Dawno już nie jadłam Toblerone, ale całkiem możliwe, że w konfrontacji Kolumbo z mlecznym Toblerone wygrałaby wersja chorwacka. Bardzo żałowałam, że Kolumbo nie jest dostępne w wersji ciemnej. To mógłby być hit, zwłaszcza, że ciemne Toblerone to jeden z moich odwiecznych faworytów.

Skład: cukier, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, orzechy laskowe 6,4%, miód 2,5%, lecytyna sojowa, białka mleka w proszku, aromat, fosfatydylocholina.
Masa kakaowa min. 28%.
Masa netto: 100 g.

środa, 11 września 2013

Kras Bajadera ciemna z nugatem z orzechów laskowych i migdałów


Ten pochodzący z Chorwacji produkt wzbudził moje zainteresowanie na półce w czarnogórskim supermarkecie. Zgrabny kartonik, w którym skryte są 3 osobno zapakowane w złotko kosteczki.

Może fakt, iż otworzyłam owe pudełeczko celem uzyskania kopa energetycznego tuż przed atakiem na szczyt Bobotov Kuk przesądził o tym, że uważam tą nugatową czekoladkę za bardzo smaczną.  Może to właśnie wpływ wyjątkowej chwili, ale pokuszę się o stwierdzenie, że Bajadera przypomniała mi w smaku niezapomnianą serię Lindta Schichtnougat. Nie ma wprawdzie w Bajaderze chrupkich drobinek orzechów, jak w przypadku Lindta, ale brak mleka w proszku w składzie czyni tą czekoladkę jeszcze bardziej kakaową i orzechową w smaku - a to mi bardzo pasowało! Typowa dla nugatu trójwarstwowa kostka to energia z kakao i orzechów, smacznie i prosto :).

Skład: cukier, orzechy laskowe 20%, tłuszcz kakaowy, migdały 7%, miazga kakaowa, lecytyna sojowa, aromat.
Masa netto: 37 g.

wtorek, 10 września 2013

Stuhmer ciemna z nadzieniem z czarnej herbaty


Kolejna w węgierskich czekolad, zakupiona na szybko na stacji benzynowej. Nie lubię ekspresowych słodyczowych zakupów, kocham medytować przy półce i mieć pewność świadomego wyboru. W tym wypadku, do kupna przekonał mnie fakt, iż czekolada jest ciemna i posiada ciekawy dodatek, a mianowicie czarną herbatę. W sklepie nie miałam czasu na wczytywanie się w skład i inne szczegóły.

 Po rozpakowaniu z kartonika i złotka okazało się, że niestety czekolada nieco zmasakrowała się podczas podróży. Upał wdał się we znaki i po przechowaniu w lodówce tabliczka zastygła w dość dziwny sposób - każda kostka miała wgłębienie, jakby ktoś wydusił z niego nadzienie. Samego nadzienia jednak ani śladu na złotku... Ciężko mi oceniać tą czekoladę ze względu na to, iż nie mam pojęcia jak powinna wyglądać jej właściwa forma.

Nadzienia właściwie brak, nie mam pojęcia, co się z nim stało. Może stanowi zwartą część z samą ciemną czekoladą? Ale w takim razie - skąd te wgłębienia? To pozostanie zagadką, więc skupię się na smaku tego, co przetrwało podróż... Dość poprawna deserowa czekolada z dziwnymi smakowymi nutami... Jakaś mieszanka alkoholu i akcentów bergamotowych, charakterystycznych dla herbaty earl grey. Jeśli chodzi o skład, przeszkadza duży udział syropu glukozowego (jak się domyślam, stanowił bazę tego, co powinno być nadzieniem), oraz sorbinian potasu jako konserwant (widać nie zakonserwował mojej czekolady w wystarczający sposób ;)). Całość zjadliwa ale jakaś... dziwna. Nietypowa. Gdybym miała możliwość, kupiłabym jeszcze raz tą tabliczkę by sprawdzić, jak zachowuje się w stanie nienadszarpniętym ;).

 Skład: miazga kakaowa, cukier, syrop glukozowy, tłuszcz kakaowy, ekstrakt herbaty 6% (śmietanka, woda, czarna herbata), tłuszcz mleczny, sok cytrynowy (woda, puree cytrynowe), alkohol, sorbinian potasu, lecytyna sojowa, naturalny aromat waniliowy.
Masa kakaowa min. 53%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 465 kcal.
BTW: 5,8/28,6/42,1

poniedziałek, 9 września 2013

Stuhmer biała z jeżynami


Dopiero co zakończony wyjazd na urlop z moim Ukochanym nie był tak obfity w czekoladowe zakupy jak ten zeszłoroczny, ale to jeden w niewielu minusów tego przecudownego wypadu. Dzisiaj opisywana czekolada została zakupiona na węgierskiej stacji benzynowej, jako jedna z dwóch. Szkoda, że nie skusiliśmy się na więcej tabliczek z oferty firmy Stuhmer, bowiem były one dość ciekawe - a w drodze powrotnej nie było okazji na zakupy w tym kraju. Kolejne państwa na trasie naszej podróży nie zaciekawiły już nas na tyle mocno swoją czekoladową ofertą.

Ukochanemu oczy zaświeciły się na widok białej czekolady, mi zaś na widok jeżyn - tak więc sprawa była jasna i smakołyk musiał trafić w nasze łapki. Po rozpakowaniu z pudełka i złotka odurzył nas słodkim owocowym aromatem. Oj tak, w smaku też zdecydowanie baaardzo słodko. Biała czekolada była sama w sobie mocno słodka, ale pozbawiona tłuszczowego posmaku - bardziej była to mleczna, niźli maślana słodycz. No i nie było tak bajkowo jak w przypadku Cachet - tu nośnikiem w granulkach była zwykła sacharoza, co jeszcze bardziej wzmagało słodycz. A że owych granulek było naprawdę sporo, co zresztą widać na załączonym zdjęciu... Mimo to specyfikę jeżyn czuć i na tyle przełamują one cukier, że całość jest smakowita (w składzie też zresztą cukier swą ilością nie zatrważa tak, jak chociażby w przypadku Milki) i oboje byliśmy na tak!

Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, granulki jeżynowe 12% (cukier, jeżyny 10%, kwas cytrynowy, aromat jeżynowy), lecytyna sojowa, naturalny aromat waniliowy.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 547 kcal
 BTW: 5,8/28,6/42,1