środa, 8 stycznia 2014

Orion Studentska mleczna ze śliwkami, orzechami arachidowymi, galaretkami i wanilią

Źródło: http://www.studentska-pecet.com/

Śliwka-wanilia to druga zimowa limitka Studenstkiej zakupiona przez nas podczas sylwestrowego wypadu do Karpacza. Pomimo tego, iż kocham cynamon (obecny w uprzednio opisywanej Studenstkiej), to jednak tą wersję traktowałam jako faworytkę. Było tak przede wszystkim za względu na krótszą listę składników. Śliwki obecne w tabliczce miały być prawdziwymi owocami, a nie "cząstkami owocowymi" złożonymi głównie z cukru. Umieszczenie wanilii jako znaczącego dodatku na froncie opakowania wydawało mi się być przesadą - wszak w Jabłko-cynamon ekstrakt waniliowy również został użyty (i jak wskazuje skład - wcale nie w mniejszej ilości niż w Śliwka-wanilia). Byłam bardzo ciekawa, czy i ta Studenstka ujmie mnie równie mocno, jak jej poprzedniczka skonsumowana na szlaku... 

Czas na Śliwkę z Wanilią przyszedł podczas noworocznego spokojnego spacerku, gdy podczas przerwy w Strzesze Akademickiej popijaliśmy gorzką i mocną kawę z termosu. Po rozdarciu sreberka od razu ujął nas bardzo przyjemny zapach. Delikatne nuty mleczne i kakaowe, nad którymi unosił się rozkoszny obłoczek z wanilii (a jednak! jakoś to wyczarowali, że ją czuć i się wyróżnia ;)). Oprócz tego, jak zawsze wtrąca się aromat orzechowy, cytrusowy (dzięki galaretkom), a dodatkowo zapach jędrnej suszonej śliwki. Mniami, jakże kusząco!


Degustacja sprawiała bardzo dużo radości. Znów tabliczka została nadziana do granic możliwości. Tym razem jednak, galaretek było mniej niż kawałków owoców. W tym przypadku traktuję to jako wielką zaletę. Cząstki suszonych śliwek były soczyste i naturalnie słodkie, większe niż gorsze surowcowo jabłkowe cząstki w Jabłko-cynamon. Odnoszę wrażenie, że to właśnie one uwypuklały posmak ekstraktu waniliowego, komponując się z nim w taki sposób, iż wanilię wyczuwałam z czystym sumieniem - bez złudzenia, że jest to sugestia informacji na opakowaniu. Orzechy arachidowe w ilości i formie takiej samej jak zawsze. Sama czekolada była jak zwykle zaskakująco dobra, co zadziwia przy tak niskiej zawartości masy kakaowej. A może po prostu mnogość dodatków zagłusza mi jej wady? Pewnie tak. Ale to nieistotne. Będę tęsknić za tą czekoladą. Polujcie na nią u naszych sąsiadów.

Skład: cukier, galaretki 13% (cukier, syrop glukozowy, woda, pektyny, kwas cytrynowy, cytrynian sodu, olej palmowy i kokosowy, wosk karnauba, aromat), orzechy arachidowe 12%, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, kawałki śliwek 9% (śliwki, olej słonecznikowy), miazga kakaowa, tłuszcze roślinne (palmowy, shea, sal, illipe, kokum gurgi, z pestek mango), tłuszcz mleczny, lecytyna słonecznikowa, polirycynooleinian poliglicerolu, laktoza, suszona serwatka, ekstrakt waniliowy, pasta z orzechów laskowych.
Masa kakaowa min. 25%.
Masa netto: 180 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 510 kcal.
BTW: 6,9/28,1/56,1

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Milka Ganze Haselnusse mleczna z orzechami laskowymi

Źródło: http://www.saymo.de/suesses-salziges/schokolade/milka/milka-alpenmilch-ganze-nuss-300g/a-34468/

Jest kilka powodów, dla których Sex, Coffee & Chocolate nigdy nie będzie typowym blogiem konsumenckim, ze skalą ocen i ustalonymi kryteriami recenzji produktu. Ta notka to idealne wytłumaczenie, dlaczego mój blog to przede wszystkim po prostu mój pamiętnik. Osobisty. Mniej lub bardziej. W sieci umieszczam jedynie opis czekolady, ale za tym kryje się całe mnóstwo wspomnień.

Milka Ganze Haselnusse. Wszyscy wiedzą, że nie cierpię Milki, ale tą tabliczkę będę z rozrzewnieniem wspominać. Sylwestrowa noc. Mój Ukochany i ja siedzimy samotnie w drewnianej chatce gdzieś na karkonoskim szlaku. Pośród śniegu i wiatru, sączymy dobre piwo i mamy totalnie gdzieś pokaz fajerwerków. Aż tu nagle, słyszymy trzy roześmiane głosy zbliżające się do naszej kryjówki. Okazało się, że grupka młodych dziewczyn miała podobny do naszego pomysł na świętowanie Nowego Roku. I tak jak nam, również im pogoda pokrzyżowała plan właściwy. Jako, że zbliżała się północ, zostały na chwilę razem z nami, aby w większym gronie przywitać 2014 rok.

Jedna z dziewczyn wyciągnęła wielką tabliczkę rzeczonej Milki, podzieliła ją na kostki. Był to nasz noworoczny poczęstunek. Trudno było odmówić. I muszę się przyznać, że w takiej sytuacji Milka smakowała wyśmienicie. Owszem, to nadal jest dla mnie przesłodzona czekolada, ale jej największym minusem są zazwyczaj paskudne nadzienia. Tutaj nadzienia nie było - były za to wspaniałe, całe orzechy laskowe. A orzechy potrafią uratować nawet największy chłam. Nie mówiąc już o tym, że orzechowe czekolady to idealne pożywienie na górskim szlaku. Sięgałam po kostki kilka razy i zjadłam ze smakiem, mimo iż czułam wady tej czekolady. A co!

Jestem świadoma niedoskonałości tej czekolady i wyczuwałam wszystko to, co mierzi mnie w Milkach - całą jej przeciętność. A jednak, gdybym stosowała na tym blogu skalę ocen, Milka Ganze Haselnusse mogła by dostać totalnie irracjonalne 10/10, buhaha :D. Ponieważ był to najcudowniejszy Sylwester w moim dotychczasowym życiu. Tak jak i cały pożegnany 2013 rok był absolutnie NAJLEPSZY!!! :)

Skład: cukier, orzechy laskowe 17,5%, tłuszcz kakaowy, odtłuszczone mleko w proszku, miazga kakaowa, serwatka w proszku, tłuszcz mleczny, pasta z orzechów laskowych, aromat.
Masa kakaowa min. 30%.
Masa netto: 300 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 550 kcal.
BTW: 8,2/35/50

sobota, 4 stycznia 2014

Orion Studentska mleczna z jabłkami, orzechami arachidowymi, galaretkami i cynamonem

Źródło: http://www.studentska-pecet.com/

Ponad tydzień temu buszując w sieci odnalazłam informacje o zimowej limitowanej edycji czeskiego Oriona (należącego do Nestle), w której to skład wchodzą 3 mleczne czekolady Studenstka: jabłko + cynamon, śliwka + wanilia i gruszka + piernik. Ślinka pociekła mi na samą myśl i poczułam żal, że zapewne nie będzie mi dane ich spróbować. A to wszystko dlatego, że pomimo kiepskiego składu surowcowego, mam straszliwą słabość do Studenstkiej... Przed Sylwestrem wybrałam się z moim Ukochanym do Karpacza - miejscowości, do której mamy ogromny sentyment. Jakże wielka była moja radość, gdy dojrzałam nowości od Oriona na witrynach sklepowych podczas spaceru po tym karkonoskim mieście! Rozpoczęłam wycieczkę po poszczególnych sklepach, orientując się, który z nich oferuje przywiezione z Czech smakołyki w jak najkorzystniejszej cenie. Odnalazłam najtańszego sprzedawcę i zakupiłam dwie zimowe Studenstkie. Hurra!

Czekolady ani chwili nie poleżały w Magicznej Szufladzie w moim rodzinnym mieście. Oczywistością było, że zostaną skonsumowane gdzieś na górskim szlaku. Tam Studenstka smakuje najlepiej! Choć tak naprawdę wszędzie smakuje dobrze... Niech to szlag, jak to jest możliwe, że tabliczka z jedynie 25-procentową zawartością masy kakaowej tak mi smakuje! I to jeszcze te tłuszcze roślinne... Kilometrowy skład, niezbyt "czysty". Trudno! Niech ktoś zrobi równie pysznie nadzianą czekoladę o lepszym składzie, a będą taką wielbić - zamiast chemicznej, przepysznej Studentskiej!

Na pierwszy rzut poszła wersja jabłko + cynamon. U kresu ponad 30-kilometrowej wędrówki - była jedyną rzeczą, o jakiej marzyłam. Jeszcze machając kijkami trekkingowymi, z namaszczeniem uchyliliśmy papierek i rozdarliśmy sreberko. O tak! Ten mleczno-kakaowy aromat (tak! jest obecny, pomimo tak niskiej zawartości kakao!), przepleciony wonią orzechów arachidowych i kwaskowatą rześkością rewelacyjnych galaretek. Dobrze znam ten zapach i nie ukrywam, stęskniłam się już za nim. A do tego wszystkiego pojawia się niuans - delikatny aromat rumianego jabłuszka, okraszony szczyptą cynamonu. Razem - kombinacja godna najwytrwalszego zimowego włóczęgi! :)

Ekstrakt cynamonowy został użyty jako dodatek w galaretkach. Ich w czekoladzie znalazło się naprawdę dużo. To super, bo je uwielbiam! Są tak przyjemne w konsystencji, a ich odświeżający cytrynowy smak został tym razem wzbogacony o cynamonowe nuty - świetnie! Galaretki składu nie mają wybornego, ale wybaczam... Przecież tak fajnie zgrywają się z czekoladą.

 Orzechy arachidowe jak zwykle w słusznej ilości. Jabłkowych cząstek było najmniej spośród wszystkich dodatków i nie ma za czym płakać. Wystarczyły, by nadać czekoladzie przyjemnego aromatu i delikatnego posmaku jabłek. Zostały umieszczone w tabliczce w formie drobnych kostek. Szkoda, że samego owocu w ich składzie było niewiele... Przecież koszt suszonych jabłek nie jest chyba aż tak wielki? Na szczęście, w wersji śliwka + wanilia, Orion obronił się w tym punkcie. Ale o tym innym razem...

Ciężko się oderwać od Studenstkiej. Uwielbiam te maksymalnie nadziane tabliczki. Producent musiał być naprawdę zmyślny, żeby w tym kilometrowym składzie znaleźć sposób na niezwykłą smakowitość produktu. A może jednak dałoby się prościej?

Skład: cukier, galaretki 13% (cukier, syrop glukozowy, woda, pektyny, kwas cytrynowy, cytrynian sodu, aromat, ekstrakt cynamonowy, olej palmowy i kokosowy, wosk karnauba), orzechy arachidowe 12%, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, jabłkowe cząstki 9% (syrop glukozowo-fruktozowy, skoncentrowany susz jabłkowy, glicerol, cukier, błonnik pszenny, olej palmowy, pektyny, kwas cytrynowy, kwas askorbinowy), miazga kakaowa, tłuszcze roślinne (palmowy, shea, sal, illipe, kokum gurgi, z nasion mango), tłuszcz mleczny, lecytyna słonecznikowa, polirycynooleinian poliglicerolu, laktoza, serwatka w proszku, ekstrakt waniliowy, pasta z orzechów laskowych.
Masa kakaowa min. 25%.
Masa netto: 180 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 509 kcal.
BTW: 6,6/28,3/55,4

czwartek, 2 stycznia 2014

Ritter Sport Caramel Orange mleczna z nadzieniem karmelowo-pomarańczowym

Źródło: http://atouchofdutch.com/product_info.php?products_id=3580

Edycja limitowana zima 2013/2014. 

Jesienią z zaciekawieniem oczekiwałam na wieści o zimowych limitowanych czekoladach Rittersport. Jakże się zawiodłam gdy okazało się, że dwie z nich były wcześniej dostępne (Kokosmakrone i Gebrannte Mandel - tą drugą Rittersport wypuścił jako limitkę już któryś raz z rzędu...). Jedyna prawdziwa nowość tej zimy to Caramel Orange - fuzja jak najbardziej zachęcająca. Tabliczkę kupiłam pewnego razu na pobliskim rynku na stoisku z niemieckimi słodyczami. Od tej chwili naprawdę długo czekała w Magicznej Szufladze na swoją kolej - ciągle mieliśmy ochotę na coś innego. W końcu i na nią przyszedł czas.

 Powtórzę się - Rittersport to jedyna marka, przy której nie psioczę na dominujące w składzie czekolad nadziewanych cukier i tłuszcz roślinny. Owszem, Lindt pokazuje, że można zrobić wyśmienite nadzienie bez dodatku margaryny - ale Rittersport swoimi nadzieniami i tak wyróżnia się in plus w porównaniu do innych marek powszechnie dostępnych na polskim rynku. Poza tym, czekolady od Rittersport same w sobie są całkiem smaczne, a nadzienia naprawdę ciekawe... I nieprzyjemnego posmaku starego tłuszczu nigdy w nich nie czułam. Nie ma więc sensu popadać w nadmierną ortodoksję. Lubię Ritterki i już.

Tabliczka bardzo przyjemnie pachnie. Jest to zapach przywołujący na myśl święta Bożego Narodzenia. Subtelne kakao, nuta pomarańczy. Wgryzamy się wgłąb. Najpierw warstwa mlecznej czekolady - nie ma wielkiej rewelacji, ale jest poprawna i nic mi w niej nie przeszkadza - czyli tak jak zawsze. Słodycz w granicach dopuszczalnej normy, generalnie ok. Następny punkt to solidna warstwa nadzienia. Jego barwa jest ciemniejsza, niż widać to na zdjęciu na opakowaniu - jednakże jest jaśniejsza niż typowy kolor karmelu. Smak? Od razu skojarzył mi się z połączeniem dwóch nadzień - a la Crema Catalana i Orangen-Marzipan. Te dwie czekolady bardzo mi smakowały, toteż i w tym przypadku nie mogło być źle. Mamy zbite karmelowe nadzienie, uroczo maślane. Przez ową przyjemną, lekko paloną słodycz karmelu przebija się pomarańczowe, aromatyczne orzeźwienie. Nic nie zamula, a raczej rozgrzewa - to smakowite połączenie idealne na zimową porę. Jak ogień tlący się w kominku po powrocie z mroźnej wyprawy... :) Warta wypróbowania, bardzo udana edycja limitowana.
Skład: cukier, tłuszcz roślinny, proszek karmelowy 12% (słodka serwatka w proszku, masło, maltodekstryna, cukier, odtłuszczone mleko w proszku), tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, laktoza, pełne mleko w proszku, odtłuszczone mleko w proszku, śmietanka w proszku, tłuszcz mleczny, proszek pomarańczowy 0,68% (zagęszczony sok pomarańczowy, przecier pomarańczowy), lecytyna sojowa, naturalny aromat, olejek pomarańczowy.
Masa kakaowa min. 30%.
Masa netto: 100 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 586 kcal.
BTW: 5/40/50