czwartek, 12 lipca 2018

Domori Trinitario Intenso ciemna 90%


Z serii blendów Trinitario od Domori na moim blogu pojawiła się już 70tka i 80tka. W takim razie przed setką czas jeszcze na 90tkę! Domori Trinitario Intenso 90% zakupiłam jeszcze w wersji 75-gramowej w sklepie Sekretów Czekolady, wraz z jej siostrami o innej zawartości kakao. Byłam ciekawa, jak w moje gusta uderzy Intenso... W końcu Rotondo i Deciso dość znacznie się od siebie różniły.


Zapach Intenso był o dziwo upajająco słodki. Gdy pozostawiłam na chwilę rozpakowaną taflę, jej aromat prędko wypełnił cały pokój. To była słodycz leśno-łąkowa, ale właśnie - więcej było tu słodkich akcentów niż w Deciso. Dobry miód, kwiatowy pyłek, ziołowa herbata, surowe kakao. Mój Mąż wspomniał o świeżo upieczonym cieście.

Zgodnie ze słuszną zawartością kakao, rozpuszczała się powoli i dość topornie. Uwolniła w ustach piołunową, lecz wciągająco przyjemną goryczkę przełamaną słodyczą skrystalizowanego miodu. Dalej jest coraz bardziej gładko, w pewnym momencie wręcz maślanie (masło posypane drobnym kakaowo-ziołowym proszkiem). Po jakimś czasie wydawało mi się nawet, że Intenso jest łagodniejsza od osiemdziesiątki... Odnaleźć w niej można było przy tym wytrawność dobrego wina i świeża nutka grejpfruta.


Dłuuugie, smolisto-piaskowe rozpuszczanie się, z kwaśnym drapaniem w podniebienie - kończy się ciekawym atakiem wilgoci, wilgoci mchu i grzybowych kapeluszy - z takimi właśnie posmakami. Intenso pokazała nam skarby lasów i łąk. Miała tą łąkową duszność, podobnie jak Deciso, ale jednak została ona mocniej przełamana apetyczną wilgocią. Sprawiała również wrażenie cieplejszej od Deciso, co ponownie zadziwiało. Niosła ze sobą iluzję suszonych pomarańczy, w których zostało jeszcze sporo miąższu.

Kolejna tabliczka z kolekcji blendów Trinitario okazała się niebywale przyjemna jak na tak wysoki pułap kakao, choć znów nie wstrząsnęła wszystkimi moimi zmysłami tak, jak często to bywało z Domori.


Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy.
Masa kakaowa min. 90%.
Masa netto: 75 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 596 kcal.
BTW: 13/48/23,5

poniedziałek, 9 lipca 2018

Zotter Guatemala 75% ciemna


Zotter naprawdę zaszalał w swych najnowszych Labooko. Zaoferował nam parę naprawdę oryginalnych propozycji, jak czekolada z ziaren z Togo czy z Gwatemali. Tą drugą pragnę Wam dziś zaprezentować. I choć obecnie w moich zapasach mam już także inne tabliczki z gwatemalskiego kakao, Zotter Guatemala 75% zajmie szczególnie miejsce w moim sercu choćby z tego powodu, że jest moją pierwszą.

Z gwatemalskich regionów Cagabón i Polochic wywodzą się unikatowe, pierwotne hybrydy kakao Trinitario i Criollo, kultywowane przez kooperatywę FEDECOVERA. Podobnie jak Ecuador Seversal 75%, również dziś opisywana czekolada stworzona została z ziaren prażonych metodą SNR.

Zotter Labooko Guatemala 75% zakupiłam na biokredens.pl.


Zapach był aksamitnie orzechowo-owocowy, sugerował czekające nas multum gładkości i słodyczy. O dziwo położona na języku zdaje się być z początku szorstkawa i "mało wylewna". Nawet wydawała mi się proszkowa i mocno ściągająca, co z początku tak mnie zszokowało, iż nie byłam w stanie wyłowić i nazwać żadnej nuty smakowej. Dalej nadal rozpuszczała się z pewną rezerwą, lecz stopniowo zaczęła łagodnieć. Z uderzenia kakaowego chaosu wyłoniło się kawowe ściąganie, w szokujący sposób przechodzące w słodycz morelowego miąższu i ponownie zatapiający się w goryczy morelowych pestek. Potem czułam już raczej skórkę podprażonych migdałów, zwieńczoną łagodną i orzeźwiającą kwaśnością gładkiego kefiru, wymieszanego z dojrzałymi owocami czarnego bzu. Nagle znalazłam się jakby po zupełnie drugiej stronie tęczy.


Zotterowską Guatemalę próbowałam wspólnie z Ecuador Seversal 75% i z tego tytułu ta druga wypadła tak szczególnie blado - choć pod względem zapachu to Seversal zdawała się więcej oferować. Guetemala jest paradoksalnie palono-soczysta i ekspansywna, pomimo tego, że w rozpuszczaniu się wyzbyta jest błogiego aksamitu, jaki nieraz posiadały Labooko. Mimo to, zostawia film na podniebieniu, zapełniający je bukietem sprzecznych smaków. Choć na początku nie przyszło mi to do głowy, z pomocą przyszedł mój Mąż - czekolada nie jest aksamitna, lecz tłusta, co nie wyklucza jednocześnie jej ściągających ciągotek.

To było spektakularne. Niesamowite, jak blada zdała się ekwadorska czekolada w porównaniu do gwatemalskiej. Dzięki Zotterowi nabrałam ogromnej ochoty na dalszą eksplorację kakao z tego państwa. Ponadto, zdaje mi się być ono tak charakterystyczne, jak meksykańskie, choć oczywiście w swej charakterystyce odmienne. Świetna pozycja, konieczna do wypróbowania. Czekoladowa moc i nieoczywistość!


Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 70 g (2x 35 g).
Wartość energetyczna w 100 g: 596 kcal.
BTW: 8,9/46/32

piątek, 6 lipca 2018

Zotter Ecuador Seversal 75% ciemna


Ekwadorska Labooko, jaka ostatnimi czasy pojawiła się w ofercie Zottera bardzo mnie zaciekawiła. Zarówno dzięki Sekretom Czekolady, jak i dzięki wyprawie do Ekwadoru, ostatnimi czasy dane mi było spróbować wiele czekolad z ekwadorskiego kakao. Wydawało mi się, że Arriba Nacional z prowincji Los Rios w rękach Zottera musi okazać się arcydziełem. Kakao użyte do wyprodukowania Ecuador Seversal 75% wyhodowane zostało na plantacjach wyselekcjonowanych przez rodzinną, ekwadorsko-niemiecką firmę Seversal, na którego czele stoi dr. Juan Salinas.

Jak parę innych nowych Zotterów Labooko, ziarna do Ecuador Seversal zostały uprażone specjalną metodą SNR, która polega na dodawaniu wody do ziaren podczas ich prażenia. Delikatna mgiełka obniża temperaturę prażenia, przez co bukiet smakowy ma stać się jeszcze bardziej rozbudowany i wysublimowany.

Zotter Labooko Ecuador Seversal 75% zakupiłam poprzez biokredens.pl.


W pierwszej chwili zachwycił mnie zapach świeżo mielonej kawy. Prędko stał się on cięższy niż frywolny i lotny aromat wprost z młynka, przeszedł w ciężkie fusy wymieszane z odrobiną ziemistego alkoholu, może whisky. W smaku okazała się nad wyraz delikatna. Rozpuszczając spokojnie kęs w ustach czekałam, aż zadziwi czymś spektakularnym. Tymczasem aż do końca degustacji było zadziwiająco płasko jak na Zottera, choć jednocześnie nietypowo.

Ecuador Seversal z ziemisto-fusiastej kwaśności kawy, okraszonej odrobiną miodu, prowadzi nas w kwaski owocowe, a nawet bardziej orzechowe - jak w niedojrzałych orzechach włoskich. Była w niej pewna wodnistość, rozmytość, roślinność. Tak, jakby wysokozmineralizowaną wodę wymieszać z pyłkiem kwiatowym. Gorzkawo-kwaśne włókna łodyg łąkowych roślin przeplatały się z ich naturalną sprężystą wilgocią.


To była dziwna czekolada. Dziwna zarówno jak na Arribę (choć kwiatowe nuty są w niej częste, ale tu zostały podane w zupełnie nowy sposób), jak i na Zottera. Biorąc pod uwagę, że spodziewałam się fajerwerków i trzęsienia ziemi, Ecuador Seversal sprawiła mi zawód. Zawód tym mocniej odczuwalny, iż degustację tej czekolady przeplataliśmy próbowanej innej Labooko... Ale jej recenzja już wkrótce.

I jeszcze jedno... To jest aż nie do uwierzenia, że inna 75-tka od Zottera stworzona z kakao z Los Rios TAK BARDZO mi smakowała. Kontrast był ogromny...


Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 70 g (2x 35 g).
Wartość energetyczna w 100 g: 596 kcal.
BTW: 8,9/46/32

wtorek, 3 lipca 2018

Domori Trinitario Deciso ciemna 80%


Na powrót do domu z Piwniczej-Zdrój w niedzielę 3 czerwca wybraliśmy sobie wyjątkową czekoladę. Próbowana parę dni wcześniej na górskim szlaku Domori Trinitario 70% Rotondo wywarła na nas ogromne wrażenie. Pierwsza nasza tabliczka z serii blendów Trinitario wypuszczonej stosunkowo niedawno przez boskie-włoskie Domori różniła się znacznie od spektakularnych wyczynów Domori do których byliśmy przyzwyczajeni - a jednak uwiodła nas swą kompleksowością i zdecydowanymi nutami. Teraz, w samochodzie, popijając duże cappuccino, sięgnęliśmy po osiemdziesiątkę tego samego blendu, w solidnym wymiarze 75 g - zakupioną oczywiście w sklepie Sekretów Czekolady.

Producent zapowiada, że Deciso charakteryzuje się czystym i mocnym aromatem, z nutami cytrusów i białych kwiatów. W istocie, ku mojemu sporemu zdziwieniu, nie potrafiłam z zapachu odnaleźć tych doskonałych wiśni cechujących Rotondo. Deciso pachniała zupełnie inaczej - kwiatami, ziołami (z naciskiem na miętę pieprzową), przyprawami. W ustach zachowywała się w sposób bardziej gliniasty i zalepiający, z wyraźną suchością na końcu. Oj, zdecydowanie czuć w niej było większą moc kakao. Cieszyłam się, że wzięłam do jej towarzystwa cappuccino, bowiem zwykła czarna kawa zbyt ostro kłóciłaby się z Deciso - to mogłoby być za wyraziste zestawienie zdecydowanych smaków.


Przytłumiona wilgotna słodycz w Deciso kojarzyła się z fusami kawy słodzonej ziołowym miodem. Zaklejała buzię z pewną specyficzną granulowatością. Ziołowo-owocowe, cierpkie nuty kojarzyły się z naparem z ziół z przewagą mięty i szałwii, zawierającej w sobie także suszone owoce oraz hibiskus (o tak, zdecydowanie był tu hibiskus). Napar ten jednak podany był na zimno - pomimo swej duszności kwiatowych akcentów, czekolada była raczej pochmurna i mglista, kojarząca się z chłodem.

To zaskakujące, jak wielką różnicę może poczynić sama zawartość kakao w czekoladach stworzonych z tego samego blendu ziaren. Deciso była charakterystyczna tak jak Rotondo, ale w zupełnie inny sposób. Brakowało mi w niej jakiegoś dynamicznego przełamania. Czegoś, co wyrwałoby nas z impasu błądzenia po zamglonej łące. Rotondo porwała mnie ze sobą, zaś Deciso... nie, do niej wolałabym nie wracać. Domori nieraz pokazało nam już ciężkie tabliczki, ale zazwyczaj były one takie, że szło by się za nimi jak w bagno, jak w ruchome piaski. Intrygująco wciągały w swą czekoladową rozpustę, a tu... tutaj brakowało tej urzekającej inwazyjności.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy.
Masa kakaowa min. 80%.
Masa netto: 75 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 580 kcal.
BTW: 11,5/43/32