wtorek, 8 czerwca 2021

Goodnow Farms Chocolate Colombia Boyaca ciemna 73%


Po doskonałym degustacyjnym debiucie z amerykańską manufakturą Goodnow Farms Chocolate w postaci gwatemalskiej Las Palomas Coffee, po kolejną tabliczkę spod tego szyldu sięgałam z wielkim namaszczeniem i nadziejami. Tym bardziej, iż wybrałam czekoladę wykonaną z kolumbijskiego kakao, do którego mam wielki sentyment. Kupiona w sklepie Sekretów Czekolady ciemna Colombia Boyaca 73% stworzona została z ziaren uprawianych na plantacjach dookoła miasta San Pablo de Borbur w departamencie Boyaca. Warto przypomnieć, iż Goodnow Farms może poszczycić się używaniem w swych czekoladach także samodzielnie tłoczonego masła kakaowego single origin, co jest rzadkością wśród manufaktur, które w ogóle masła kakaowego używają.


Moje wielkie nadzieje spełzły na niczym - nie, to zbyt duże słowa. Po prostu nie zostały w pełni zaspokojone. Śliczna, czerwonawa tafla niepodzielona na kostki pachniała sorbetem z marakui i malin, czym bardzo przyciągała do siebie. W kwestii smaku w pierwszym momencie zachłysnęłam się odczuciem tak lubianej przeze mnie "kolumbijskiej kwaskowatości", która jednak prędko okazała się być tylko i wyłącznie owym sorbetem marakujowo-malinowym. Czekolada jest spokojna w swej konsystencji, wyważona, nieidealnie gładka, może z odcieniem lekkiego ściągania. W zasadzie przez cały czas utrzymywana w kwaskowatym tonie wyżej wymienionego sorbetu, nie może wyrwać się w żadną inną stronę. Doszukując się w niej niuansów, mogę pokusić się o odrobinę cytryn i limonek - nic ponadto. Producent na opakowaniu wspomina o prażonych marshmallows oraz miodzie; ja nie odnalazłam takich sugestii. 

To solidna, smaczna czekolada, utrzymana w radosnym i jasnym tonie. Nie posiada jednak polotu. Konsekwentnie owocowo pieści podniebienie, ale nie uspokaja duszy czekoladowego odkrywcy, który jest żądny kakaowej dynamiki.


Skład: ziarna kakao, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 73%.
Masa netto: 55 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 581 kcal.
BTW: 10/38/49.

niedziela, 6 czerwca 2021

Omnom Chocolate Black N' Burnt Barley biała z węglem, prażonym słodem jęczmiennym i solą


Islandzka manufaktura Omnom Chocolate od dawna przyciągała moją uwagę przede wszystkim oryginalnymi opakowaniami. W końcu, za pośrednictwem sklepu Sekretów Czekolady, udało mi się zakupić przegląd ich asortymentu. Na pierwszy raz z Omnom Chocolate wybraliśmy tabliczkę bardzo kontrowersyjną i nietypową. Black N' Burnt Barley choć posiada całkiem czarny kolor, jest tak naprawdę czekoladą białą - barwioną węglem aktywnym. Została posypana prażonym słodem jęczmiennym i zawiera w sobie także dodatek soli. Nie miałam zielonego pojęcia, czego się po takiej kompozycji spodziewać... Złowieszczo brzmiały widniejące na końcu składu "środek wygładzający" i "środek lakujący" dzięki którym zapewne czekolada wygląda aż nierealnie oraz jęczmień dobrze się jej trzyma... Czy nie można było użyć pełnych nazw tych środków? To wzbudziło mój niesmak.


Jedna z dziwniejszych czekolad jakie dostały się w moje ręce pachniała najpierw czystym popiołem, by już za chwilę przemienić swój aromat w śmietankowy serek topiony oraz sernik z brzoskwiniami i marakują. Po powąchaniu Black N' Burnt Barley czułam się zachęca, ośmielona... 

...a pierwszy kęs wszystko zmienił. Przede wszystkim, jestem okrutnie zła, iż czekolada nie zawiera w sobie choćby trochę miazgi kakaowej. Mam wrażenie, że gdyby była mleczną, zawarte w niej dziwne posmaki jakoś lepiej ułożyłyby się na mocnej bazie z kakaowego bukietu. Baza z masła kakaowego i cukru trzcinowego to jak na mój gust za mało, by ujarzmić tak intensywne dodatki. Kontrast okazał się zbyt wielki, dla mnie nieznośny - co ciekawe, mojemu Mężowi czekolada całkiem smakowała i oddałam mu sporą porcję ze swojej części.


Szczegóły? Czułam się, jakbym jadła węgiel z cukrem i masłem. Za tłusto i za słodko, ponadto wręcz oślizgle. Dziwne wizje pojawiały się w mojej głowie. Iluzja lukrecji oraz pianek pieczonych nad ogniskiem, przegryzanych owczym serem, które wpadły nam do sadzy i teraz jemy je nią obtoczone. Do tego jeszcze sól... Naprawdę, nie mogłam tego znieść. Jedynym pozytywnym akcentem był dla mnie palony słód jęczmienny, którego smak po prostu lubię. Nie był w stanie przebić się jednak przez inwazyjność całej czekolady, stanowiącej okropny kontrast tłustego i słodkiego mleka ze słonym popiołem.

Cóż, pozostaje mi mieć nadzieję, iż moje kolejne doświadczenia z Omnom Chocolate będą już tylko lepsze. Chcę zatrzeć wspomnienia po smaku Black N' Burnt Barley i cieszyć się tym, że pozostało mi po niej śliczne opakowanie.


Skład: tłuszcz kakaowy, cukier trzcinowy, mleko w proszku, prażony słód jęczmienny, ekstrakt słodu jęczmiennego, węgiel aktywny, sól morska, lecytyna słonecznikowa, środek wygładzający, środek lakujący.
Masa netto: 60 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 599 kcal.
BTW: 6,4/43/45.

piątek, 4 czerwca 2021

Antidote ciemna 70% Ekwador ze skórką pomarańczy i herbatą earl grey


Wolno prażone ziarna Arriba Nacional z Ekwadoru w połączeniu z różnorakimi dodatkami - oto wizytówka manufaktury Antidote, której asortyment eksploruję dzięki sklepowi Sekretów Czekolady. Tym razem, klasyczną ciemną siedemdziesiątkę połączono ze skórką pomarańczy oraz herbatą earl grey. Z tak intensywnie aromatycznymi składnikami mogło wyjść różnie... Nie pozostało mi jednak nic innego, jak zaufać czekoladniczce Red R. Thalhammer  i dać się ponieść smakom.


Spód tafli pokryty jest dość sporymi kawałkami skórki pomarańczowej (sporymi jak na tego rodzaju dodatek), które swą strukturą przypominają jednak coś na kształt czipsów bananowych, co jest zaskakujące. Skórka pomarańczowa zwykle kojarzy mi się z mocno słodzoną, lepiącą się kostką, a tu mamy do czynienia z czymś zupełnie innym. Tabliczka pachnie nienachalnie pomarańczowo, z równie nienachalną nutą herbaciano-bergamotkową, a wszystko to otula dobrze znany kwiatowo-ziemisty aromat ekwadorskiego kakao używanego przez Antidote.

Taka też przede wszystkim jest nasza czekolada - pełna akcentów kwiatowych i ziemistych, prostych i smacznych. Posmak earl grey dość spójnie przenika przez charakterystykę kakao, nie odznacza się tak, jak chociażby w Beskidzie z herbatą earl grey (nie porównuję Antidote z późniejszą Beskid Earl Grey, gdyż miała ona w sobie jedynie dodatek olejku z bergamotki, bez herbaty). Zdecydowanie, daje dojść do głosu samemu kakao, a także niebanalnej skórce pomarańczowej. 

Jak wspomniałam wyżej, ma ona nietypową konsystencję kojarzącą się z czipsami bananowymi. Smakuje rześko pomarańczowo, trochę żelkowo, co czyni degustację jeszcze bardziej beztroską. Wszystko połączyło się ze sobą harmonijnie i zupełnie inaczej, niż się tego spodziewałam. To była przyjemna, niewymagająca czekolada.


Skład: ziarna kakao, surowy cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, skórka pomarańczy, herbata earl grey, lecytyna słonecznikowa.
Masa kakaowa min. 70%.
Masa netto: 65 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 584 kcal.
BTW: 9/48/40.

środa, 2 czerwca 2021

Soklet Desi Rabdi biała karmelowa 45% Indie z pistacjami i szafranem


Dotąd indyjską markę Soklet kojarzyłam z raczej wytrawniejszymi kompozycjami. Kupiona w sklepie Sekretów Czekolady ich tabliczka Desi Rabdi miała zaoferować nam coś zgoła innego. Rabdi (lub rabri) to tradycyjny indyjski deser sporządzony na bazie skondensowanego, długo gotowanego słodkiego mleka, połączonego z przyprawami i orzechami. Soklet zaklął ów deser w białą karmelową czekoladę o 45% zawartości indyjskiego masła kakaowego, doprawił szafranem oraz posypał pistacjami. Jakże prosto i jakże oryginalnie zarazem! Byłam przeogromnie ciekawa efektu.


Tafla posiadała piękny karmelowo-pudrowy kolor, dość ciemny jak na całkowity brak miazgi kakaowej. Fantazyjnie przyprószona kruszonymi pistacjami, pachniała przede wszystkim nugatowo - nie tylko pistacjowo, ale o wiele ciekawiej. Tak, jakby w jednej bryle zawrzeć pistacje, orzechy laskowe, fistaszki, wszystko to zalać gęstym koktajlem na bazie białej czekolady, miodu i ciepłych, korzennych przypraw.

W ustach lepka, momentalnie podniosła poziom cukru we krwi - Desi Rabdi jest naprawdę bardzo słodka. Jest to słodycz orientalna, niebanalna - wysycona czymś piżmowym, korzennym i miodowym zarazem. Zapewne, jest to w przeważającej mierze zasługa szafranu, lecz pewnie również samego masła kakaowego. Dość miękkie i delikatne w smaku pistacje w zasadzie giną pod naporem intensywności samej czekolady; przebrzmiewając jedynie blednącą nutą. Jak na karmelową czekoladę niesamowicie ciężka, zdobna i ekstraordynaryjna - tego smaku nie zapomnę na długo. Soklet zaserwował prawdziwie indyjską ciekawostkę.

 
Skład: cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, odtłuszczone mleko w proszku, pistacje, szafran.
Masa kakaowa min. 45%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 565,78 kcal.
BTW: 19/32/35,56/42,40.