środa, 16 czerwca 2021

Maraná Cusco Peru ciemna 70%


Oto już ostatnia tabliczka peruwiańskiej marki Maraná, którą posiadałam w swych zapasach dzięki sklepowi Sekretów Czekolady. Spośród czekolad wykonanych z kakao Chuncho, uprawianych w okolicach miasta Quillabamba w regionie Cusco, próbowałam już ciemnej 80% oraz mlecznej 50%. Teraz czas na klasykę - ciemną 70%. Jak zwykle pięknie opakowaną, jak zwykle będącą obietnicą podróży do różnorodnego, magicznego Peru...

Dość ciemna nawet jak na 70% kakao tabliczka, tak jak osiemdziesiątka mieniła się fioletowymi refleksami. Jej zagęszczony zapach przypominał coś na kształt schabu pieczonego ze śliwką oraz piernikowego syropu. Było też tu coś cygarowego i orzechowego.


Czekolada w ustach układa się gęsto, wypełnia je ściśle, rozpuszcza się powoli, lecz metodycznie. Zalewa kubki smakowe przede wszystkim elementami piernikowymi: kakaowe ciasto, mnóstwo bakalii i kruszonych orzechów, korzenne przyprawy. Mamy skórkę cytryny, suszone morele i śliwki, syrop brzoskwiniowy, esencjonalne korzenie. Majaczy owies i sezam. Przybiegają wspomnienia wypieczonych gofrów oraz keksu. Jest w niej coś bożonarodzeniowego. Jest urokliwie słodka, przytulna i poważna zarazem. Wszechogarniająca.

Niesamowite, jak odmiennie, a zarazem posiadające podobny zrąb, były wszystkie moje trzy czekolady od Maraná z serii Cusco. Za każdym razem, kakao Chuncho pokazywało nieco odmienną stronę swej wielobarwnej twarzy. Zawsze, była to prezentacja kompleksowa, bogata, zachwycająca. Maraná - będę za Tobą tęsknić!


Skład: miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 609 kcal.
BTW: 7,38/44,57/44,7.

poniedziałek, 14 czerwca 2021

Beskid Dominican Hispaniola Bio kokosowa 55%


Dziś ciąg dalszy eksploracji dominikańskiego kakao wziętego pod skrzydła naszej rodzimej manufaktury Beskid. Kosztowałam już ich ciemnej osiemdziesiątki Hispaniola Bio oraz klasycznej mlecznej czekolady 50%. Teraz kakao mamy o 5% więcej, zaś mleko krowie zostało zastąpione mlekiem kokosowym w proszku. Chętnie sięgam po kokosowe czekolady, więc taka tabliczka zdawała się idealnym dopełnieniem dla beztroskiego poranka w Wielką Sobotę. Kupiłam ją bezpośrednio w oficjalnym sklepie Beskidu.

Tabliczka posiada ciepły, jasny kolor, z czerwonymi odcieniami. Tak jak siostra, pachnie bardzo przytulnie, lecz zdaje się prezentować szerszą gamę aromatów. Najpierw mamy silne sugestie kawowe, następnie do gry wchodzą orzechy, potem czerwone porzeczki, a dopiero na końcu iluzja owczego mleka oraz kokos. Ciekawie, jak na czekoladę, gdzie mleko kokosowe gra przecież w samej czołówce.


Bardzo gładka i miękko rozpuszczająca się w ustach, o dziwo kojarzy nam się bardzo owsiankowo. Ewidentnie, wyczuwaliśmy całe mnóstwo ugotowanych na miękko płatków owsianych na mleku, leciutko przyprószonych cynamonem. Zaskoczeni, odkrywamy też w niej wyraźny ananasowy akcent. Dopiero po nim pojawia się kokosowość, co czyni czekoladę bardzo w klimacie pinacolady. Kokos jest tak jakby maślanie rozmyty. Na samym końcu plasują się delikatne nuty kawowe i orzechowe, trochę truskawek i porzeczek. Przy tym wszystkim czekolada jest umiarkowanie słodka - raczej bardziej mleczna, choć w nieoczywisty, bo maślano-kokosowy sposób.

Swobodnie mogę nazwać wersję kokosową bardziej złożoną od koleżanki na krowim mleku. W jakiejś mierze jest to pewnie zasługa nieco większej zawartości kakao. Obie te czekolady były smaczne, ale ponownie chętniej wybrałabym opcję z kokosem.


 
Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, mleko kokosowe w proszku, cukier trzcinowy nierafinowany.
Masa kakaowa min. 55%.
Masa netto: 60 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 572 kcal.
BTW: 7,5/44,6/47,8.

sobota, 12 czerwca 2021

Marou Mekong Kumquat Tien Giang ciemna 68% Wietnam z kumkwatem


Z ziarnami z wietnamskiej prowincji Tien Giang położonej w dolinie Mekongu zapoznałam się już w 70% ciemnej czekoladzie od Marou. Teraz, za sprawą tej manufaktury oraz sklepu Sekretów Czekolady, smakować ich mogłam w jeszcze innej odsłonie. 68% masy kakaowej urozmaicono dodatkiem suszonego kumkwatu - niedużego cytrusa azjatyckiego pochodzenia. Na szczęście, parę lat temu miałam możliwość spróbowania tego specyficznego owocu, toteż mogłam odnaleźć jakikolwiek punkt odniesienia.


Czystą Tien Giang wspominam jako jedną z ciekawszych tabliczek od Marou. Gdy wąchając wersję z kumkwatem poczułam woń słodkich perfum pomyślałam, że zapewne kumkwat zdominuje wszystko, co samo kakao miało do powiedzenia.

Rzeczywiście, porównując dziś opisywaną czekoladę do jej siostry, odnajdujemy mnóstwo modyfikacji wprowadzonych przez kumkwat. Mirabelka ze skórką pomarańczy, likier pomarańczowy, nie do końca dojrzałe brzoskwinie, perfumowana oranżada - czyli po prostu bukiet kumkwatowy. Niosła ze sobą wiele orzeźwienia i przyjemnie ją się jadło, z poczuciem oryginalności w każdym calu. Wydobywa się z niej też trochę maślaności, przetrąconej czarną jagodą, co pozwala odczuć przebrzmiewające echo samego kakao. Dość miękka i przytulna jak na Marou, pozostanie dla mnie miłym wspomnieniem.


Skład: ziarna kakao 60%, cukier trzcinowy 30%, tłuszcz kakaowy 8%, suszony kumkwat 2%.
Masa kakaowa min. 68%.
Masa netto: 80 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 594 kcal.
BTW: 8/42/46.

czwartek, 10 czerwca 2021

Dick Taylor Fleur De Sel ciemna 73% Brazylia i Madagaskar z solą morską


Po Brown Butter Nibs and Sea Salt od Dick Taylor czas dojść do głosu soli morskiej jako głównemu dodatkowi w ciemnej czekoladzie tej kalifornijskiej marki. Dziś przed Wami tabliczka wykonana z 73% kakao z Brazylii i Madagaskaru oraz brazylijskiego cukru trzcinowego - posypana ręcznie zbieranym kwiatem soli morskiej od Bitterman Salt Co. To cudeńko kupiłam oczywiście w sklepie Sekretów Czekolady, zaś jak na Dick Taylor przystało - prezentuje się niezwykle urodziwie, choć owe kryształki soli zdają się być dość niepozorne.


Zaciągamy się wonią truskawek nurzanych w kawie oraz wiśni zatopionych w jakimś dobrym alkoholu. Natomiast w pierwszym kęsie zapadamy się w lepką gęstwinę owoców połączonych z palonością i w tym kontekście pozostajemy już do końca. W przeciwieństwie do degustowanej poprzedniego dnia kolumbijskiej Goodnow Farms nie odbieramy tego jako monotonii. Tu wszystko zdaje się być głębokie i kompletne - zostajemy wypełnieni czekoladową żądzą po brzegi. Powracają sugestie ze sfery zapachu - mamy wilgotne czekoladowe ciasto nadziane wiśniami w rumie oraz truskawki, które w smaku niosą aluzję czegoś przyjemnie jogurtowego i jednocześnie nadal przełamanego kawową palonością.

Co natomiast wnosi sól? Otóż jest bohaterka drugoplanowa, ale bardzo ważna i stale obecna. Nie przytłacza bukietu samego kakaowego blendu, lecz czyni go pełniejszym. Nie narzuca się, jednocześnie będąc wyrazistą i... nadal delikatną? To taki magiczny składnik tej tabliczki - bardzo cieszę się, że mógł dać swój wyrafinowany popis.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, sól morska.
Masa kakaowa min. 73%.
Masa netto: 57 g.