poniedziałek, 12 listopada 2012

Ritter Sport Strawberry Yogurt mleczna z nadzieniem jogurtowo-truskawkowym, chrupkami ryżowymi i truskawkami


Przed wyjazdem w góry, zajrzałam do siatki z wałówką, jaką zabrał ze sobą mój Ukochany - i zobaczyłam tam właśnie tą tabliczkę. Skubany, wiedział, że i tak wezmę ze sobą czekolady, no ale jako fan Rittersportów, musiał nabyć coś od siebie :). "Pamiętałem, że takiej w różowym opakowaniu jeszcze nie jedliśmy!". To prawda, nie jedliśmy - a ja z takich niespodzianek jestem zawsze rada :).

Tabliczką uraczyliśmy się pod Sokolikiem w Rudawach Janowickich - w miejscu, gdzie historia zatoczyła koło. Tak rozkoszowaliśmy się urokiem sytuacji i przebywaniem w pięknych okolicznościach przyrody, że czekolada stała się, miłym wprawdzie, ale tylko dodatkiem. Niemniej jednak, Rittersport Strawberry Yoghurt nie jest czekoladą złego sortu, dlatego postaram się wykrzesać z siebie trochę wspomnień, dotyczących samej tabliczki.

Wielu ludzi wychwala pod niebiosa czekoladę jogurtowo-truskawkową Milki. Tak, i tym razem mam zamiar psioczyć na Milkę! Moi drodzy, jeśli jesteście fanami powyższego smaku, koniecznie spróbujcie propozycji Rittersporta! Pod warstwą mlecznej czekolady kryje się grube nadzienie, które niesie ze sobą wiele ciekawego. Liofilizowane kawałki truskawek są naprawdę wyczuwalne i wyraźnie widoczne po przełamaniu tabliczki. W połączeniu z proszkiem jogurtowym dają przyjemny kwaskowaty efekt, zwieńczony dodatkiem chrupek ryżowych. Wszystko to razem gra i buczy, jak elegancko przyrządzony jogurt z masą bajerów, a nie jakieś popłuczyny ;). Oczywiście nie da się tego porównywać z jogurtowymi nadzieniami Lindta (bo tutaj jednak nadal nadzienie to przede wszystkim cukier i tłuszcz roślinny...), ale te chrupki, truskawy, jogurt... Tutaj wypadły naprawdę ok :). Udane produkty ma ten Rittersport!

Miłośników truskawkowej Milki niech przekona do Rittersporta nie tylko moja subiektywna ocena, ale i fakt, że rzeczona Milka zawiera w składzie jedynie 0,19% truskawek, zaś Ritter - 1,8%. I jeszcze jedno - nadzienie w tej czekoladzie wygląda rzeczywiście tak dobrze, jak na zdjęciu na opakowaniu - nie jest tak uroczo wyidealizowane (vide najnowsze billboardy Milki).

Skład: cukier, tłuszcz roślinny, tłuszcz kakaowy, glukoza, miazga kakaowa, pełne mleko w proszku, laktoza, jogurt w proszku z odtłuszczonego mleka 3,2%, śmietanka w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, truskawki 1,8%, tłuszcz mleczny, mąka ryżowa, maltodekstryna, aromat naturalny, lecytyna sojowa, kwas cytrynowy, sól, słód jęczmienny. 
Masa kakaowa min. 30%.
Masa netto: 100 g
Wartość energetyczna w 100 g: 566 kcal




piątek, 9 listopada 2012

Lindt Excellence Cocos biała z wiórkami kokosowymi



Połączenie nadzwyczaj proste - biała czekolada i kokos. Lindt się spisał - zero przekombinowania, czego efektem jest ta smakowita tabliczka z serii Excellence. Niestety, nie jest ona dostępna w Polsce. Kupiłam ją w Niemczech. Fakt, że oferta Lindta w każdym kraju jest diametralnie różna i nieustannie zmienna, doprowadza mnie do szału ;). A tak kocham tą markę!

Wiórki kokosowe są rozkosznie zatopione w białej czekoladzie, co wygląda naprawdę miło. Sam smak okazuje się być bardzo klasyczny. Nie mamy tu do czynienia ani z czekoladą bardzo słodką, ani też wyjątkowo maślaną. Wiórki kokosowe to po prostu wiórki - nie są przesadnie aromatyczne, a ich ilość nie sprawia problemów związanych z pozostawaniem pomiędzy zębami ;). Czekolada jest po prostu w sam raz :). Smaczna i wyważona.
Warto zwrócić uwagę, że to bodaj najbardziej kaloryczna czekolada, z jaką miałam do czynienia! To aż 600 kcal w tabliczce :).

Skład: cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, wiórki kokosowe 9%, odtłuszczone mleko w proszku, lecytyna sojowa, aromat.
Masa netto: 100 g
Wartość energetyczna w 100 g: 600 kcal


środa, 7 listopada 2012

Heidi SummerVenture Amazon gorzka z orzechami brazylijskimi, granulkami limonki, marakui i bananów


Czekolada spakowana do plecaka nazywała się SummerVenture. Ta wyprawa miała być romantyczną AutumnVenture, zaś jej pierwszy dzień okazał się być prawdziwym WinterVenture. I tym oto sposobem, w ciągu jednego dnia mieliśmy przegląd niemal wszystkich pór roku.

Góry to miejsce, gdzie dieta rządzi się zupełnie innymi prawami. Długi dzień trekkingu przetrwany na bułach i batonach, aby wieczorem zjeść 2 kolacje w restauracji. Albo dużą pizzę. Albo... tabliczkę czekolady, bo jest się tak zmęczonym, że nie ma opcji, aby jeszcze gdzieś wychodzić. Tak, tabliczka z tchnieniem tropików - to dobre rozwiązanie po marszu w śniegu, mgle i wietrze. Do tego Najważniejsza Osoba obok, przytulna kołdra i gorąca herbata...

Amazon to ostatnia tabliczka z serii SummerVenture, która została nam do wypróbowania. Wiedziałam, że i tym razem Heidi zaoferuje coś przyjemnego. Czekolada po otwarciu atakuje iście tropikalnym, intensywnym zapachem owoców. Do tego mocny aromat kakao i od razu zrobiło się ciepło :). W smaku dominują limonka i marakuja, które świetnie łączą się z ciemną czekoladą. Niestety kawałki orzechów brazylijskich są bardzo małe, dlatego ich smak nie jest wyróżniający się.

Podsumowując, ta czekolada to prawdziwa owocowa bomba. Polecam wszystkim Heidi - to jeszcze mało znana w Polsce rumuńska firma, a dotąd każda wypróbowana przez nas tabliczka tej marki była świetna. Produkty Heidi znajdziecie na pewno w sieciach Alma i Tesco.


Skład: cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, kawałki orzechów brazylijskich 4%, granulki limonki 3% (sacharoza, limonka 28%), marakuja suszona i banany suszone 1% (50% marakuja, 50% banan), marakuja suszona 0,2%, lecytyna sojowa, ekstrakt waniliowy i marakui. 
Masa kakaowa min. 50%.
Masa netto: 80 g
Wartość energetyczna w 100 g: 536 kcal


niedziela, 4 listopada 2012

Orion Studentska mleczna z malinami, orzechami arachidowymi i galaretkami


Edycja limitowana 2012. 

Kolejne podejście do Studentskiej. Ta tabliczka skonsumowana została wspólnie z Ukochanym w pośpiechu, gdzieś na szlaku w Rudawach Janowickich, pod wiatą przystanku autobusowego w jednej z napotkanych wsi. Na szybko, byle zyskać nowej energii na kolejne kilometry marszu w deszczu i mgle. 

Dodatek owoców to zatopione w masie kakaowej malinowe kostki. Ich smak nie charakteryzuje się niczym wyjątkowym (z resztą suszonych malin jest w tych kosteczkach bardzo mało). W przypadku wersji gruszkowej, rzeczone owoce było faktycznie łatwo rozpoznawalne. Produkt poprawny, ale bez rewelacji. Studenstka gruszkowa była zdecydowanie najlepsza, spośród trzech limitowanych tabliczek tej marki, jakich dane było mi spróbować.

Skład: cukier, orzechy arachidowe 12%, galaretki 12% (cukier, syrop glukozowy, woda, kwas cytrynowy, pektyna, cytrynian sodu, aromat, wosk karnauba), tłuszcz kakaowy, mleko w proszku, kawałki malin 9% (syrop glukozowo-fruktozowy, suszone jabłka, cukier, suszone maliny 5%, błonnik pszenny, tłuszcz roślinny, pektyna, aromat, kwas askorbinowy, kwas jabłkowy), miazga kakaowa, tłuszcz roślinny, lecytyna słonecznikowa, polirycynooleinian poliglicerolu, tłuszcz mleczny, laktoza, serwatka w proszku, aromat.
Masa kakaowa min. 25%.
Masa netto: 180 g
Wartość energetyczna w 100 g: 518 kcal

(Wiem, że fotografia jest tragiczna, ale obecnie nie dysponuję inną).