środa, 15 stycznia 2020

Zotter Yuzu Citrus From Japan mleczna 50% nadziewana ganaszem z yuzu i białej czekolady


Z owocem yuzu miałam dotychczas do czynienia jedynie w paru piwach rzemieślniczych - jego pojawienie się w jednej z nowych Zotter Handscooped było odświeżającym zaskoczeniem. Kupiona na biokredens.pl Yuzu Citrus from Japan to mleczna czekolada o 50% zawartości kakao nadziewana ganaszem z yuzu i białej czekolady, z dodatkiem limonki, cytryny i mandarynki. Sam owoc yuzu pierwotnie pochodzi z Chin, choć obecnie większą popularnością cieszy się w Japonii i Korei. Posiada wielkość mandarynki, żółtą nieco pomarszczoną skórkę, spore pestki i cierpko-kwaśny smak z kwiatową nutą. Genetycznie jest mieszańcem mandarynki z cytrusem ichang papeda.


Beżowe nadzienie otulone mleczną czekoladą intrygowało cytrusowym aromatem z nutą czegoś... starego. Doprawdy, skojarzenia poszybowały w stronę domu zamieszkanego przez starych ludzi oraz szafy wypełnionej zleżałymi ubraniami.

W smaku obawiałam się nieco dominacji białej czekolady - być może pojawienia się mdlącej, mydlanej słodyczy. Inną obawą był udział limonki oraz cytryny w kompozycji - po doświadczeniach z innymi nowymi Zotter Handscooped wiedziałam, że one mogą nadmiernie namieszać w odbiorze całej tabliczki. Na szczęście wszelkie me obawy były niesłuszne.


Nadzienie okazało się bowiem przede wszystkim bardzo wciągające pod względem struktury - miękkie i śliskie, cudnie rozpuszczające się w ustach niczym owocowy sos. W smaku było specyficzne - rześkie niczym połączenie grejpfruta z limonką, cytryną i mandarynką, z wyraźnym udziałem goryczki typowej dla skórek cytrusowych. Dziwacznym akcentem pozostawała ta znana ze sfery zapachu sugestia czegoś starego, zleżałego, może zbutwiałego i lekko zajętego pleśnią. Nie wypływało to jednak negatywnie na odbiór kompozycji - po prostu paradoksalnie wciągało w nią jeszcze bardziej. Pyszna jak zwykle mleczna czekolada nadawała zaś całości błogiej słodyczy z wyraźnie kakaowym rysem - na szczęście biała czekolada na której bazował ganasz nie zdołała jej zdominować.

To prosta, aczkolwiek ciekawa i oryginalna propozycja od Zottera, dobra dla każdego, kto nie boi się odkrywać nowości - nawet takich mających w sobie odrobinę dziwaczności.


Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, pełne mleko w proszku, sok z yuzu, syrop ryżowy, odtłuszczone mleko w proszku, sok cytrynowy, koncentrat mandarynkowy, słodka serwatka w proszku, koncentrat limonkowy, pełny cukier trzcinowy, wanilia, lecytyna sojowa, sól, cynamon.
Masa kakaowa min. 50%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 489 kcal.
BTW: 6,6/33/42.

poniedziałek, 13 stycznia 2020

Domori Brasile ciemna 70%

 

Rzeka Xingu leży w północno-brazylijskim dorzeczu Amazonki. Bogata w progi i wodospady, w swej linii brzegowej kryje wiele co rusz odkrywanych tajemnic prekolumbijskich cywilizacji. Włoskie Domori sięgnęło po ziarna z 17 rodzinnych plantacji położonych właśnie wzdłuż rzeki Xingu. Stworzyło z nich 25-gramowe maleństwo, które kupiłam w sklepie Sekretów Czekolady. Według opisu na opakowaniu, czekolada ma charakteryzować się nutami kawy, orzechów, dżemu i czarnego bzu.


Jak to z Domori bywa, czekolada epatowała głębokim aromatem, który w tym przypadku nie umiałam scharakteryzować inaczej, jako po prostu niesamowicie czekoladowy. W swej czekoladowości był odurzający - tak mogłaby pachnieć ekskluzywna czekoladziarnia. W ustach rozpostarła się uzależniająca gęstość typowa dla Domori. Brasile częstowała nas słodyczą palonego cukru, przypieczonego spodu od drożdżowego ciasta oraz solidnie prażonymi orzechami laskowymi. Odnaleźliśmy tu wiele urokliwych goryczek, niby to kawowych, ale błądzących ciągle gdzieś w stronę czegoś bardziej przypieczonego, deserowego.

Kwiatowa sugestia podążała przez moment nawet w stronę róży - pragnęłam uchwycić to wrażenie, bowiem bardzo zatęskniłam za różanością w czekoladzie. Dalej ów motyw dziwacznie podążał w stronę skojarzeń z farbą - jakaś taka intrygująca drażniąca nuta znalazła tu swoje miejsce, mimo wszystko dając pozytywne wrażenia.


Brasil 70% nie jest może szczytem umiejętności Domori, a jednak żałowałam, że liczyła sobie jedynie 25 g - zniknęła tak szybko, a tak bardzo zachęcała ku temu, by móc poznać ją jeszcze bliżej...

Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 25 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 541 kcal.
BTW: 9,5/35,5/39,5.

sobota, 11 stycznia 2020

Goodio Pure Nacional ciemna 80% Peru


Po doskonałej Coconut, będącej pierwszą moja czekoladą od helsińskiej marki Goodio, przyszedł czas na ich kolejną propozycję zakupioną w sklepie Sekretów Czekolady. Tym razem jest to sztandarowy klasyk fińskiej manufaktury - ciemna czekolada zawierająca 80% mielonego w kamiennych młynkach kakao Nacional z peruwiańskich plantacji z kanionu rzeki Marañón. Słodzona została cukrem kokosowym o niższym indeksie glikemicznym niż cukier trzcinowy czy buraczany.


Jakże prosta w wyglądzie tabliczka tuż po rozpakowaniu z całkowicie biodegradowalnego ubranka rozpostarła ponad sobą bardzo syropowy, esencjonalny i gęsty zapach. Była to woń drewna i świeżego chleba, ze apetycznie specyficzną nutą pieczonych lub suszonych jabłek. Ów jabłkowy akcent jako pierwszy uderzył w smaku. Nie mogłam się zdecydować, co to dokładnie było: skórka jabłka, całe chipsy jabłkowe czy też mocno przypieczone jabłko. Dalej skojarzenia szły również w stronę herbaty z suszonym jabłkiem, żurawiną i pigwą.

Cudowna gęstość narastała w czasie trwania degustacji, coraz to mocniej racząc nas licznymi nutami suszonymi i palonymi. Charakterystyczny ziołowy posmak surowego ziarna kakao, znany już z Coconut, nadawał całości świeżego tchnienia. Goodio zaserwowało nam urokliwą feerię kwaśności, bez jakichś szczególnych goryczek. Istotnym skojarzeniem stał się także wilgotny chlebek bananowy z rodzynkami i innymi bakaliami.


Jak na aż 80% kakao, pomimo wyrazistych nut, czekolada nadal pozostała łagodna. Konsekwentna i kompleksowa, otulała i syciła. Jeszcze bardziej rozbudziła moją ciekawość wobec czekolad od Goodio, którą będę chciała zaspokoić przy kolejnej najbliższej okazji na zakup pozostałego asortymentu.

Skład: ziarna kakao, cukier kokosowy, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 80%.
Masa netto: 48 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 601 kcal.
BTW: 9,4/49,2/26,7.

czwartek, 9 stycznia 2020

Soklet mleczna 55% Indie

 
Gdy marka Soklet pojawiła się w sklepie Sekretów Czekolady, od razu przyciągnęła mój wzrok, podobnie jak L'Atelier Des 5 Volcans. Rzadziej spotykane pochodzenia ziaren kakao kuszą bowiem niesamowicie swą odmiennością i powiewem nowości - Soklet zaś to manufaktura tree-to-bar, działająca w całości na terenie Indii. Dotąd próbowałam tylko jednej czekolady z indyjskiego kakao - była to cudownie przyprawowa Zotter India 62%. Na inicjację z Soklet musiałam nieco poczekać. Kilka tabliczek tej marki długo czekało, aż w końcu zdecyduję się je wypróbować. Byłam ich bardzo ciekawa, ale jednak ciągle je pomijałam, mając wiele innych czekolad do wyboru. Ostatecznie, w pierwszej kolejności zdecydowałam się na tabliczkę mleczną o 55% zawartości kakao.

Plantacje marki Soklet noszą nazwę Regal, prowadzone są przez dwóch szwagrów, a leżą pośród przepięknych gór Anaimalai w południowych Indiach. Kakao jest tam uprawiane w permakulturze z gałką muszkatołową, kokosem, pieprzem i bananowcami. Co ciekawe, w dziś opisywanej czekoladzie znalazła się prócz kakao, cukru i mleka odrobina typowo indyjskiego klarowanego masła ghee.



Nieduża (50-gramowa) tabliczka została podzielona na klasyczne kostki i zarówno zapachem jak i barwą niespecjalnie przypominała mleczną czekoladę. Pachniała mocno słodowo, z palonym zacięciem - przywodząc na myśl esencjonalne ciemne piwo. Gdzieś tam w tle dawała o sobie znać iluzja koziego mleka, zdradzając jednak, iż w czekoladzie odnajdziemy udział mleka. Nagle do głosu doszła woń ugotowanych na tłustym mleku owsianych płatków.

Czekolada okazała się twarda i dość powściągliwa - stopniowo uwalniała swe walory, nie rozlewając się w ustach błogim błotkiem. Cała sprawiała przez to wrażenie jakby przypalonego ciasta, a do tego dochodziły akcenty budzące skojarzenia z zakalcem. Oczami wyobraźni zobaczyliśmy niezbyt udane ciasto z wiśniami z syropu oraz podwędzanymi w dymie śliwkami - to dziwne zestawienie dawało jednak tej czekoladzie wyjątkowego uroku. Ku mojemu zachwytowi, wśród tych palonych, owocowych i mącznych nut do głosu dochodziły stopniowo przyprawy: kardamon, cynamon, dość delikatny pieprz i gałka muszkatołowa.



Mało mleczności pojawiło się w tej mlecznej czekoladzie. Cieszył jednak fakt, iż indyjskie kakao dało tu zachwycający popis. Torf, palony słód, gęsty i esencjonalny imperial stout. Ciemny i ciężki chleb, wypełniony bakaliami zanurzanymi w przyprawach. Znamienne, iż owe tajemnicze masło ghee raczej niespecjalnie miało istotny wkład w całokształt.

Co też takiego pokaże nam jeszcze Soklet w swych następnych czekoladowych dziełach?

Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, cukier trzcinowy, odtłuszczone mleko w proszku, masło ghee.
Masa kakaowa min. 55%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 539 kcal.
BTW: 9,2/31,1/55,87.