niedziela, 19 czerwca 2016

Zotter Hazelnut Nougat mleczny nugat z orzechów laskowych


Po wędrówce wyspą Łopieni podjechaliśmy autem na drugą stronę miejscowości Tymbark, zbliżając się tym samym do kolejnych szczytów Beskidu Wyspowego. Jak się po chwili okazało, szlak wiodący na Zęzów, a dalej na Kostrzę - jest o wiele rzadziej uczęszczany niż ten na Łopień (tutaj orientacyjny schemat naszej trasy z 26 maja). Po zdobyciu oznakowanego szczytu Zęzów (tabliczka ustawiona na nim była dla nas miłym zaskoczeniem) trafiliśmy do opuszczonej osady, w której to zielony szlak zupełnie niespodziewanie uciekał w dół w las. Nim zeszliśmy do położonej w dolinie wsi, z której to, już po wyjściu z lasu, rozpościerał się piękny widok na nasz cel - wyspę Kostrzę 730 m n.p.m. Prowadzi na nią również szlak z wsi Jodłownik, jednak nie mieliśmy jak zrobić pętli, aby przejść ten fragment.


Zeszliśmy do wioski położonej pomiędzy Zęzowem a Kostrzą. Tu oznakowanie szlaku było kiepskie, na szczęście roztaczająca się dookoła przestrzeń bez problemu pozwalała nam obrać prawidłową drogę w stronę szczytu. Ułożyliśmy się na trawie urządzając sobie mały piknik. Spotkaliśmy kobietę spacerującą po łące z wnuczką. Wymieniliśmy kilka zdań. Niewyobrażalne było dla mnie to, iż kobieta pytała, co takiego znajduje się na Kostrzy. Mówiła, iż mieszka tu od zawsze, ale nigdy nie była na szczycie. A przecież to tak nieduża górka... Wspominała, iż kiedyś jako młoda dziewczyna próbowała podejść tam z koleżanką, ale w połowie drogi zawróciły. Opowiadała, że wszędzie jeździ samochodem, w ogóle nie ma kondycji na wędrówki. Uważała też, że jest na nie za stara... Czy ja muszę to komentować?


Podejście na Kostrzę było niesamowicie malownicze i obdarzyło nas bardziej sielskimi widokami niż szlak na Łopień. Zapewne wrażenia spod Kostrzy podsycała przepiękna pogoda, która od wędrówki na Łopień zdecydowanie się poprawiła.

W końcu weszliśmy z las, skąd już tylko maszerowało się wprost na górę. Ah ten Beskid Wyspowy i jego przewyższenia... Mała górka, ale podejście na nią może dać w kość. Szczyt Kostrzy jest zalesiony, jednak ów las posiada wiele prześwitów. Dzięki temu, mogliśmy podziwiać wcześniej zdobyty Łopień. Z Kostrzy ukazała nam się również szczytowa kopuła Mogielicy - wystająca z nad Łopieni. Na szczycie Kostrzy nie byliśmy sami - jakaś para z boku paliła ognisko. Słońce cudnie oświetlało kostrzański las, tworząc niesamowitą aurę. Tu, na Kostrzy, znajduje się kilka pomników przyrody, takich jak stary buk, ogromna jodła, oraz stanowiska rzadkiej paproci o nazwie języcznik zwyczajny. Na terenie Kostrzy utworzony został rezerwat. W związku z charakterystyczną sylwetką Kostrzy, na jej temat krąży wiele legend np. o zapadnięciu się dawnego grodziska wraz z częścią góry.



Na szczycie Kostrzy znajdowały się ławki i stolik, więc w tych pięknych okolicznościach przyrody postanowiliśmy pokontemplować kolejną czekoladę.


Wybór padł na zgrabne maleństwo z zotterowskiej serii Nougsus. Chciałabym spróbować wszystkich tabliczek z tej kolekcji (łączącej mleczną czekoladę z różnorakimi nugatami), przede wszystkim dlatego, że po prostu kocham orzechy. Pierwsze doświadczenia z Nougsusami zafundowały mi skrajne wrażenia. Nougsus migdałowy był dla mnie wielkim zawodem, zaś sezamowy bardzo przypadł mi do gustu. Jak będzie w przypadku nugatowego klasyka - wariantu z orzechami laskowymi?


Co bez dwóch zdań trzeba przyznać - Hazelnut Nougat jest tabliczką niezwykle urodziwą i bardzo fotogeniczną. Nieco ciemniejsza niż nugat sezamowy, o mocniej wysyconej barwie - cudnie prezentuje się z wygrawerowanym wzorem szachownicy i charakterystycznym podziałem na kostki (niczym klawisze pianina). Po podzieleniu na części ukazuje wnętrze, które zdaje się być wręcz czekoladowo miąższyste, wypełnione drobinkami orzechowej kruszonki. Choć były to kawałki mniejsze niż w jedzonej tego samego dnia Valrhona Noir Caraibe Hazelnuts (tak, 26 maja zdecydowanie można ogłosić dniem czekolad z orzechami laskowymi), laskowy Nougsus wydał mi się bardziej urokliwy, po prostu śliczny. W tym wypadku rzeczywiście małe jest piękne!


Nougsus wyglądał uroczo, lecz pachniał już nieco podejrzanie. Nie zrozumcie mnie źle - był to aromat upajający, mocno orzechowy - ale wręcz syropowy, sugerujący sporą dawkę słodyczy. Skojarzył mi się z gęstym syropem orzechowym do deserów, na szczęście tutaj wykonanym na bazie autentycznych orzechów laskowych. Smak potwierdził moje przypuszczenia.

Czekolada jest mięciutka, łatwo rozpuszcza się w ustach. Ponadto, rzeczywiście sprawia wrażenie miąższystej - tak, jakby w środek wtopiono niezbyt gładkie masło z orzechów laskowych, tłuściutkie, wykonane w domu. Jej konsystencja jest naprawdę wspaniała - roztacza w ustach mleczny film z subtelnym kakaowym akcentem. Uderza nas też całą mocą wyrazistych orzechów laskowych, a ich drobinki umieszczone w tym całym gładko-miąższowym zamieszaniu są niczym chrupkie eksplozje smaku. Nadal jednak, tak jak w zapachu, nasz Nougsus to przede wszystkim orzechowy syrop. Zotter autentycznie przesadził tutaj z poziomem słodyczy, nad czym bardzo ubolewam.



A mogło być tak pięknie... Wystarczy, iż przypomnę sobie boską Labooko Hazelnut z duetu Hazelnut & Almond, a już wiem, że Hazelnut Nougat mógł wypaść zdecydowanie lepiej. Przypuszczam, że wystarczyło by oszczędzić nieco cukru, choć tak naprawdę rozkład BTW nie wskazuje w tej tabliczce na jakieś wielkie przecukrzenie (cukru mamy tu tyle samo, co tłuszczu). Nie mniej jednak, jak dla mnie orzechowiec z Labooko prezentował się o niebo lepiej (nawet jedzony był bliżej nieba, niż jest Kostrza... :)). Ponadto, w Hazelnut Nougat w niewielkim stopniu wyczuwalne są przyprawy, przez co cukier naprawdę dominuje w kompozycji, niczym nie przełamany. Tym samym, póki co w przygodzie z kolekcją Nogsus wygrywa dla mnie wariant sezamowy.


Spojrzenie na Kostrzę podczas powrotu do Tymbarku. Urocze, ciekawskie krowy napotykaliśmy często podczas tej wędrówki.

Powrót do Tymbarku z Kostrzy uskuteczniliśmy tylko częściowo tą samą drogą - na przełęczy pomiędzy Stronią a Zęzowem wybraliśmy ścieżkę bezpośrednio w dół, bez ponownego wchodzenia na Zęzów. Kostrza napełniła mnie spokojem, to na niej wreszcie uzyskałam energię po ciężkiej nocnej podróży i niemrawej jeszcze kondycji na Łopieniu... A dopiero kolejny dzień miał być prawdziwym wyzwaniem!


A oto Łopień - wyspa zdobyta rankiem tego samego dnia.


Opuszczone osiedle na przełęczy między Zęzowem a Stronią.

Skład: surowy cukier trzcinowy, orzechy laskowe 29%, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, lecytyna sojowa, pełen cukier trzcinowy, sól, wanilia, cynamon.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 617 kcal.
BTW: 8,5/43/43

31 komentarzy:

  1. charlottemadness19 czerwca 2016 07:03

    Konsystencja świetna ale ta słodycz.. za nadto jak dla mnie również :> a liczyłam na nią bardziej niż na sezamową.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekolada ma mega urokliwe kosteczki:),ale ja nie lubię nugatu ani takiej postaci orzechów. Ostatnio jadłam nugat od Lindt dla mnie to jest straszny słodycz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej no, ale marcepany to już lubisz! :D

      Usuń
    2. Marcepany bardzo lubię:),lubię czekolady z orzechami,ale całymi :) jakoś mnie odrzuca od przesłodzonego nugatu :)

      Usuń
    3. Basiu mój mąż może jeść "cukier łyżeczką" taki ma wysoki poziom zasłodzenia,ale dostała nugat lindt z niemiec i nawet on całej kostki nie był wstanie zjeść ,mówi,że nie dobre.

      Usuń
    4. No bo jest rożnica między "niedobre" a "za słodkie" ;)

      Usuń
  3. No cóż, skoro tamta kobieta nawet jako młoda dziewczyna nie dała rady wejść na górę to nic dziwnego, że teraz nie ma kondycji.
    Czekolada jest urocza, tylko to przecukrzenie zdecydowanie zniechęca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można starać się poprawić kondycję.

      Ale każdy ma czasem napad na cukier, prawda? ;)

      Usuń
  4. Wiem, absolutnie, że to zabrzmi tragicznie i będzie bardzo źle świadczyć o moim poziomie inteligencji, ale... ja bym ją kupiła już za samo opakowanie. :D Już dawno nie widziałam tak ładnego opakowania tabliczki. A sama w sobie też jest śliczna - te kosteczki, nawet jak nieregularne to są urocze. Nugat? Zawsze. Orzeszki nie do końca w takiej formie, ale sooo whaaaat :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda! Opakowania Nougsusów są przepiękne, zresztą wygląd tabliczek również. Małe dzieła sztuki :). Jeszcze gdyby zawsze były dopracowane pod względem smaku...

      Usuń
  5. Pozostałem obojętny wobec nugatów Zottera, zawsze wolałem Labooko, Handscooped albo Mitzi. Chyba miałem rację :)
    Zazdroszczę tych wędrówek, ja w góry jadę dopiero pod koniec lipca, mam nadzieje, że przynajmniej pogoda mnie nie zawiedzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, coś Ty! Sezamowy warty wypróbowania, a w Magicznej Szufladzie czeka kokos i orzech włoski :). Mam nadzieję, że mnie nie zawiodą.

      Dokąd się wybierasz?

      Usuń
    2. W Tatry Wysokie, a ponieważ mam rezerwację schroniska, to tylko pogoda może mi popsuć szyki (z tą rezerwacją to tak rzutem na taśmę, pół miesiąca przed szczytem sezonu się udało, a spanie na podłodze mnie jakoś nie kręci, za stary już na to jestem).

      Usuń
    3. Życzę powodzenia! Dla mnie wybieranie się gdziekolwiek w Tatry w lipcu zdaje się być męczarnią... Choć nigdy de facto nie byłam tam w szczycie sezonu, to na samą myśl tłumów robi mi się niedobrze.

      W dobrym śpiworze to wszędzie spać można :D.

      Usuń
    4. Nie mam wyboru, urlop mogę dostać tylko lipiec/sierpień. Ale przynajmniej nieco większa szansa na słoneczna pogodę.

      Usuń
    5. Uff, ja na szczęście mam większą swobodę z urlopem. Swój mam już zaplanowany na przełom listopada i grudnia :).

      Usuń
  6. Faktycznie prezentuje się bosko! Nawet drugie tyle zdjęć mogłabyś wstawić i mogłybyśmy je oglądać i oglądać :D Szkoda, że nie przeskoczyła tej poprzeczki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba za bardzo nie umiem docenić Zotterowskich nugatów, więc może lepiej chwytać się za nie nie będę xD
    Gdybym mieszkała w takim pięknym otoczeniu, przeszłabym to miejsce wzdłuż i wszerz :P Dziwna pani, a ma takie możliwości :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego tak uważasz?

      Oj wielu jest takich ludzi mieszkających w górach...

      Usuń
  8. A u Ciebie jak zwykle pięknie :) Już samo opakowanie zachęca do kupna, dołóżmy do tego fakt, że mnie na pewno by tak nie zasłodziła i śmiało mogę powiedzieć, iż chciałabym spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szlaku mi również wysoki poziom cukru nie przeszkadzał, ale mając porównanie z innych Zotterem z orzechami laskowymi w podobnej formie - moja ocena jest taka a nie inna.

      Usuń
  9. Skoro tak oceniłaś tę biedną kobietę, to ja się cieszę, że poznałyśmy się w blogosferze, a nie gdzieś u podnóża gór... :P Co do czekolady, obawiam się, że mnie mogłaby smakować.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wydaje mi się, że często jest tak, że ludzie żyjący w górskich wioskach nie doceniają gór, bo mają je na codzien, są dla nich zwyczajne i powszednie. No i do tego oczywiście dochodzi lenistwo pewnie :P W każdym razie, ja już za górami tęsknię, a Twoje wpisy sprawiają, że jeszcze bardziej! :D
    A Zotter choć bez szału, to pewnie by mi smakował, a już na pewno w takich okolicznościach przyrody :D Ale póki co będę testować Namaste india i trochę się boję ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na relację z Gorców i recenzję Namaste India!

      Usuń
  11. Kocham opisy szlaków w Twoich postach! I zdjęcia! I czekolady... kurde, uwielbiam Twoje posty ogólnie, ale ta opowieść kobiety, która mieszka tak blisko, a nigdy nie była na szczycie... ja pierniczę! Aż się podniosłam normalnie, haha. Nie wiem, strasznie mnie takie rzeczy denerwują. W jednym bed&breakfast na Alasce podpytywałam o jakieś ciekawe szlaki (kobieta biała przecudowne góry jakieś parę kilometrów od domu), a ona że nie wie, bo nigdy w żadnych górach nie była, bo ją nie interesują...

    Najpierw do tych nugatów miałam dość chłodny stosunek, potem dwa trzy zamówiłam i sobie czekają na swoją kolej, ale w międzyczasie nakręciłam się Twoją recenzją. Tu już weszłam na pewniaka, że kolejny pewnie smaczny, a tu... za słodko. Ok, może być smacznie i za słodko, ale mój zapał trochę zgasł. Dziwi mnie trochę, że Zotter takie odważne składniki łączy w czekoladach, a i tak czasem z cukrem przesadzi. Po co? Na szczęście akurat z orzechów laskowych nie mam, więc nie mam się co martwić. Kiedyś może i tak kupię, ale będę musiała pamiętać, że sięgać po nią tylko, gdy będzie mi się chciało czegoś bardzo słodkiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to niezmiernie irytuje. Szewc w dziurawych butach chodzi :P.

      Które masz nugaty? Oj tak, tego koniecznie wybierz podczas napadu na słodkie.

      Usuń
    2. Orzechy włoskie, sezamowy i kokosowy.

      Usuń
    3. Hah, włoskie i kokos też już mam :D

      Usuń