wtorek, 31 sierpnia 2021

Amano Morobe Papua New Guinea ciemna 70%


Pierwsze podejście do nieznanej mi wcześniej marki jest zawsze ekscytujące. Z Amano miałam internetową styczność już od lat, ale jakoś nigdy żadna czekolada z tej manufaktury w Orem w stanie Utah nie wpadła w moje ręce. Wszystko zmieniło się za sprawą najwspanialszego sklepu Sekretów Czekolady. Oto przeniosłam się do prowincji Morobe w Papui Nowej Gwinei, nad Morze Koralowe. Właśnie stamtąd pochodzą ziarna kakao, z których stworzono dziś opisywaną ciemną czekoladę 70%.



Tabliczka jest całkiem słusznego rozmiaru, gdyż liczy sobie 85 g. Została podzielona na liczne kostki z logo firmy, które jeszcze optycznie powiększają taflę. Przenikliwie pachnie przypaloną czekoladową owsianką z wiśniami i brzoskwiniami. Łamie się z głośnym trzaskiem i generalnie nawet w ustach prezentuje się twardo. Rozpuszcza się w nich jednak miąższyście. Nie oblepia, lecz daje poczucie wyciskania soku.


Czekolada jest bardzo soczysta i zachwyca od samego początku. Lawiruje między młodymi, jeszcze nie do końca dojrzałymi brzoskwiniami, aż po esencjonalny brzoskwiniowy syrop. Ze spektakularnej owocowości wydobywa się intrygująca przyprawowa nuta, niczym w bardzo wytrawnym winie. Na myśl przychodzą przejrzałe wiśnie i granaty, a także podlana czerwonym winem mocno pieprzna pieczeń. Raptem zaskakuje iluzja naturalnego jogurtu, jako dziwaczne złagodzenie tej feerii smaków. Dalej, z tytułu na ową specyficzną owocową pikantność, poszłam w stronę tequili z limonką oraz ziaren papai. Na koniec degustacji, oczami wyobraźni widziałam już kobietę w skórzanej kurtce, palącą cygaro, pijącą owocowy koktajl. 

Amano Morobe ma w sobie drugie dno... Mój debiut z Amano obwieszczam zachwycającym.


Skład: ziarna kakao, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, wanilia.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 85 g.

niedziela, 29 sierpnia 2021

The Swedish Cacao Company Coconut Milk kokosowa 54% Dominikana


W bieżącym roku wpadłam w totalnie szaleństwo na punkcie kokosowych czekolad. Kolejną taką, która dostała się w moje łapki, jest Coconut Milk od The Swedish Cacao Company. Skład ma banalnie prosty: ziarna kakao od dominikańskiego Öko-Caribe z prowincji Duarte, cukier trzcinowy, kokos i masło kakaowe. Rzeczony kokos został jednolicie wkomponowany w czekoladową masę, zaś kakao ogółem mamy tu 54%. Kokosowe szaleństwo rodem ze Szwecji kupiłam w sklepie Sekretów Czekolady.


Ciepłej i żywej barwy czekolada pachnie kokosem wymieszanym z cytryną - bardzo rześko. W konsystencji jest mięciutka i gładka, wręcz rozpada się w ustach. Rozwija bukiet przyjemnie palony, trochę kawowy, a przy tym raczy intensywnym kokosem i nienarzucającą się słodyczą. Pozostawia po sobie posmak jak po kwasku cytrynowym oraz jabłkach kwaśnych odmian - jednocześnie jest to świeżo owocowe oraz tak przewrotnie kojarzące się z surowością kokosa.

Tak wiele jadłam ostatnimi czasy kokosowych czekolad, że aż trudno je ze sobą porównywać. W naszej Coconut Milk jest o tyle pociągające, że moc kokosa nie do końca przyćmiła walory kakao. "Wadą" tego typu czekolad jest fakt, iż wchodzą tak dobrze, aż nie ma kiedy się dłużej nad nimi zastanowić!

Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, kokos, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 54%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 581 kcal.
BTW: 6/44/34.

piątek, 27 sierpnia 2021

Goodio Wild Blueberry ciemna surowa 61% z jagodami i kokosem


Moja kolejna czekolada od fińskiej manufaktury Goodio, kupiona w sklepie Sekretów Czekolady, jest ciemnym blendem o 61% zawartości surowego kakao mielonego na kamiennych młynkach, słodzonym cukrem kokosowym. No tak, to są akurat rzeczy całkiem charakterystyczne dla Goodio - a czym wyróżnia się dziś opisywana tabliczka? Jej główną bohaterką mają być jagody - dzikie fińskie jagody. Dodatkowo, w składzie znajdują się wiórki kokosowe, co pozwala mi sugerować, by antyfani kokosowych czekolad uważnie czytali etykiety przed zakupem tabliczek od Goodio.


Tabliczka w przekroju wydaje się być dość grubej struktury, a pachnie bardzo intensywnie: skórą, drewnem, pinacoladą, likierem z czerwonych owoców.

Moc bukietu tej czekolady sprawia, iż przez całą degustację mamy skojarzenia alkoholowe. Smak jest bardzo głęboki, ze szczególnie mocno wyczuwalnym, przepysznym kokosem - tak jak wspomniałam, osoby nieprzepadające za kokosem mogą mieć duży problem. Konsystencja czekolady jest wciągająca: miąższysta i soczysta. Co ciekawe, trudno by mi było odnaleźć jagody jako dodatek w Wild Berries. Prędzej pomyślałabym o dojrzałych i nabrzmiałych borówkach amerykańskich, ale przede wszystkim... o nalewce z nich. Niezbyt mocnej wprawdzie, więc może to prędzej jakiś drink na jej bazie. Prócz tego mamy jeszcze taniny czerwonego wina, konfiturę z jarzębiny - dużo tego typu "czerwonych" nut. Wszystko to okraszone aromatycznym drewnem, skórą, ziemią... a przy tym słodkie.

Wild Berries tak bardzo mnie wciągnęła, iż mam wrażenie, że jej małe ciałko było niewystarczające, by w pełni odkryć tajemnicze uroki, które w sobie skrywa.


Skład: ziarna kakao, cukier kokosowy, tłuszcz kakaowy, wiórki kokosowe, jagody w proszku.
Masa kakaowa min. 61%.
Masa netto: 48 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 552 kcal.
BTW: 6/27,6/36,8.

środa, 25 sierpnia 2021

Morin Nicaragua Rugoso ciemna 70%


Minął ponad rok od wypróbowania przeze mnie dwóch czekolad z francuskiej manufaktury Morin wykonanych z kakao z Nikaragui: Chuno oraz Nicalizo, dystrybuowanego przez firmę Ingemann. Ostatnimi czasy widać na czekoladowym rynku, jak znaczny wpływ ma Ingemann na rozpropagowanie ziaren z Nikaragui. Tym razem Morin znów zabiera nas do tego kraju, prezentując kakao o nazwie Rugoso. Ingemann przedstawia je jako ziarna taninowe i słodkie zarazem, o posmaku śliwek, brandy i truskawek. Morin Nicaragua Rugoso Noir 70% kupiłam w ukochanym sklepie Sekretów Czekolady.


Widok solidnej 100-gramowej tabliczki od Morin zawsze mnie cieszy. Rugoso posiadała wyjątkowo ciemną barwę, pachnąc jednak świetliście: kwiatami, brzoskwiami i jakąś niepokojącą lekową nutą.

Od pierwszego kęsa Morin przenosi nas w swój świat: w czekoladzie jest coś typowego dla marki, taka pełna stabilność i wciągająca szorstkość. Trudno się było oswoić z akcentami oferowanymi przez Rugoso - mojemu Mężowi nie przypadła do gustu, mnie zaś intrygująco wciągnęła. Przez całą degustację przewija się coś proszkowego: niezbyt dobrze rozmieszana gorąca czekolada, dość surowy w konsystencji nugat z orzechów laskowych, lekowe pastylki: malinowe, brzoskwiniowe, pomarańczowe. Tak, chyba ta ostatnia nuta była najtrudniejsza. Można jej nie polubić. Czekolada nie mogła się zdecydować, czy iść w stronę sadu, czy też apteki. Znalazła się gdzieś po środku, racząc smakami, w których było coś sztucznego. Można by je nazwać także w przerysowany sposób kwiatowymi, jakby ktoś z jaśminu wyciągnął syrop. 

Od początku do końca czekolada jest przede wszystkim słodka, a ten kwiatowo-lekowy posmak towarzyszy nam cały czas. Wedle uznania - irytując bądź intrygując. Nieoczywista czekolada.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, lecytyna słonecznikowa.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 584 kcal.
BTW: 8,7/43,2/34,6.