poniedziałek, 7 stycznia 2019

Kuná Esmeraldas Rio Verde ciemna 82%


To zabawne, że pierwszą swoją tabliczkę marki Kuná jadłam 24 grudnia 2017 roku, zaś drugą - 22 grudnia 2018 roku. Zupełnie tego nie planowałam, a jednak tak wyszło. Kuná to manufaktura ekwadorska, z siedzibą w Guayaquil. Ich maleńkie 30-gramowe tabliczki, pięknie opakowanie, możecie zamówić w sklepie Sekretów Czekolady. Niemal rok temu opisywałam tutaj stóweczkę wykonaną z kakao Nacional z kantonu Rio Verde w prowincji Esmeraldas - dziś przed Wami również czekolada z ziaren z tego regionu, lecz o ich niższej, bo 82% zawartości. Dopiero pisząc tę recenzję cofnęłam się do opisu setki i zachwyciłam się bogactwem, jakie odnalazłam w maleństwie. Uboższa w kakao czekolada, złagodzona cukrem trzcinowym - przywołała mniej wybujałych skojarzeń, lecz... również urzekła swymi ciekawymi nutami, w wielu wypadkach naturalnie podobnymi do tych znanych ze stówki.


Podobny był na pewno zapach - bardzo owocowy, na tropikalną modłę. Tutaj pomyślałam jednak o koktajlach mleczno-owocowych, którymi delektowałam się litrami w Kolumbii i Ekwadorze. Guanabana na mleku, marakuja, mango... I różne dziwne owoce, których nazw niesposób zapamiętać. Nad wszystkim zaskakująco unosił się... tytoniowy dym.

Czekolada przyjemnie rozpuszczała się w ustach, niebywale lekko i puszyście wręcz. W kwestii smaku nadal poruszaliśmy się w rejonie tropikalnych koktajli, z mleczno-owocową pianką z wierzchu, zaś intensywnie owocowymi w środku. Do koktajlu dodano odrobinę mięty, co nadało chłodzącego efektu całości. Gdzieś przemknął mi maleńki kawałek ziarna kakao, co tylko spotęgowało ziołowy efekt.

 
 Kolejną twarzą tabliczki był ten zaskakujący tytoń, który wynurzał się nagle z niepełnej słodyczy chowającej się cały czas. Słodyczy, która nie uderza mocno, kusi, lecz rozmywa się w pustkę. Rozmywa się w dym... Paradoksalnie, w goryczkowy, lekko gryzący dym tytoniu.

Trzecia twarz to pyszny tortowy krem, czekoladowo-śmietankowy - w finiszu zdecydowanie przechodzący w smak dojrzałego orzecha laskowego, zarówno miąższu, jak i delikatnej skórki.

Ta czekolada w porównaniu do wersji 100% była mniej chłodna, za to bardziej dymna. Nuty owoców tropikalnych oraz orzechowe powtórzyły się, choć w nieco odmienionym wydaniu. To była przyjemna i całkiem oryginalna degustacja - szkoda, że Kuná oferuje tak drobną gramaturę swych wyrobów.

 
Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 82%.
Masa netto: 30 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 607 kcal.
BTW: 9/45/40

sobota, 5 stycznia 2019

Zotter Orange Liqueur mleczna 40% nadziewana pomarańczowo-maślanym kremem z pomarańczowym likierem i brandy


Pozostajemy w pomarańczowym klimacie nadziewanych Zotterów, zakupionych na biokredens.pl. Po Orange Marzipan sięgnęliśmy po bardzo prostą w swym składzie Orange Liqueur, tak jak poprzedniczka bazująca na kuwerturze z mlecznej czekolady o 40% zawartości kakao. Kuwertura kusząco układała się swą jasnobrązową ciepłą barwą na nieco ciemniejszym nadzieniu, które wabiło swym pomarańczowym aromatem z nutką alkoholu. Nadzienie to maślany krem z całym mnóstwem pomarańczowych składników: likierem pomarańczowym, pomarańczami (wraz ze skórką), brandy z czerwonych pomarańczy oraz koncentratem pomarańczowym.


Orange Liqueur charakteryzowała się dość klasycznym, lecz bardzo wciągającym smakiem. Mleczna, błoga kuwertura nadawała jej sporej słodyczy, a samo nadzienie również nam jej nie szczędziło. Generalnie, zarówno Orange Liqueur i Orange Marzipan to nie tyle czekolady dla fanów pomarańczy, ale dla potrzebujących duuużo słodkości.

Nadzienie mogłoby się zdawać monotonne, gdyby nie fakt, że potwornie mnie wciągnęło. Maślany krem kojarzył mi się z irysowo-karmelowym cukierkowym nadzieniem, a ja mam do takowych słabość. Był mięciutki i przesiąknięty ponadto różnorakimi pomarańczowymi smaczkami: od skórki pomarańczowej, przez soczysty miąższ, świeży sok, sok z koncentratu, delikatny likier i mało narzucające się brandy. Całości dopełniała wanilia. Z początku wydawało mi się, że brakuje mi tu korzennych przypraw, ale potem uznałam, że wprowadziłyby za dużo namieszania. Tymczasem tabliczka pozostała rzeczywiście Orange Liqueur, w bardzo słodkim wydaniu. W gruncie rzeczy nie mam jej niczego do zarzucenia.



Skład: surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, masło, syrop cukru inwertowanego, likier pomarańczowy 4%, pomarańcze 2%, brandy z czerwonych pomarańczy 2%, koncentrat pomarańczowy 1%, sól, wanilia.
Masa kakaowa min. 40%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 557 kcal.
BTW: 5,6/39/41

czwartek, 3 stycznia 2019

MIA ciemna 75% Madagaskar


W ramach uszczuplania najstarszych czekoladowych zapasów sięgnęliśmy w końcu po czystą ciemną czekoladę marki MIA, którą zakupiłam ponad rok temu w sklepie Sekretów Czekolady. MIA to marka tworząca ma bazie wyłącznie afrykańskich surowców, pracująca na madagaskarskim kakao uprawianym przez niezależnych farmerów w dolinie Sambirano. Madagaskarskie kakao ma zarezerwowane szczególne miejsce w moim sercu, przez swą niebywałą charakterystykę - lubię do niego wracać i odkrywać jego kolejne twarze, przedstawione przez kolejne manufaktury.

Madagaskar w wykonaniu MIA to 75-gramowa tabliczka niepodzielona na kostki, z wygrawerowanym logo marki. Kryła w sobie odcienie czerwieni oraz zieleni. O ile pierwsza barwa często spotykana jest w madagaskarskich czekoladach, to ta druga prawdziwie mnie zaskoczyła. Czekolada pachniała pikantnością i ziemią, czymś suchym i świeżym zarazem. Aromat zapowiadał niecodzienne wrażenia - spodziewałam się, że nie będzie słodko...


Miałam rację - nie było słodko. Po pierwsze, czekolada miała konsystencję dość piaskową, choć gładką zarazem. Dobrze rozpuszczała się w ustach, ale pozostawiała po sobie wrażenie drobnych miękkich kryształków. W tych kryształkach zdawała się tkwić moc smaku. Tak... Gdyż, po drugie - od samego początku uderzyła nas niebywałą kwaśnością. Była to cytryna, z wszystkimi swymi cechami - należącymi do soku, skórki, miąższu. Dalej pomyśleliśmy również o żółtym grejpfrucie, nie do końca dojrzałym, a także o pestkach winogron jedzonych wraz z mało jędrnymi owocami. Ta kwaśność była perwersyjnie przyjemna, absolutnie nie przeszkadzała, była wykwintna - choć już bardzo skrajna. Nuty maślankowe to jedynie jakieś tło - mlecznych posmaków było tu niewiele, moc kwaśności osiągała inny pułap.

Dalej uwodziła nas ziemistość. Czułam się trochę tak, jakbym zjadła z własnej twarzy maseczkę z czerwonych glinek... Czerwone, wulkaniczne gleby... Dopiero co wystudzona lawa, która miała w sobie jeszcze tchnienie piekielnego gorąca. Ten skwar przejawiał się przez iluzję pikantności. Chili i pieprz, które pojawiały się gdzieś pomiędzy kolejnymi drobinkami tej sucho-wilgotnej, zwarto-gładko-sypkiej czekolady. Paradoksalnej czekolady, w której mieszały się ekstremalne nuty - w cudownej spójności. Słodycz była tylko majaczącą w tle iluzją... Malinowym oddechem.

 

Niedawno zrobiłam kolejne zamówienie w Sekretach Czekolady. Przygarnęłam do siebie parę tabliczek od MIA, z dodatkami. W ciemno zaufałam firmie, której jeszcze przecież nie wypróbowałam przed następnym zakupem. Dziś bezapelacyjnie cieszę się, że to zrobiłam. Coś czuję, że to będzie nielada przygoda! 

Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, lecytyna słonecznikowa.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 75 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 563 kcal.
BTW: 9,8/39,4/38

wtorek, 1 stycznia 2019

Zotter Orange Marzipan mleczna 40% nadziewana marcepanem, pomarańczami i maślanym ganaszem z likierem pomarańczowym


Gdy zabrakło mi już Zotter Handscooped, poczułam żal szczególnie duży, że w zimowe miesiące zazwyczaj jemy więcej czekolady - a pewne smaki szczególnie przyjemnie wypadają właśnie w chłodne dni. Z tego tytułu, zamówiłam na biokredens.pl parę wcześniej niepróbowanych wariantów, także tych świątecznych. O Orange Marzipan myślałam już dawno i naprawdę dziwię się, że jeszcze nigdy wcześniej nie trafiła w moje ręce. Tej zimy zrobi się na moim blogu trochę marcepanowo!

Zotter Handscooped Orange Marzipan to mleczna czekolada o 40% zawartości kakao, nadziewana marcepanem, pomarańczami i maślanym ganaszem z likierem pomarańczowym.


Jaśniutka mleczna czekolada okrywająca nadzienie prezentowała się bardzo smakowicie. Po przełamaniu tabliczki dostrzegłam soczystą pomarańczową galaretką, na której widok również ciekła ślinka. Niestety zmartwiła mnie bardzo cienka warstwa marcepanu, tak cienka, że ledwo ją widać na zdjęciu (położona jest powyżej pomarańczowej galaretki). Za to całkiem sporo było maślanego ganaszu z likierem pomarańczowym. Dzięki temu, czekoladę otulał subtelnie alkoholowy aromat, w wyraźnym akcentem pomarańczy (na szczęście bardzo naturalnym). Gdy dodamy do tego woń mlecznej czekolady, zrobiło się naprawdę przytulnie.

Cała kompozycja okazała się wyjątkowo słodka, ale mimo to spójna, więc nie należy tego traktować jako jej mankament. Po prostu świetnie nada się na zaspokojenie słodyczowego głodu. Wielką zaletą jest aksamitna mleczna czekolada jako kuwertura oraz przepyszna, naturalna galaretka pomarańczowa, która rozpada się w ustach niczym domowy dżemik. Maślany ganasz z likierem jest gładki i świetnie komponujący się z samą czekoladą. Jego poziom słodyczy również jest wysoki, nie jest natomiast zbyt tłusty, no i likier pomarańczowy nadaje całości uroku - bez przesady z alkoholem ani z namolną pomarańczowością. Marcepan daje o sobie znać, pomimo tego, iż jest go tak mało. Nie pogardziłabym jednak większą jego ilością, wszak jestem fanką marcepanu.


 Nie mniej jednak - Orange Marzipan to słodziutka przyjemność, harmonijna i spokojna. Będę ją dobrze wspominać, choć raczej nie zapiszę jej w gronie moich ścisłych faworytów Handscooped.
 
Skład: surowy cukier trzcinowy, marcepan 16% (migdały, cukier, syrop cukru inwertowanego), tłuszcz kakaowy, koncentrat z czerwonych pomarańczy 12%, pełne mleko w proszku, miazga kakaowa, syrop glukozowo-fruktozowy, masło, likier pomarańczowy 2%, koncentrat wiśniowy, koncentrat cytrynowy, proszek cytrynowy (cytryny, skrobia kukurydziana), pektyna jabłkowa, sól, wanilia, olejek z czerwonych pomarańczy 0,01%.
Masa kakaowa min. 40%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 476 kcal.
BTW: 6,2/28/46