niedziela, 8 listopada 2020

Zotter Granola + Fruit ciemna 70% nadziewana kokosową praliną i owocami

Jestem wielką fanką płatków na śniadanie - od lat klasyczne owsiane wiodą absolutny prym u mnie pod tym względem. Lubię łączyć je z różnymi owocami i orzechami, toteż najnowsza propozycja Zottera z serii Handscooped - Granola + Fruit - z miejsca stała się dla mnie atrakcyjna. Nawet pomimo tego, iż paradoksalnie owsa w nich nie odnajdziemy: jest ryż, kokos, chia, nerkowce oraz moc owoców: rodzynki, berberys, maliny oraz jagody. Generalnie bazą nadzienia jest pralina kokosowo-ryżowa, a cała reszta bogactwa jest nieregularnie w niej zatopiona. Ciekawostką jest fakt, iż użyto samych niebanalnych słodzideł: syropu klonowego, cukru kokosowego oraz daktylowego. Tabliczka jest w pełni wegańska. Granola + Fruit zakupiłam na biokredens.pl.

Czekolada pachnie cieplutkim kokosowo-czekoladowym ciastkiem, maczanym w podgrzanym mleku ryżowo-kokosowym. W jej przekroju wyraźnie widać, iż to pralina gra kluczową rolę - jest ona bardzo delikatna, niestety z nieco margarynowym sznytem, jednak bardziej ryżowa niż kokosowa. Bardzo urokliwa jest chrupkość, która nie przytłacza łagodności całej kompozycji. Chrupkość ta zafundowana została przez wiórki kokosowe oraz ziarenka chia, gdyż nerkowce (w całkiem solidnych cząstkach) oferowały już doznania o dziwo bardziej miękkie. Co rusz trafialiśmy na owocowe inkluzje, z których zdecydowanie najwyraźniej odznaczały się rodzynki, zaś na drugim miejscu zaskakujący berberys (który zidentyfikowałam jako dzikszą żurawinę). Całe szczęście, że jako kuwertury użyto ciemnej czekolady, przez co całość pozostaje w idealnym balansie słodyczy.

Granola + Fruit to ciekawa tabliczka, choć jak dla mnie - mogła mieć ostrzejszy charakter... I przydałoby się nieco tego owsa!


 Skład: miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, napój ryżowy w proszku (ryż, olej słonecznikowy, sól), syrop klonowy, cukier kokosowy, olej migdałowy, wiórki kokosowe, rodzynki, orzechy nerkowca, berberys, nasiona chia, płatki ryżowe (ryż, sól), cukier daktylowy, suszone marakuje, proszek kokosowy (pasta kokosowa, mleko kokosowe, mąka kokosowa), suszone maliny, wanilia, suszone jagody, lecytyna sojowa, sól, proszek cytrynowy (koncentrat soku cytrynowego, skrobia kukurydziana, cukier).
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 572 kcal.
BTW: 5/42/41.

piątek, 6 listopada 2020

Raaka Bananas Foster ciemna surowa 66% Peru z bananami i wanilią

Jak to jest, że banany w czekoladzie automatycznie kojarzą mi się ze sztucznością? Byłam jednak przekonana, że Raaka nie może mi tego zrobić. Tylko surowe peruwiańskie kakao z regionu San Martin, cukier trzcinowy, banany i wanilia. Żadnych aromatów, żadnych udziwnień. Oto Bananas Foster, którą to tabliczkę zdobyłam dzięki sklepowi Sekretów Czekolady.

Jak to Raaka - tabliczka wygląda elegancko i dziko zarazem. Pachniała ku mojemu zaskoczeniu zupełnie nie bananowo, lecz ogólnie owocowo - bardzo wiele w tym zapachu możnaby odgadnąć. Pewna duszność unosiła się nad czekoladą, co jeszcze utrudniało identyfikację poszczególnych owoców. Generalnie osaczył mnie szok poznawczy - gdzie te banany?

 W smaku uderzyło mnie mega orzeźwienie. Pomarańcze, ananasy, mandarynki, dojrzałe mango - wszystkie soczyste i esencjonalne, podane na lekko szorstkim, typowym dla Raaka tle. Banany? Owszem, ale pojawiły się gdzieś daleko, wcale nie przesadnie dojrzałe. Gdybym nie wiedziała, że tam fizycznie są - nie mam pewności, czy bym umiała je wprost nazwać. Z całkowitą pewnością - nie są nutą wiodącą. Całokształt tej czekolady przez swą zróżnicowaną owocowość skojarzyła mi się z popularnym ostatnio stylem piwnym - pastry sour. Podobała mi się jej nieoczywistość. Prostota i owocowe bogactwo zarazem. Raaka... znów urzeka.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, banany, wanilia.
Masa kakaowa min. 66%.
Masa netto: 51 g.

środa, 4 listopada 2020

Bean Geeks Burned Beer Nuts ciemna 62% Gwatemala z orzechami laskowymi prażonymi i karmelizowanymi w piwie stout Vanilla Shake

 

Burned Beer Nuts od Bean Geeks to dla mnie szczególnie wyjątkowa czekolada. Doskonale pamiętam, jaką rozkosz sprawił mi waniliowo-kawowy stout Vanilla Shake z browaru Mikkeller, choć piłam go już kilka lat temu. Mikkeller to po prostu najwyższa półka w kwestii browarnictwa, a to piwo idealnie uderzyło w mój gust. Tu, w Burned Beer Nuts użyto orzechów laskowych prażonych i karmelizowanych właśnie w piwie Vanilla Shake. Prześlicznie wyglądające orzechy umieszczone zostały w ciemnej czekoladzie o 62% zawartości gwatemalskiego kakao Indio Rojo - Triniario z rejonu Rio Dulce, które to znamy już z kilku innych propozycji od Bean Geeks. Czekolada trafiła w moje ręce dzięki uprzejmości sklepu Sekretów Czekolady.

Wygląd tej tabliczki to dla mnie małe dzieło sztuki. Minimalistyczna, lecz karmelizowane orzechy wyglądają na niej tak wyjątkowo! W sferze zapachu to je czuć przede wszystkim. Mając w pamięci doświadczenia choćby z Guatemala 70% żałowałam, iż w tym połączeniu nie zastosowano bardziej kawowego, skórzanego, ziemistego kakao... Indio Rojo to przede wszystkim radosne, soczyste owoce czerwone. Szczerze powiedziawszy, orzechy w piwie przyćmiły tę czekoladę. Kusił, tak bardzo kusił waniliowy shake, ale nadal za mało było tu paloności, niż bym tego chciała.

Dominowała łagodność karmelu z nutą wanilii i bardzo delikatnej kawy, otulających przepyszne, wysokojakościowe orzechy laskowe. Cieniutka warstwa piwnego karmelu, w jakim były zanurzone, przypominała również wyjątkowo aromatyczny miód pitny. Nie mniej jednak... mogło być tu więcej, więcej wszystkiego, więcej piwno-czekoladowej rozkoszy. Odczuwam pewien niedosyt.

Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, orzechy laskowe, piwo (woda, słód jęczmienny, owies, chmiel, kawa, wanilia, drożdże).
Masa kakaowa min. 62%.
Masa netto: 40 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 458 kcal.
BTW: 7/29/58.

poniedziałek, 2 listopada 2020

Taza Sea Salt & Almond ciemna 80% z migdałami i solą morską

Taza Sea Salt & Almond przebyła ze mną w plecaku całą wędrówkę po Beskidzie Niskim, by ostatecznie zostać skonsumowana już w pensjonacie w Krynicy Zdrój, w dniu powrotu do domu. Dostała więc wizualnie nieco w kość, ale biorąc pod uwagę specyfikę czekolad Taza przypuszczałam, że niewiele zaszkodziło to całokształtowi. Jeszcze niedawno, próbowałam bardzo podobnej tabliczki tej amerykańskiej marki, a mianowicie Toffee Almond & Sea Salt. Dziś opisywana Sea Salt & Almond od swej poprzedniczki różni się brakiem karmelu oraz 20% większą zawartością kakao. Spodziewałam się więc czegoś wytrawniejszego. Wszystkie moje czekolady Taza kupiłam za pośrednictwem sklepu Sekretów Czekolady.

 Zabrakło mi tu tej beztroskiej karmelowej słodyczy z Toffee Almond & Sea Salt... Nie wiem po co w ogóle próbowałam jej szukać w o wiele mocniejszej tabliczce. Było dość surowo, dymnie, prosto. Lekki migdałowy posmak przełamany solą błądził pomiędzy szorstkością i palonością 80% czekolady wykonanej z kakao rozdrabnianego na kamiennych młynkach. W zasadzie, te drobinki migdałów zdawały się gubić w specyficznej strukturze tabliczki, na szczęście i tak łagodniejszej, niż ma to miejsce w serii meksykańskiej.

To była ostatnia z posiadanych przeze mnie czekolad Taza. Kupiłam je z myślą o wyjazdach w góry i rzeczywiście w innych okolicznościach nie mam zamiaru eksplorować ewentualnych rozszerzeń asortymentu.

Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, migdały, tłuszcz kakaowy, sól morska, wanilia.
Masa kakaowa min. 80%.
Masa netto: 70 g.