sobota, 8 grudnia 2012

La Floriana Frutti Di Bosco gorzka z suszonymi malinami, truskawkami i jagodami


 Oprócz trekkingu po górach, głównym punktem każdej wizyty we Włoszech jest oczywiście... jedzenie! Spacerując po górskich miejscowościach uwielbiałam odwiedzać sklepy z produktami regionalnymi, które zawsze zadziwiały mnogością i urozmaiceniem oferowanego asortymentu. Z tegorocznej wyprawy przywiozłam dwie tabliczki z takowego sklepu. Zostały one stworzone w domowej pracowni w Canazei. Generalnie tego typu słodkości spotkać można było w każdym punkcie sprzedaży produktów regionalnych. Pomimo podobnej konwencji, różniły się między sobą jakością czekolady i dodatków, oraz ich zawartością. Wybrane przeze mnie tabliczki z Canazei szczególnie przypadły mi swoją formą do gustu. 

W końcu przyszedł czas na degustację tych włoskich pamiątek. Pierwszeństwo przypadło gorzkiej z owocami leśnymi.

 Ciemna czekolada była dość gruba, przez co po ugryzieniu dokładnie obserwować można było teksturę jej bogatego w kakao wnętrza. Wydawała ten charakterystyczny dźwięk przy łamaniu, który jest mioooodem dla moich uszu, a przy tym obietnicą dobrej jakości. Zapach wspaniały, głęboki, z przyjemną owocową nutą. Intensywny smak gorzkiej czekolady to to, czego potrzebowałam... A te suszone owoce! Włosi ich nie szczędzili i bogato obsypali nimi tabliczkę. Fragmenty malin przypominały w smaku nieco susz z owocowych herbatek, jednak nie przeszkadzało mi to. Truskawki i jagody były przyjemnie słodkie i wybornie łączyły się z goryczą czekolady. To był prawdziwy, naturalny susz, a nie jakaś ściema w stylu granulek z cukru, aromatu i skoncentrowanego soku. Podsumowując - solidny zastrzyk endorfin został zaaplikowany do krwioobiegu. Kocham, kocham, kocham, kocham za to dobre czekolady! :)

Na koniec warto dodać, gdy opuszczając już Włochy zatrzymaliśmy się w Bressanone, w tamtejszym sklepie z czekoladami, zauważyłam podobne tabliczki, ale za to bardzo gustownie opakowane. Każdy kolejny smak otrzymał nazwę jednego z dolomickich szczytów. Na opakowaniu widniało zdjęcie danej góry. Nie mam jednak absolutnie żalu do producentów czekolad z Canazei, że zaopatrzyli swe wyroby w tak prymitywne opakowania. Wolę kupić czekoladę otoczoną przeźroczystą folią, mając pewność, że rzeczywiście zawiera w sobie dużą ilość suszonych owoców. Potępiam natomiast praktyki Krakowskiego Kredensu, który pakuje swoje tabliczki z ładne kartoniki z okienkiem, nazywając swój produkt czekoladą z np. żurawiną. Po otwarciu kartonika okazuje się, że owszem, czekolada jest z żurawiną, ale tylko w miejscu, w którym przypadało okienko ;)...

Skład: cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, suszone: maliny, truskawki i jagody; lecytyna sojowa, wanilia
Masa kakaowa min. 65%.
Masa netto: 100 g


niedziela, 25 listopada 2012

Lindt Creation Delice Pistache gorzka z nadzieniem o smaku pistacjowym z płatkami migdałów


 Każda tabliczkowa nowość Lindta dostępna w polskich sklepach przyciąga moją uwagę. W tym przypadku, połączenie pistacji i migdałów z ciemną czekoladą wyjątkowo mnie kusiło. Jak bardzo rozczarowałam się, kiedy przeczytałam skład tego produktu... Pistacje w tej czekoladzie występują jedynie jako aromat, a zielonkawe zabarwienie nadzienia uzyskane zostało dzięki zastosowaniu chlorofili. Aż nie chciało mi się wierzyć, że Lindt tak potrafi dać ciała! Jednak dałam szansę tej czekoladzie - w końcu Lindta kocham miłością bezgraniczną i nawet takie wtopy jestem w stanie wybaczyć ;) Może to kwestia tego, że akurat ta tabliczka została wyprodukowana we Francji? Może francuska ekipa Lindta jest mniej solidna? Jednakże najnowsza oferta czekolad Creation jest we Francji o wiele szersza. Zawiera wiele ciekawszych pozycji niż Delice Pistache (m.in. z nadzieniem kasztanowym czy też rumowym z rodzynkami). Nie mam pojęcia, dlaczego akurat Delice Pistache zostało wybrane do wypuszczenia na polski rynek...

Przejdźmy do sedna, a więc do degustacji. Uwielbiam jakość ciemnej czekolady Lindta, jej aksamit i głębię smaku. Całe szczęście, że smak czekolady dominował w tej tabliczce nad nadzieniem i mogłam rozkoszować się tym kakaowym rajem bez przeszkód. 

Aromat pistacjowy w nadzieniu nie został użyty w nadmiarze, stanowi delikatną nutę, która spójnie łączy się ze smakiem migdałów. Kawałki migdałów zanurzone w nadzieniu są przyjemnym dodatkiem w tej czekoladzie. 

Jest poprawnie, ale nic więcej. Byłabym w niebie, gdyby zamiast tego mieszanego nadzienia zastosowano marcepan i zatopiono w nim rzeczone kawałki migdałów... Mmm, w połączeniu z boską ciemną czekoladą, to byłby mistrzowski duet! Nadzienie z masy pistacjowej też byłoby lepszym rozwiązaniem. No cóż, pozostaje mi czekać - może Lindt uraczy mnie kiedyś wypuszczeniem na rynek takich produktów.

Skład: cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, tłuszcze roślinne, migdały 3%, krem migdałowy (migdały, cukier), tłuszcz mleczny, laktoza, lecytyna sojowa, chlorofile, aromat pistacjowy, odtłuszczone mleko w proszku, wanilia, ekstrakt słodowy jęczmienny.
Masa kakaowa min. 47%.
Masa netto: 150 g

wtorek, 20 listopada 2012

Lindt Delizia D'Agrumi biała z kandyzowaną skórką cytryny



Zawsze cieszy mnie posiadanie w swej kolekcji całej limitowanej edycji Lindta. W tym przypadku, satysfakcja jest tym większa, że jest to edycja wydana we Włoszech. Ponadto, ni widu ni słychu o niej nawet na włoskiej stronie internetowej producenta.  Jedyny ślad w Internecie dotyczący tego wydania znalazłam na… tureckim blogu o czekoladach.

Gorzka Piacere Alla Menta została skonsumowana jeszcze we Włoszech, mleczna Bonta Di Cocco czeka jeszcze na swoją kolej. W ten weekend to mój Ukochany wybierał tabliczkę do degustacji, stąd nie dziwi fakt, że znowu wypadło na białą czekoladę – które to ostatnimi czasy często się tutaj pojawiają. Nie ubolewam z tego powodu, gdyż przekonałam się, że dobra biała czekolada jest na wagę złota. Lindt pod tym względem potrafił mnie zachwycić (że wspomnę o doskonałych Joghurt Himbeer-Vanille, Zitrone Buttermilch i Nocciola). Tym razem również mnie nie zawiódł.

Cytryna w białej czekoladzie Lindta od razu przywołała na myśl wspomnianą wyżej boską Zitrone Buttermilch. To jedna z tych czekolad, podczas której spożywania ohom i ahom nie było końca. Zwykła kandyzowana skórka cytryny nie była w stanie zastąpić tamtego wybornego nadzienia, ale przecież z zasady miał to być zupełnie inny produkt. Sam zapach jednak okazał się być podobny, co już na wstępie pozytywnie nastawiło mnie do tego wyrobu.

Tabliczka grubsza niż Excellence, co w tym przypadku okazało się absolutnym dobrodziejstwem, bowiem czekolada jest aksamitna, maślana, mięciutka, aromatyczna… Takie białe czekolady KOCHAM! Kawałki kandyzowanej skórki cytryny zostały zatopione w niej w niezbyt dużej ilości, a jednak zupełnie wystarczającej, aby stanowić harmonijny dodatek. Nie było by przyjemne, gdyby cząstki te zastosowane w nadmiarze przyklejały się do zębów i swym charakterystycznym smakiem przyćmiewały to, co najważniejsze – czyli samą czekoladę. Uff, całe szczęście tak się nie stało.

Miłość do Lindta rośnie z każdą kolejną tabliczką… :)

Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, kandyzowana skórka cytryny 4,9% (skórka cytryny, syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, dekstroza, kwas cytrynowy), naturalny aromat cytrusowy, lecytyna sojowa, aromat.

piątek, 16 listopada 2012

Orion Studentska biała z rodzynkami, orzechami arachidowymi i galaretkami


Próbowałam dotąd Studentskiej wiśniowej, gruszkowej, jeżynowej, malinowej... Ale przecież klasyczna Studentska jest z rodzynkami! Dziwnym trafem, przyszło mi takowej spróbować w ostatniej kolejności (choć to nadal nie jest do końca klasyk, bowiem padło na czekoladę białą, a nie mleczną czy gorzką).

Klasyka to jednak klasyka. Zwykłe rodzynki zdecydowanie najlepiej wypadają w połączeniu z arachidami i pysznymi galaretkami. Lepiej, niż jakiekolwiek owocowe kostki, mające udawać suszone owoce.

Przy następnej wizycie w Czechach, na pewno nabędę wersję gorzką i mleczną z rodzynkami. Nie ma to jak dobrze nadziana czekolada! Nawet gramaturę ma większą niż te wersje limitowane :).

Skład: cukier, mleko w proszku, tłuszcz kakaowy, galaretki 12% (cukier, syrop glukozowy, woda, pektyna, kwas cytrynowy, cytrynian sodu, wosk karnauba, aromat), orzechy arachidowe 12%, rodzynki 12%, tłuszcz roślinny, lecytyna słonecznikowa, polirycynooleinian poliglicerolu), aromat.
Masa netto: 200 g
Wartość energetyczna w 100 g: 507 kcal