czwartek, 29 kwietnia 2021

Marou Ben Tre ciemna 78% Wietnam

Prowincja Ben Tre to bodaj najpopularniejsza część Wietnamu jeśli chodzi o pochodzenie kakao w czekoladach single-origin. Dziś przenosimy się tam za sprawą Marou. Moja ekscytacja tą wietnamską marką z degustacji na degustację uspokajała się, choć jednocześnie każda kolejna czekolada pokazywała mi coś nowego, rozwijała paletę smaków oferowanych przez ziarna z Wietnamu. Asortyment czekolad Marou nabyłam w sklepie Sekretów Czekolady.

 Barwa tej przepięknej tabliczki (jak to u Marou bywa...) wydaje się być soczysta i przypudrowana zarazem. Pachnie duszno - kojarzy się z wiklinowym koszem, z upalnym lasem przed burzą. Spodziewałam się, że zaznam tu wiele przyprawowych akcentów, lecz w sferze aromatu jeszcze nie potrafiłam ich jasno zidentyfikować.

Z pierwszym kęsem wpadam w głębię i próbuję zorientować się we wszystkim, co się tutaj dzieje. Przede wszystkim uderza soczysta pomarańcza - sok, skórka, miąższ - wszystko na raz. Z czasem uspokaja ona się do nut papajowych, przełamanych delikatną śmietanką niczym w koktajlu. Znalazło się tu niespodziewanie również nieco czereśni. Następnie, spod owoców z coraz większą mocą wychodzą przyprawy: kardamon i gałka muszkatołowa. Akcenty wikliny i drewna mieszają się ze złudzeniem naftaliny, z czymś niebywale orientalnym przy okazji, perfumowanym, wręcz kadzidlanym.

 Intensywna owocowość i przyprawowość tej czekolady intrygowała i wciągała po czubek głowy. Przystępna soczystość mieściła w sobie całe mnóstwo orientalnych klimatów, które bez takiej sympatycznej bazy mogły stać się wręcz obciążające. Znów Marou oferuje coś dziwacznego - przyznam, że miesza mi tym w odbiorze i nadal trudno mi się jednoznacznie ustosunkować do twórczości manufaktury.

Skład: ziarna kakao i tłuszcz kakaowy 78%, cukier trzcinowy 22%.
Masa kakaowa min. 78%.
Masa netto: 80 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 596 kcal.
BTW: 8,6/41,9/46,1.

wtorek, 27 kwietnia 2021

Soklet Black Garlic ciemna 70% Indie z czarnym czosnkiem

Moje dotychczasowe doświadczenia z czekoladami, w których głównym dodatkiem był czosnek, okazały się mało przyjemne - mowa o wyrobach spod skrzydeł Nczekolady oraz Chocolate Hill. Z uwielbienia do indyjskiej marki Soklet, zdecydowałam się jednak zamówić w sklepie Sekretów Czekolady ich tabliczkę z dodatkiem tworu zwanego czarnym czosnkiem. Cóż to takiego? To neutraceutyk, powstały w wyniku fermentacji świeżego czosnku, zmieniający jego walory smakowe oraz podbijający właściwości prozdrowotne. Można się było spodziewać, że taki czosnek połączony z czekoladą zaoferuje nam zupełnie inne doznania, niż w przypadku fuzji ze zwykłym czosnkiem - tym bardziej, iż indyjskie kakao od Soklet jest wyjątkowe, o czym już nieraz się przekonałam. Nie mniej jednak, i tak podchodziłam do tej degustacji jak pies do jeża. 

Skojarzenia zapachowe to: czipsy paprykowe, stodoła oraz panierowane mięso wieprzowe - cóż, wiedziałam, że będzie zabawnie! Pierwszy kęs miał okazać się chwilą prawdy...

I... Soklet spisał się na medal. Czarny czosnek to rzeczywiście totalnie inna bajka niż jego niefermentowana wersja. Czekolada sięgała do różnych zakamarków wyobraźni. Czuliśmy zmokniętny karton polany sokiem cytrynowym z czosnkiem, podsmażane ziemniaki z dużą ilością prażonej cebulki, podane z gzikiem sowicie doprawionym koperkiem oraz pieprzem. W mej głowie nieustannie krążył kiszony czosnek, który bardzo lubię - i to w zasadzie było całkiem trafne skojarzenie, bo przecież jest on, podobnie jak czarny czosnek - poddany fermentacji (choć innego rodzaju). Specyficzne kakao używane przez Soklet idealnie zgrało się z walorami czarnego czosnku, tworząc kompleksowo przyprawową czekoladę, której degustacja przebiega o wiele łagodniej, niż można się było tego spodziewać.

 Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, czarny czosnek.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 511,81 kcal.
BTW: 10,81/26,21/57,99.

niedziela, 25 kwietnia 2021

Goodnow Farms Chocolate Las Palomas Coffee ciemna 77% Gwatemala Cobán z kawą Gwatemala Huehuetenango

 Kolejne wielkie zamówienie czekolad do mojej kolekcji zrealizowane przez sklep Sekretów Czekolady pozwoli zaznajomić mi się z wieloma nieeksplorowanymi jeszcze przeze mnie markami. Jedną z nich jest amerykańska, rodzinna manufaktura Goodnow Farms Chocolate, produkująca na starej farmie Sudbury w Massachusetts. Wartym zaznaczenia jest fakt, iż Goodnow produkuje w oparciu o single origin i świeżo wytłaczane u siebie na miejscu masło kakaowego, co w zasadzie jest rzadkością w czekoladowym świecie (niestety!). Jeśli już bowiem dana manufaktura używa masła kakaowego, rzadko mamy pełną wiedzę o jego pochodzeniu.

Początek mojej przygody z Goodnow Farms to ciemna czekolada o 77% zawartości gwatemalskiego kakao uprawianego w okolicach miasta Cobán, leżącego w środkowej części kraju nad rzeką Cahabón. Stworzono ją w kooperacji z palarniami kawy George Howell, toteż nasza tabliczka wzbogacona została o kawę Las Palomas, również gwatemalską - z rejonu Huehuetenango (którą znamy już solo z Beskid Caffe Latte).

Opakowania czekolad Goodnow Farms obfitują w informacje zarówno o marce, jak i samym produkcie - co zawsze się chwali. Cienka, niepodzielona na kostki tafla została ozdobiona dużym logo firmy. Pachniała intrygująco papierem biurowym posypanym pikantnymi przyprawami, słodem piwnym oraz soczystą nektarynką przewrotnie doprawioną solą i pieprzem. Skrajne i dziwne skojarzenia, ale tak właśnie było.

W pierwszym kontakcie z podniebieniem czekolada pokazuje taką delikatność, że najpierw wydaje się być mleczna. Prędko jednak okazuje się, iż to jedynie złudzenie, wynikające z niebywale aksamitnej konsystencji. Szybko i miękko rozpuszcza się w ustach, a przy tym jest obezwładniająco gęsta - po prostu doskonała. Raczy nas dynamicznie rozwijającymi się, smakowitymi nutami: zielonym jabłkiem ze szczególnym uwzględnieniem części tuż przy pestkach, umiarkowanie dojrzałym mango i idealnie dojrzałymi nektarynkami. Kolejna wielce istotna seria akcentów to żyto oraz słód jęczmienny. Zdaje się, że są to akcenty przyniesione przede wszystkim przez kawę. Znamienne jest bowiem dla tej czekolady, iż kawa zlewa się spójnie z kakao. W ciemno mogłabym nazwać tę czekoladę kawową, ale równie swobodnie owe nuty przypisałabym samemu bogactwu kakaowych ziaren.

 Podczas degustacji nieustannie czułam, iż obcuję z wysokiej klasy czekoladą - boska konsystencja, szlachetne sugestie smakowe, głębia i nieskończona przyjemność. Ta tabliczka to niesamowicie udane połączenie kakao i kawy, w którym to od początku do końca jest wyśmienicie czekoladowo - przede wszystkim czekoladowo. Po doskonałym debiucie, z niecierpliwością czekam na więcej...

Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, kawa.
Masa kakaowa min. 77%.
Masa netto: 55 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 600 kcal.
BTW: 11/42/44.

piątek, 23 kwietnia 2021

Ajala Pistacie A Malina ciemna 63% Dominikana i Nikaragua z pistacjami i malinami

 
Po kolejną propozycję od czeskiej manufaktury Ajala sięgnęłam potrzebując czekolady mało skomplikowanej, aczkolwiek w miarę wytrawnej. Umiarkowana, bo 63-procentowa zawartość blendu kakao z Dominikany i Nikaragui, wzbogacona o maliny i pistacje, zdawała się być świetną odpowiedzią na moją zachciankę. Kupiona w sklepie Sekretów Czekolady tabliczka, jak to u Ajali bywa, urzekła mnie zdobieniami charakterystycznymi dla marki. Od spodu tafla czekolady obficie została posypana dość grubo kruszonymi kawałkami pistacji. Po malinach nie było śladu - po zliofilizowaniu zmielono je na pył i wmieszano w jednolitą masę z czekoladą.

 
Wąchając tabliczkę raczymy się miksem malin i orzechów położonym na subtelnie kakaowej bazie. Sama czekolada smakuje przede wszystkim jak delikatna pianka malinowa. Wraz z kakao, tworzy to iluzję czegoś jogurtowego, przyjemnie kwaskowatego, roślinnego i deserowego zarazem. Było soczyście, a jednocześnie spokojnie. Ciekawe wrażenie - z jednej strony czekoladę można nazwać wręcz malinową, z drugiej strony nadal mamy poczucie tych 63% kakao. Owoce i kakao równoważą się.

Pistacje okazały się zaskakująco miękkie, jakby zostały uprzednio namoczone. Nawet nie można ich w żaden sposób nazwać chrupiącymi, choć na szczęście nie sprawiają też wrażenia starości bądź niedojrzałości. Jak wszystko w tej kompozycji, również one są nienachalne w smaku, choć niosą ze sobą specyficzne, pistacjowe zwieńczenie. W połączeniu z tą całą malinowo-jogurtową miękką pierzynką, wypadają przyjemnie.

Niby nic wielkiego, ale to charakterystyczne połączenie trzech subtelności mocno zapadło mi w pamięć.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, liofilizowane maliny, pistacje.
Masa kakaowa min. 63%.
Masa netto: 45 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 583 kcal.
BTW: 9/40,1/46,5.