czwartek, 24 grudnia 2020

Zotter Fruchttafel Marille & Marillen biała 35% morelowa z kawałkami moreli

 Drugą po wyśmienitej Orange & Orangen tabliczką z nowej serii Fruchttafel od austriackego Zottera, po którą zdecydowałam się sięgnąć - jest podwójnie morelowa Marille & Marillen. Morele należą do grona moich ulubionych owoców, choć przyznam, że za tymi suszonymi przepadam już zdecydowanie mniej. Ta kupiona na biokredens.pl czekolada tym razem nie jest jogurtowa - ma w składzie jedynie zwykłe odtłuszczone mleko w proszku. Masła kakaowego zastosowano tu 35%, zaś morele stanowią 16% całości.

Marille & Marillen również pieści wszystkie zmysły swym kunsztownym wykonaniem. Pachnie miksem moreli, jabłek i cytryn; w smaku również jest przewrotnie morelowo-jabłkowa, ale jest to zdecydowanie przyjemny smak, bardzo odświeżający i przytulny. W morelowych słodyczach zawsze szukać będę dziecięcego wspomnienia smaku moreli z własnego ogrodu, co oczywiście jest niemalże nierealne do uzyskania. Na pewno ogromnym wzmacniaczem intensywności owocowego smaku są cudne, bardzo delikatnie chrupiące drobinki suszonych moreli, zatopione w czekoladzie. Otoczone jej miękką maślanością, dopełniają satysfakcji z degustacji tej jakże radosnej czekolady.


 Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, suszone morele 16%, odtłuszczone mleko w proszku, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 35%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 559 kcal.
BTW: 2,8/36/54.

wtorek, 22 grudnia 2020

Bonnat Puerto Cabello Venezuela ciemna 75%

 W okolicy portowego miasta Puerto Cabello w Wenezueli znajdują się plantacje, z których kakao francuska manufaktura Bonnat użyła do wykonania dziś opisywanej, 75% ciemnej czekolady. Kupiłam ją oczywiście w sklepie Sekretów Czekolady. Moje najświeższe doświadczenia z Bonnat (Chuao Venezuela oraz Cuba) były wręcz spektakularne jak na tę markę, toteż z wyjątkowym zaciekawieniem zasiadłam do kolejnej degustacji. Jakoś nie spodziewałam się już z automatu ulepkowatego tłuścioszka, z którym drzewiej kojarzyła mi się niemal każda tabliczka od Bonnat.

Miałam rację. Coś się zmieniło - albo trafiłam ostatnimi czasy na takie czekolady, albo Bonnat rzeczywiście coś delikatnie zmodyfikował, bądź moje podniebienie nauczyło się inaczej odczuwać. Naprawdę, ostatnimi czasy Bonnaty są dla mnie mniej tłuste. Cudownie masywna i miąższysta Puerto Cabello pachniała leśnie i orzechowo, przytulnie. W ustach zaś układała się miękko, pełnie i spokojnie.

 Dominującym smakiem okazały się drobno zmielone (ową konsystencję również dało się iluzorycznie wyczuć) orzechy laskowe i włoskie, dobrze przesuszone, choć nadal pełne świeżości. Taka orzechowa baza mocno nadawała czekoladzie struktury. Jeżeli rozpatrywać tłustość, to była tu ona nieco śmietankowa, ale tak, jak w dobrej jakości orzechowo-czekoladowych lodach na bazie śmietanki. No, może udekorowanych odrobiną świeżo ubitej śmietany. Nie zabijało to jednak tego leśnego klimatu, unoszącego się nad całością. Uwodziła delikatna goryczka, budząca skojarzenia ze zmielonymi skorupami orzechów.

Zdawałoby się, że Puerto Cabello była mocno orzechowa, ale tak naprawdę owa moc została znacznie ukojona - nie przyćmiona, lecz właśnie ukojona. Pewną rześką perfumowością, ową delikatną śmietanką - czymś, co układało orzechowy zagajnik w formę ekskluzywnej, niszowej kawiarenki. Okrywanie nowych twarzy Bonnata to zdecydowanie duża przyjemność.


 Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, cukier.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 603 kcal.
BTW: 8,8/46/42,6.

niedziela, 20 grudnia 2020

Beskid Venezuela Ocumare ciemna 70%

Choć wenezuelskiego kakao nasz rodzimy Beskid używał już nie raz, z ziaren z rejonu Ocumare stworzona została póki co jedynie ta tabliczka - czysta siedemdziesiątka Venezuela Ocumare. Dzięki sklepowi Sekretów Czekolady zakupiłam ją, dostępną już w wersji 60-gramowej, w nieco odmienionej szacie graficznej marki. Wenezuelskie kakao to zawsze obietnica bogactwa subtelnych smaków, a Beskid coraz to mocniej mnie zadziwia ostatnimi czasy - toteż w wielkim skupieniu usiedliśmy do degustacji.

Klasycznego wyglądu, niewyróżniająca się niczym także pod względem barwy tabliczka, pachniała kwiatami w sposób duszny, wiosenny, bujny. Pierwszym kęsem zachęciła nas do niepohamowanego sięgania po kolejne, tak przyjemnie było zanurzyć się w jej miękkiej mięsistości. Smukła, gładka, błotnista - już zupełnie pozbawiona specyficznej szorstkości, jaką wcześniej miewały czekolady Beskidu. Mam wrażenie, iż jestem świadkiem tworzenia się zupełnie nowej jakości wyrobów tej manufaktury.

Najpierw czekolada rozpostarła przed nami moc paloności. Wyczuwałam wręcz węgiel, popiół, lawę - a wszystko na aksamitnej bazie. Jakże urokliwe zapadanie się w mrok, słodki mrok na dodatek... Skojarzenie z imperialnym kawowym stoutem mieszało się z orzechowym likierem. W tle zaś magicznie rozpościerał się kwiecisty łan, nieco perfumowany.

Jej smak z czasem się rozjaśniał. Słodycz bardziej wytrawnych deserów czy też charakterystyczna w posmaku mocnych alkoholi, przemieniała się w coś miodowego. Do głosu wyraźnie doszły pomarańcze, czy może same ich kwiaty. Mimo pozornie ciężkich nut, czekoladę jadło się niezwykle przyjemnie i znikła niepostrzeżenie... Jej konsystencja, jej stopniowa przemiana dążąca w stronę owocowo-kwiatowej lekkości, jej kojąca słodycz - wszystko to sprawiało, iż była dwoista i spójna zarazem. Pełna i pyszna czekolada.

Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy nierafinowany.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 60 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 559 kcal.
BTW: 8/41/30.

piątek, 18 grudnia 2020

Zotter Haselnuss G.Nuss ciemna 60% z orzechami laskowymi i praliną z orzechów laskowych

W racji, iż jestem wielką fanką orzechów wszelkiej maści, zachwycił mnie obszerny rozwój kolekcji G.Nuss od Zottera. Dzięki biokredens.pl zamówiłam całą aktualną ofertę z tej serii, widząc, jak bardzo zmieniły się nawet te znane mi już pozycje produkowane pod tym szyldem. Dziś przed Wami najnowsza Haselnuss G.Nuss czyli ciemna czekolada o 60% zawartości kakao wymieszana z nugatem z orzechów laskowych oraz z dodatkiem całych orzechów laskowych (łącznie orzechy stanowią 35% całości). Dawną wersję Haselnuss G.Nuss jadłam na szczycie meksykańskiego wulkanu Malinche; nowej tabliczce musiały wystarczyć nasze rodzime Góry Złote. Tamta czekolada była bogatsza w kakao o 10%, zaś uboższa w orzechy o 6% i generalnie zapamiętałam ją jako niewypał, o dziwo. Jakoś miałam w sobie przekonanie, że tym razem będzie dużo lepiej...

Po pierwsze - nowe opakowania G.Nuss są ładniejsze od poprzednich. Po drugie - wygląd nowych tabliczek jest absolutnie obłędny. Ślicznie rzeźbiona z góry (a przy okazji praktyczna do podzielenia tafla), od dołu ukazuje moc skrytych w niej całych orzechów laskowych. Czekolada przecudnie pachniała delikatnym nugatem z orzechów laskowych, z nutą wanilii i cynamonu - ot, otulająca woń ciepłego jesiennego lasu, czyli tak idealnie pasująca do otaczającej nas podczas degustacji przyrody...

W porównaniu do mych wspomnień związanych z pierwotną wersją Haselnuss G.Nuss, przepaść była ogromna. Ta czekolada mięciutko rozpuszczała się w ustach, niosła ze sobą ogromną moc orzechów laskowych. Całą ją odczuwałam jako niebywale leśną, subtelnie przełamaną kawą i drewnem, umiarkowanie słodką. Całych orzechów laskowych było sporo, wszystkie nienagannej jakości. Siłą rzeczy (dzięki udziałowi nugatu i braku mleka), jej orzechowość znacznie przewyższałą tą doznaną w mlecznej Georgia Ramon Butten-Tafel Streugut Ganze Haselnusse. Tu kakao i orzechy, jedynie umiejętnie zwieńczone ciepłem wanilii i cynamonu (oraz bardzo delikatną słonością), stworzyły idealnie spójny duet i... wprost nie mogę się doczekać kolejnych degustacji nowych G.Nuss!

Skład: orzechy laskowe 35%, surowy cukier trzcinowy, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, pełny cukier trzcinowy, lecytyna sojowa, sól, wanilia, cynamon.
Masa kakaowa min. 60%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 584 kcal.
BTW: 9,2/45/37.