Mulhacen przywitał nas pięknymi widokami. Na szczycie zrobiliśmy dłuższą przerwę na posiłek, kontemplując otaczające nas krajobrazy. Następnie obraliśmy drogę w dół, po przeciwnej stronie góry. Zejście było proste i przyjemne. Kolejny odpoczynek mieliśmy urządzić sobie przy Refugio La Caldera położonym nad jeziorem o analogicznej nazwie.
W końcu przysiedliśmy na ławce przy schronisku zastanawiając się, którą drogą przejść na drugą stronę górującego nad jeziorem Puntal de Loma Pelada 3182 m n.p.m. - szeroką i łatwiejszą, czy węższą i pozornie trudniejszą. Daliśmy sobie czas do namysłu wypijając resztę kawy z termosu i racząc się czekoladą. Sięgnęliśmy po ostatniego zabranego do Hiszpanii alkoholowego Zottera z biokredens.pl - ciemną czekoladę o 70% zawartości kakao wypełnioną ganaszem ze śliwowicą.
Tak jak Olga w swojej recenzji, również zachwyciłam się oniryczną grafiką na opakowaniu Plum Brandy. Ten obraz jest niesamowity! Sprawia, iż wyobrażamy sobie, iż w środku kryje się coś naprawdę wyjątkowego i tajemniczego. Do dziś nie mogę się napatrzeć na te domki ze śliwek. Choć Zotter często miewa fantazyjne grafiki na opakowaniach, to jednak ta szczególnie ujęła moje serce.
Tak jak Olga w swojej recenzji, również zachwyciłam się oniryczną grafiką na opakowaniu Plum Brandy. Ten obraz jest niesamowity! Sprawia, iż wyobrażamy sobie, iż w środku kryje się coś naprawdę wyjątkowego i tajemniczego. Do dziś nie mogę się napatrzeć na te domki ze śliwek. Choć Zotter często miewa fantazyjne grafiki na opakowaniach, to jednak ta szczególnie ujęła moje serce.
Gruba
warstwa czekolady kryła barrrdzo czekoladowe nadzienie - oba elementy
utrzymane w głębokich odcieniach brązu. Wyglądała niczym raj dla
czekoladoholika, który lubi jeść wszystko to, co jak najmocniej
czekoladowe. Zapach już zaczynał nieco mieszać. Wprawdzie również kipiał
bogactwem czekolady niczym w najlepszych truflach, jednak jednoznacznie
sugerował obecność nie byle jakiego alkoholu. Alkohol zespajał się w
jedno z kakao i... śliwkami. Pomyślałam o soczystych suszonych śliwkach.
Tak, suszonych, ale jednak nadal bardzo soczystych, miąższystych, z
mokrą skórką.
Smak okazał się w pełni odzwierciedlać zapach. Czekolada lekko chrupała przy przełamaniu zębami i odkrywała gęsto rozpuszczające się w ustach truflowe wnętrze. Śliwka w tej czekoladzie była oczywistością, na dodatek pijana słodka śliwka. Całkiem pijaniutka!
Smak okazał się w pełni odzwierciedlać zapach. Czekolada lekko chrupała przy przełamaniu zębami i odkrywała gęsto rozpuszczające się w ustach truflowe wnętrze. Śliwka w tej czekoladzie była oczywistością, na dodatek pijana słodka śliwka. Całkiem pijaniutka!
Choć efekt końcowy był bardzo przyjemny, mocno czekoladowy, przyjemnie słodko śliwkowy i rozgrzewająco alkoholowy - Plum Brandy najmniej zapadła mi w pamięć spośród czterech alkoholowych tabliczek jedzonych z Hiszpanii, choć przecież próbowałam ją na samym końcu. Proste, smaczne połączenie, ale nie zafundowało mi niezwykle głębokich przeżyć. Na pewno tabliczka jest warta spróbowania i do porównania z pozostałymi alkoholowymi koleżankami, oczywiście, jeśli tylko ktoś toleruje alkohol w słodyczach.
Warto było wybrać pozornie trudniejszą ścieżkę, którą zobaczycie po lewej stronie po powiększeniu powyższego zdjęcia. Widok na jezioro i Mulhacen był spektakularny. Gdy w końcu weszliśmy na Puntal de Loma Pelada także nie mogłam nacieszyć oczu - tym razem w pełnej krasie stała przed nami Pico del Veleta 3396 m n.p.m.
Zeszliśmy nad jedno z jezior Lagunas de Rio Seco, gdzie pod strażnicą strzelistych turni rozbiliśmy obóz. Tym razem obyło się bez kąpieli nago - wiatr duł za mocno, a ja po wygrzaniu cały dzień na słońcu szczególnie dotkliwie odczuwałam te podmuchy. Cicho zrobiło się dopiero po zmierzchu...
Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, mleko, śliwowica 5%, syrop kukurydziany, pełne mleko w proszku, sól, wanilia.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 509 kcal.
BTW: 7,7/35/34