niedziela, 24 lutego 2019

Kilian & Close Panama Bocatorena ciemna 85%


Jakiś czas temu opublikowana przez Kimiko recenzja, przypomniała mi, iż w moich zapasach znajduje się czekolada dotąd nieznanej marki, która swego czasu znalazła się w jednej z paczek ze sklepu Sekretów Czekolady. Mowa o niemieckiej marce Kilian & Close, z manufakturą w Rostocku, której tabliczki rzucają się w oczy dzięki bardzo prostym, a jakże eleganckim przy tym opakowaniom. Spokojnego sobotniego wieczoru postanowiliśmy uraczyć się 85% ciemną czekoladą wypuszczoną spod ich skrzydeł, stworzoną z ziaren pochodzących z północnej Panamy. W składzie nie znajdziemy samego tłuszczu kakaowego - składnikami użytymi do produkcji Panama Bocatorena 85% są jedynie ziarna kakao i cukier kokosowy.


Bardzo ciemna, twarda niczym kamień tabliczka prezentowała się wytwornie i z klasą. Pachniała również poważnie i nieco powściągliwie: cierpkością czarnych porzeczek i aronii oraz odrobiną zimnej kwaskowatej śmietany. Z trudem przełamana, zachowywała się z pozoru niczym bryłka lodu, tak chłodna, twarda, niedostępna. Ciężko zebrać w jedno specyfikę tego, jak zachowywała się w ustach. Z jednej strony zdawała się być sucha i pylista, a z drugiej gęsta i smolista, w jakiś niebywały sposób opływowa i śliska (właśnie niczym lód). Stabilna w każdym calu i bardzo konsekwentna, a jednak nie udało mi się o końca rozwikłać jej mrocznej tajemnicy... Panama Bocatorena to bowiem elegancka dzikuska.


W smaku z całą pewnością pojawiły się znane już ze strefy zapachu aronie z czarnymi porzeczkami, otulone smołą i lukrecjową iluzją. Wszystko to podlane było jeszcze ciemnym piwem typu stout, odrobinę podwędzanym. Ta konwencja ciągnęła się długo i długo, by nagle zaatakować słodziutkimi jagodami wymieszanymi z ananasami. Ewoluowały one w śmietankowe lody polane jagodową nalewką, jedzone w pomieszczeniu, w którym ktoś pali aromatyczne cygaro. Tak, niepokojące wonie nie odeszły od nas ani na chwilę.

Ta czekolada to dla mnie zagadka i duże zaskoczenie. Nie umiem jej porównać z niczym, co dotychczas znałam, a jej wspomnienia napawa mnie niepokojem. Owoce i niebanalna śmietanka, otulone całą paletą dymnych akcentów, a do tego ta elektryzująca konsystencja... Kilian & Close zrobiło naprawdę mocne wejście!



Skład: ziarna kakao, cukier z kwiatów kokosa.
Masa kakaowa min. 85%.
Masa netto: 80 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 618 kcal.
BTW: 11/48/35.

czwartek, 21 lutego 2019

Willie's Cacao Sambirano Gold ciemna 71% Madagaskar


Moje dotychczasowe doświadczenia z Willie's Cacao dotyczyły tylko dwóch czekolad mlecznych i jednej białych. Wszystkie one były przepyszne i rewelacyjne pod względem jakości, toteż przy najbliższej możliwej okazji zdecydowałam się w końcu zamówić nieco ciemnych wariantów od Williego, za pośrednictwem niezastąpionego sklepu Sekretów Czekolady.

W pierwszej kolejności sięgnęłam po Sambirano Gold, czyli ciemną czekoladę o 71% zawartości madagaskarskiego kakao pochodzącego z doliny rzeki Sambirano, tak popularnej wśród tabliczek wywodzących się z Madagaskaru. Czekolada pachniała przyjemnie rześko, przywodząc na myśl niebiańską plażę o zachodzie słońca, pełną rozpalonych ognisk przy których kłębią się rozbawieni ludzie. Pomiędzy nimi znajduje się głębia oceanu oraz bujna dżungla. Bogactwo wprost biło od tej czekolady.



Od samego początku ułożyła się w ustach gęsto i cudnie je wypełniając, ukazując nam soczystą esencję Madagaskaru. Ów Madagaskar był tutaj bardzo specyficzny. Odnalazłam charakterystyczne nuty dla kakao z tej wyspy, ale podane one zostały w zaskakująco kompleksowy i syropowy sposób - tak, że jej bardzo rześka paleta smaków wypełniała moje usta jeszcze przez kilka godzin po zakończeniu degustacji. Ogniska palone na plaży pachniały nie tylko ogniem i drewnem, ale i soczystymi kawałkami mango, które ktoś próbował przypiec w tlącym się dymie. Pomyślałam również o sałatce z pieczonych warzyw, podanej z nie do końca dobrze umytą z drobinek ziemi sałatą, co było absolutnie zaskakujące. Dalej pojawiła się również marakuja, a następnie z pełnym impetem pomarańcze i grejpfruty, a cytrusy to już przecież typowo madagaskarska nuta.


Powróciliśmy do ogniska. Czułam osmolone drewno, porządnie już przesuszone, ciepłą ziemię, a także... skórzaną kurtkę. Palone nuty mieszały się z kwaskami i słodyczą, dając obraz mielonej kawy podanej z gęstą ukwaszoną śmietaną i cząstkami dojrzałych owoców. Sambirano Gold cała była tak wspaniale soczysta i dynamiczna, iż wyobraziłam ją sobie w formie płynnej czekolady do picia - musiałaby świetnie wypaść w takiej formie.

Jak już wyżej wspomniałam, podana inaczej niż zwykle madagaskarska kompleksowość bardzo długo odznaczała się swym smakiem na podniebieniu. Doskonale, że zdecydowałam się w końcu na solidną eksplorację Willie's Cacao, bowiem jest to manufaktura, która ma naprawdę wiele do powiedzenia w kwestii świetnie wykonanych czekolad.




Skład: miazga kakaowa, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 582 kcal.
BTW: 8,2/43,2/35,5.

poniedziałek, 18 lutego 2019

Leyenda ciemna 70% Ekwador


 Dziś chcę Wam zaprezentować moją jedyną tabliczkę ekwadorskiej marki Leyenda, jaką przywiozłam z zeszłorocznej wyprawy do Ekwadoru. Leyenda to czekoladziarnia z siedzibą w Quito, używająca kakao Nacional z okolic stolicy oraz departamentu Esmeraldas. Jej oferta jest dość prosta - składa się wyłącznie z ciemnych tabliczek o różnej zawartości masy kakaowej. Niektóre z nich wzbogacone są o lokalne owoce. Ja na targu w Quito zakupiłam bodaj najbardziej klasyczną z możliwych propozycji - czystą ciemną tabliczkę o 70% zawartości kakao.

50-gramowa tabliczka o kształcie wydłużonego prostokąta podzielona była na drobne kostki. Przyznam, że całkiem dobrze przetrwała niecały rok oczekiwania w moich zapasach, zaś wcześniej przecież przebywała na targowiskowym stoisku, w wątpliwie bezpiecznych warunkach temperaturowych. Od samego początku zachwyciła nas niebywałym i bardzo oczywistym zapachem - soczystych i dorodnych suszonych śliwek, zanurzonych w waniliowym jogurcie. To było spektakularne!


 Tabliczka była wyjątkowo twarda. Należała jej się dłuższa chwila, by poczęła ze śmietankową gładkością i gęstością rozpuszczać się w ustach. Prócz śmietankowej konsystencji pojawił się również śmietankowy smak, prędko przełamany specyficzną ziołowością surowych ziaren kakao. Zrobiło się bardzo ziołowo - aromatyczny miks mięty, szałwii i czarciego żebra, który po czasie ewoluował w mocną liściastą zieloną herbatę. Pojawił się również posmak dojrzałego awokado, wraz z jego przyjemną, tłustą gładkością.

Pod koniec zrobiło się przyjemnie słodko - scharakteryzowaliśmy ową słodycz jako gorący jabłecznik z kawałkami mango i maślaną kruszonką, podany z lodami śmietankowymi i świeżo wyciskanym sokiem z lulo. Czekolada w intrygujący sposób łączyła w sobie swojskie smaki z barwą egzotyką. Szkoda, że nie miałam okazji zakupić więcej tabliczek tej marki, szczególnie z dodatkiem owoców - w duecie z tym kakao mogły to być naprawdę apetyczne połączenia.


Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 50 g.

piątek, 15 lutego 2019

Alexandre ciemna 70% Nicaragua Trinitario-Criollo Inglemaan - La Dalia Matagalpa


Pora zakończyć niezbyt intrygującą eksplorację asortymentu holenderskiego czekoladnika Alexandre. Cztery wykonane przez niego tabliczki zakupiłam w sklepie Sekretów Czekolady już ponad rok temu. Żadna z nich nie uwiodła mnie - ot, były to czekolady po prostu do zjedzenia, choć przecież jako tabliczki plantacyjne mogły zaprezentować coś naprawdę spektakularnego. Ostatni w kolejce pozostał mi blend Trinitario i Criollo z plantacji Ingemann w Nikaragui, położonej w rejonie La Dalia w departamencie Matagalpa.

Jak na 70% kakao czekolada posiadała dość jasną barwę. Pachniała ulotnie - wiórami i proszkiem do pieczenia. Prędko zdecydowałam się na pierwszy kęs, by znaleźć intensywniejsze doznania.


Nie znalazłam ich. Od początku dotknęła mnie płaskość. Nie odnalazłam nic charakterystycznego. Mój Mąż stwierdził, że tę czekoladę doskonale opisuje słowo "trochę". Idzie bowiem po trochę w każdą stronę, czyli ostatecznie w żadną. Trochę gładka, trochę szorstka, trochę gliniasta. Trochę kwaśna, trochę słodka, trochę gorzka. Gdy próbowałam rozebrać ją choć trochę na części pierwsze, ułożyła mi się w głowie wizja naturalnego jogurtu słodzonego skrystalizowanym miodem, z wciśniętym sokiem z cytryny i dorzuconymi cząstkami różowego grejpfruta. Gdzieś tam przewinęła się goryczka skórki pomidora.

Nie można powiedzieć, by ta czekolada była zła. Była tak prosta, że się ją zjadło i już. Dokładnie takie same były pozostałe tabliczki od Alexandre. Jedząc je miałam wrażenie, jakbym zatraciła umiejętność wyłapywania niuansów w czekoladach. Jednakże gdy później sięgnę po bardziej bogatą tabliczkę - czuję wyraźną różnicę. Cztery strony świata rozpracowane przez Alexandre... w tak nudny i przewidywalny sposób. Szkoda.

 
Skład: ziarna kakao, tłuszcz kakaowy, cukier, lecytyna sojowa non-GMO.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 80 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 580 kcal.
BTW: 8,7/43,2/34,6.