niedziela, 7 listopada 2021

Beskid Philippines Kablon ciemna 90% konszowana w 80 stopniach


Dzień po degustacji ciemnej dziewięćdziesiątki Beskid Philippines Kablon konszowanej przez dobę w 60 stopniach Celsjusza, postanowiłam dokonać jej porównania z tabliczką, która różni się wyłącznie o 20 stopni wyższą temperaturą konszowania. Zapewne lepszym rozwiązaniem byłoby otworzyć obie tabliczki naraz, wiem... Nie mniej jednak, uczyniłam inaczej. W eksperymenty od Beskidu zaopatrzyłam się w ich oficjalnym sklepie internetowym.


Nie dostrzegałam jakichś specjalnych różnic w barwie obu czekolad, pewnie też przez to, iż dziś opisywana wersja dostała trochę nalotu, co zaburzyło odbiór. Konszowana w wyższej temperaturze czekolada zdawała się pachnieć bardziej kwiatowo i perfumowo, wręcz kadzidlanie.

Od początku skojarzenia smakowe w tej czekoladzie płynęły w stronę świeżego ciemnego chleba, lecz mocno przypieczonego, wręcz z przypaloną skórką. Jak poprzedniczka, zdaje się być dziwnie wodnista, ale jakoś mniej. Niby więcej tu suchości, lecz za to mniej typowego ściągania. Czujemy się bardziej nasyceni tą czekoladą, a przy tym wciąga bardziej będąc mocniej przystępną, gdyż konsekwencja w chlebowości wciąga. Dopiero spod niej lekko wypływają: drewno, jabłko, orzechy - jakby przez konszowanie w wyższej temperaturze smaki skonsolidowały się. 

Beskid swymi dwoma filipińskimi tabliczkami nie namieszał może wiele, ale sprawił okazję do niecodziennego porównania.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy nierafinowany.
Masa kakaowa min. 90%.
Masa netto: 60 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 598 kcal.
BTW: 11/49/20.

piątek, 5 listopada 2021

Goodio Licorice & Sea Buckthorn ciemna surowa 53% z kokosem, rokitnikiem, anyżem i lukrecją


Na czekolady z lukrecją muszę mieć dobry dzień, a raczej - mój Mąż musi mieć dobry dzień, by w ogóle dał się namówić na spróbowanie. Ostatnio miałam smaka na Goodio, toteż pragnęłam sprawdzić, co też takiego oferuje Licorice & Sea Buckthorn z tej fińskiej manufaktury. Drugi wiodący dodatek w tej czekoladzie jest jeszcze mniej popularny niż kontrowersyjna lukrecja - mowa o bogatych w witaminę C owocach rokitnika. Tabliczki z rokitnikiem kosztowałam dotąd trzy, z czego dwie wyszły spod skrzydeł Zottera. 

Goodio Licorice & Sea Buckthorn to surowa czekolada o 53% zawartości kakao, jak to u Goodio bywa - z kokosem w czekoladowej masie. Jako kolejny dodatek wkradł się równie kontrowersyjny co lukrecja anyż. Jedno było pewne - ta  czekolada dostarczy mocnych wrażeń, pytanie tylko, jak je odbierzemy. Ów ciekawy wynalazek kupiłam oczywiście w sklepie Sekretów Czekolady.


Zapach mąci w głowie - fuzja kokosa i anyżu jest niecodzienna i bardzo mocna. W przekroju tabliczki widać nierówną, ziemistą strukturę; wydaje się wręcz, jakby miała zawierać w sobie nadzienie. Od samego początku odczuwamy kakao jako umiarkowane, przykryte feerią dodatków - może to i dobrze, bo gdyby jeszcze kakao dało popis, można by od doznań oszaleć. Licorice & Sea Buckthorn oferuje przede wszystkim bardzo intensywne połączenie anyżu i lukrecji z tropikalną słodyczą kokosa. Lukrecja jest doprawdy przenikliwa i ponadto podkręcona anyżem - to najbardziej lukrecjowa czekolada z ostatnio próbowanych. Tak daje czadu, iż niemal całkiem zapomniałam o rokitniku. Naprawdę trudno jednoznacznie stwierdzić, co ma tutaj do powiedzenia. Zdaje się wnosić coś głęboko kwaskowatego do kompozycji, lecz zdecydowanie nie gra pierwszych, ani nawet drugich skrzypiec. Znów - nie wydaje się to wielką stratą. Doprawdy, kokos i lukrecja serwują wystarczająco dużo wrażeń.


Skład: ziarna kakao, cukier kokosowy, wiórki kokosowe, rokitnik w proszku, anyż, lukrecja.
Masa kakaowa min. 53%.
Masa netto: 48 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 505 kcal.
BTW: 6,5/37,2/40,9.

środa, 3 listopada 2021

Beskid Philippines Kablon ciemna 90% konszowana w 60 stopniach


Beskid sprawił mi niemałą niespodziankę wypuszczając dwie tabliczki różniące się jedynie temperaturą konszowania. Mało tego, do takiego eksperymentu użył nadal mało popularnego kakao z Filipin, z farm Kablon. Poziom kakao wybrano bardzo wysoki, bo aż 90%. Obie czekolady były konszowane przez 24 godziny, jedna w temperaturze 60 stopni Celsjusza, druga w 80. Na pierwsze podejście wybrałam egzemplarz konszowany w niższej temperaturze. Kupując te filipińskie eksperymenty, skorzystałam z oficjalnego sklepu internetowego manufaktury Beskid.


Czekolada pachniała dość bogato: prażonymi orzechami, ogniskiem, sauną, miętą, dusznością i... śmietankowym tchnieniem. W ustach najpierw sprawiała wrażenie grudkowatości, by następnie jednolicie zalepić - na pewno była to specyficzna konsystencja. Od samego początku identyfikowałam dziwną owocowość, którą z czasem umiałam nazwać niestety zbyt banalnie, jak na jej rodzaj - po prostu miękkie jabłko, podpieczone w słodkiej śmietance. Tak, jakaś przewrotna zawarła się w niej słodycz, bo jednocześnie czuć było moc aż 90% kakao, a akcentami suchego popiołu i palonego drewna. Dzięki tym nieoczywistościom nie była zbyt przytłaczająca. Lepko-gęsta i owocowo-wodnista zarazem - wydawało się, jakby dwie rzeki o odmiennych wodach zlewały się ze sobą. Na koniec wyraźniej pojawiają się prażone orzechy laskowe i nerkowce - zwróciłam szczególną uwagę na łagodność tych ostatnich.

Degustację zakończyłam ze znakiem zapytania - cóż takiego przyniesie ze sobą inaczej konszowana siostra?


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy nierafinowany.
Masa kakaowa min. 90%.
Masa netto: 60 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 598 kcal.
BTW: 11/49/20.

poniedziałek, 1 listopada 2021

Amano Guayas River Basin Ecuador ciemna 70%


Ekwadorskie kakao z plantacji leżących w basenie rzeki Guayas, poznaliśmy już w interpretacji amerykańskiego Amano przy okazji doskonałej i oryginalnej Mango Chili. Teraz, również za sprawą sklepu Sekretów Czekolady, mogłam eksplorować owe ziarna solo - w klasycznej siedemdziesiątce Guayas River Basin Ecuador. Mocne dodatki w dużej mierze przyćmiły samo kakao w pierwszym doświadczeniu.


Bardzo ciemna, głębokiej barwy tabliczka pokryła się nieco białym nalotem z powodu minionych upałów. Niezwykle wiśniowa w zapachu, przywoływała na myśl ciasto czekoladowe z frużeliną wiśniową.


Amano urzeka po raz kolejny. Nie dość, że samo obcowanie z opakowaniem i formą czekolady jest już przyjemnością, to skupiając się na konsystencji tabliczki rozpływamy się w przytulnej miękkości, jakże wszechogarniającej w zestawieniu z wyrazistymi smakami. Pojawiają się kwiaty i dym, nieco niepokojące, z czasem coraz to bardziej przykrywane owocową soczystością. Mamy śliwkę węgierkę z kakao, konfiturę z czarnych porzeczek i wiśni podaną na żytnim chlebie oraz niedojrzałe, aczkolwiek przyrumienione na ogniu banany skroplone karmelowym syropem. 

Nie była to wprawdzie czekolada tak obezwładniająca jak Morobe Papua New Guinea czy Dos Rios Dominican Republic, lecz mimo to bezsprzecznie trzyma wysoki poziom.


Skład: ziarna kakao, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, wanilia.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 85 g.