środa, 30 marca 2016

Zotter Kaffeepflaume mit Speck ciemna nadziewana śliwkami, boczkiem, czerwonym winem, rumem, orzechami laskowymi, kawą i przyprawami korzennymi


Chciałabym wypróbować wszystkich czekolad Zottera, jednak są takie tabliczki, których szczególnie mocno zapragnęłam od pierwszego wejrzenia. Zaliczała się do nich dziś opisywana Kaffeepflaume mit Speck, która niedawno pojawiła się w ofercie Zotter Handscooped. Dotąd jadłam tylko jedną zotterowską czekoladę z mięsem i była to niesatysfakcjonująca mnie MitziBlue Baconbits with Grapes. Miałam nadzieję, że mięsna Handscooped będzie równie udana co nadziewane warianty rybne i krwiste. Liczyłam na coś naprawdę pysznego i niecodziennego!

Tafla pachnie przede wszystkim piernikowo, z dominującym akcentem anyżu. Budzi skojarzenia także z grzanym winem oraz z wilgotnym ciastem orzechowym nadziewanym suszonymi śliwkami. To bardzo apetyczny zestaw aromatów, w którym to wcale nie czuć zapowiedzi mięsa - aczkolwiek wiemy, że na pewno będzie to dobrze doprawiona tabliczka.



Po przekrojeniu tafli dostrzegamy, iż warstwa 70-procentowej czekolady nie jest zbyt gruba. Życzyłabym sobie jej więcej. Nadzienie ma jasnobrązowy kolor pełen ciemnych drobinek. Zdejmując nożem kawałek samej czekolady odczuwamy, iż mocno przesiąknęła anyżem i ma w sobie nieco alkoholowych nut, również pochodzących z nadzienia. Wiedziałam, że w tym wypadku nie ma sensu rozpracowywać warstwy czekolady solo, należy skupić się na całości kompozycji.

Wnętrze okazuje się być dość zwarte, pół na pół gładkie i szorstkie - wydaje się być mocno sycące. Pierwszym wrażeniem smakowym jest wyrazista, rozgrzewająca alkoholowość płynąca z dodatku rumu oraz czerwonego wina. Nie mamy do czynienia z żadną ordynarną wódą, lecz z przyjemnie ciepłym i bogatym smakiem dobrych trunków. Wino i rum nieustannie podkreślać będą każdą nutę smakową wyczuwalną w Kaffeepflaume mit Speck.



Pozwalając kęsowi dalej rozpuszczać się w ustach, odczuwamy a'la smalcowatą tłustość i pewną nietypową galaretowatość. Wiem, że to brzmi niezbyt apetycznie, ale wierzcie mi, że z całą paletą idących za tym smaków wypadało to naprawdę dobrze - szczególnie w połączeniu z rumowo-winnym ciepłem. Wyraźnie wyczuwamy orzechy laskowe, które zdają się stanowić wraz z mlekiem bazę całego nadzienia. To one, w nugatowy sposób rozpościerają w ustach tłustawy, smakowity film.

Przebijając się przez tą orzechowo-mleczną masę docieramy w końcu do zatopionych w niej dwóch rodzajów drobinek. Pierwszy z nich to suszone śliwki. Są one delikatne, naturalnie słodkie, przyjemnie jędrne i soczyste. Zdają się być posypane cynamonem, a także podlane kawą - w zasadzie dopiero przy eksploracji śliwek zdałam sobie sprawę z obecności kawy w składzie. Kawowość dochodzi do głosu, cudnie mieszając się ze smakiem orzechów laskowych - mimowolnie tworząc wspaniały deser kawowo-orzechowy, korzennie przyprawiony, posypany śliwkami i oblany ciemną czekoladą oraz chlustem alkoholu.



W końcowym etapie rozpuszczania się kęsa w ustach, gdy soczyste śliwki również znikną - na języku pozostają jedynie twardsze, ale nadal jędrne cząstki. Niosą one ze sobą wyraźną słoność oraz winny posmak, a po przegryzieniu okazują się być smakowitymi kawałkami podprażonego boczku. Bardzo mięsnego, wyrazistego i autentycznego. Tak, jak śliwki wydawały się być skąpane w kawie, tak w wypadku boczku jawi mi się on jako maczany w czerwonym winie. Oh, doskonale przeplatają się smaki w tej niesamowicie zróżnicowanej kompozycji!

Boczek po prostu idealnie wkomponował się w całą paletę zawartych tu smaków, stanowiąc wyrazistą kropkę nad i. Po przełknięciu kęsa w ustach zostaje przede wszystkim słonawo-tłusty posmak boczku i anyżowy akcent. Alkohol przewijający się cały czas pod różnymi postaciami budził moje skojarzenia z kompozycją bardzo dobrze doprawionego wykwintnego bigosu - ze śliwkami, boczkiem i winem.


Jadłam już parę czekolad od Zottera, które również zawierały mnóstwo wymyślnych dodatków i stały się przez to przekombinowane - tu absolutnie tak nie było! Wszystko współgrało ze sobą, każdy ze składników był wyczuwalny na którymś z etapie degustacji, każdy wnosił coś ważnego do całości. Jedyne co bym zmieniła, to ilość i rodzaj czekolady - na pewno pogrubiłabym jej warstwę i zamieniła na taką o wyższej zawartości kakao. 80, a nawet prawie 90% świetnie by się tu spisało. Zwykła 70-tka nieco ginie pod naporem bogatego nadzienia.

Mój Mąż podążył w swoich skojarzeniach daleko posuniętym tropem. Skoro rybny Zotter wyglądał niczym filet z ryby, zaś krwisty Zotter jak zabrudzona rozszarpana rana - uznał, że Kaffeepflaume mit Speck imituje kotlet z mięsa mielonego otoczony lekko przypaloną panierką. Szalone, ale dlaczego niby miałabym się z nim nie zgodzić? Zotter ma wszak bardzo bogatą wyobraźnię, lecz jeśli nawet nie wykonywał owej czekolady z takim zamysłem, to dlaczego sami nie możemy sobie stworzyć tego wyobrażenia? Świat czekolady to niekończące się pole do fantazjowania!



PS Po raz kolejny Kimiko czyta w moich myślach: opublikowała swoją recenzję Zotter Kaffeepflaume mit Speck dzień po naszej degustacji - zapraszam do lektury porównawczej!

PS Na Zottery polujcie w foodieshop24.pl!!!

Skład: surowy cukier trzcinowy, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, suszone śliwki, syrop cukru inwertowanego, pełne mleko, boczek, czerwone wino, rum, orzechy laskowe, cynamon, kawa w proszku, sól, kardamon, anyż, laski wanilii w proszku, lecytyna sojowa, pełny cukier trzcinowy.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 475 kcal.
BTW: 6,6/32/36

48 komentarzy:

  1. Może i czekolada dobra, ale to nie moje smaki-nie lubię suszonych śliwek ani anyżu :p Ale mimo wszystko chce spróbować innych niecodziennych Zotterow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale boczek w czekoladzie już Ci pasuje? :D

      Usuń
  2. charlottemadness30 marca 2016 06:38

    Tak, jak już pisałam u Kimiko jestem pewna,że wszystko świetnie współgra ze sobą,bo jakże mięso nie może komponować się świetnie ze śliwkami i taką gamą przypraw?! Połączenie idealne,ale nie dla mnie. Wiesz dlaczego.. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. charlottemadness30 marca 2016 20:36

      Z kwestii już ideologicznych-dla życia zwierząt :>

      Usuń
  3. Mi też niezwykle smakowała, chociaż ja ubolewałam nad znikomą ilością śliwek (może u mnie kawałki były tak malutkie, że aż za malutkie czy coś), no i jednak trochę mi tam kawy za mało było, ale... tak, to pyszna czekolada! A Twój mąż ma bardzo ciekawe skojarzenia. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ta nieprzesadzona ilość śliwek pasowała, przynajmniej nie przyćmiewały innych smaków - a jednak było je czuć. Kawy rzeczywiście mogłoby być nieco więcej.

      Mądrego mam Męża, co? :D

      Usuń
    2. charlottemadness30 marca 2016 20:37

      Taki Partner jak Twój Basia też mi by się przydał :P Taki Degustator :>

      Usuń
    3. Na pewno chcesz się dzielić swoimi czekoladami? :D

      Usuń
    4. charlottemadness30 marca 2016 22:13

      Marzy mi się właśnie mieć taką wspólną pasję :> Choć sądzę,ze Ty jesteś nią bardziej pochłonięta :>

      Usuń
    5. Być może, jednakże degustacje bez mojego Męża byłyby niepełne.

      Usuń
    6. Ja z kolei nie wyobrażam sobie degustacji (i w ogóle życia) z drugą osobą, przez mój charakter i nastawienie, ale cóż... jak zobaczę kiedyś w trasie / schronisku samotnika z czekoladą... złapię i nie wypuszczę! :D

      Usuń
    7. Wraz z moim Mężem też jesteśmy aspołeczni i tylko siebie razem się trzymamy ;)

      Usuń
    8. No, ale dla mnie, jak się kiedyś podłączę na jakiś wyjazd, wyjątek oczywiście zrobicie! :D

      Usuń
    9. Oczywiście! Zwłaszcza, że już ćwiczymy - pod naszą majówkę podłączyła się moja koleżanka z pracy.

      Usuń
  4. Przyznam, że odrzuciło mnie od tej wersji już po samym tytule. Najchętniej zostawiłabym w niej tylko kawę i orzechy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś Ty! Boczek tutaj to gwóźdź programu!

      Usuń
    2. Jak się nie je mięsa to niekoniecznie ;)

      Usuń
    3. I tak jest on w tej czekoladzie wieńczącym wszystko elementem...

      Usuń
  5. A już miałam nadzieję, że to ten felerny Zotter, no ale jeszcze nie tym razem... :P Boczek mnie obrzydza, galaretowatość - jak sama zauważyłaś - nie brzmi dobrze, za to wszystkie fragmenty o alkoholu wyssałam z recenzji jak komar krew z grubaśnej żyły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Felernego Zottera jeszcze nie mam opisanego, muszę do niego przysiąść. Troszkę jeszcze na niego poczekasz.

      Ta czekolada mimo dziwnych skojarzeń była naprawdę przesmaczna :)

      Usuń
  6. Zjadłabym pod warunkiem, że ktoś wydłubałby z tej czekolady wszystkie mięsne cząstki. Nawet alkohol bym "przeżyła" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez boczku ta czekolada nie byłaby pełnowartościowa!

      Usuń
  7. Chcę ją, idealna. Jak tylko zobaczę od razu kupuję, nawet rum mnie nie znechęci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój entuzjazm jest w pełni słuszny! Podziel się wrażeniami :D

      Usuń
    2. Na razie jeszcze jej nie mam :( może w sobotę uda się kupić.

      Usuń
  8. To jest jedna z tych czekolad, na którą byśmy się nie skusiły nawet gdyby jako jedyną udało nam się dorwać w sklepie ;P Po prostu czujemy w kościach, że boczek w czekoladowym zestawieniu nie doczekałby się u nas wyrazów miłości :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, trzeba się przekonać na własnym podniebieniu!

      Usuń
  9. Kurczę, odjąć mięsne kawałki i odsączyć alkohol a byłoby świetne połączenie dla mnie :D Kawa, orzechy, śliwki i przyprawy korzenne, no raj! Coby jednak mięsożerców nie pozbawiać tej jak widać udanej i szalonej kompozycji, nie widzę innego wyjścia jak stworzyć drugą tabliczkę w wersji wege :D Halo Zotter?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma mowy. Ta czekolada jest słuszna jedynie w wersji z mięchem!

      Usuń
  10. Wnętrze faktycznie wygląda jak mielony kotlet :D Żałuję,że dowiedziałam się o istnieniu tej tabliczki. Wolałabym zyć w błogiej nieswiadomości. Szukałam jej w internetowych sklepach, ale dowiedziałam się,że jej nie ma i chyba prędko nie będzie, bo została jednorazowo wskrzeszona z zotterowskiego cmentarza idei ;_;
    Ma w sobie wszystko co kocham, nie mogłaby mi nie smakować! Boczek <3333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty, już nie niedostępna? :(

      Usuń
    2. Niestety chyba tak :( Ale za jakis czas znowu ponękam dystrybutora pytaniami o nią. W międzyczasie próbując nie umrzeć z rozpaczy xD
      PS. nie mogę się doczekać relacji z Wyspowego <3

      Usuń
    3. Wyspowy dopiero w połowie kwietnia ;). Ale na pewno jeszcze nieraz tam wrócę, zrobiliśmy tylko mały procent tych gór...

      Usuń
    4. Nigdy tam nie byłam, ale chyba trochę go liznę, jak w końcu wybiorę się w Gorce :)
      I załatwiłam sobie tego Zottera, a konkretniej tester tej czekolady :D Pod koniec kwietnia będzie mój! Minus jest taki, że może być trochę po terminie, albo tuż przed, ale co tam, ważne, że będzie w ogóle ^^

      Usuń
    5. Ja za to teraz nieco liznęłam Gorce, znaczy się - pooglądałam je ze szlaków Wyspowego ;).

      Gratulacje! :D Myślę, że zbliżenie się do terminu tej czekolady może jeszcze bardziej zintensyfikować smaki :)

      Usuń
  11. Wszystkie pięknie, ale bo co ten boczek? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po to, że na szczęście są jeszcze na tym świecie ludzie jedzący mięso, którzy są ciekawi jego smaku w czekoladzie :P

      Usuń
  12. O Boże! Tak! Tak! :)
    Nic mnie w tej czekoladzie nie znechęci, nie zniechęci do niej przede wszystkim. To chyba coś, czego bardzo chciałabym spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie cieszą tak entuzjastyczne głosy! :)

      Usuń
  13. Podczas tej recenzji zmieniałam zdanie tyle razy, że koniec końców sama nie wiem czy bym chciała tą czekoladę czy nie. :D Przy opisie orzechowych smaków i posmaku kawy byłam jak najbardziej na tak. Jak przeczytałam alkohol to się wzdrygnęłam, bo wino to mój ulubiony trunek, ale w kieliszku. Przy boczku - jako osoba jedząca wyłącznie drób i ryby... sama rozumiesz. :D Z kolei jak przeczytałam bigos to ślinianki zaczęły pracować dziesięć razy szybciej. Nie wiem sama, mam mieszane uczucia i chyba dlatego właśnie, musiałabym ją spróbować, a pewnie właśnie z tego względu chętniej bym sięgnęła po tę tabliczkę niż jakąś inną. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, w takim wypadku po prostu musisz się przekonać na własnym podniebieniu!

      Usuń