poniedziałek, 23 marca 2020

Georgia Ramon Dominikanische Republik Öko Caribe Trinitario ciemna 72% słodzona cukrem daktylowym


Dominikańskie Trinitario Öko Caribe stało się bazą dla licznych czekolad Georgia Ramon z dodatkami. Gdy miałam już wrażenie, że w końcu dane mi będzie wypróbować Öko Caribe w wersji klasycznej bez dodatków okazało się, że klasycznie wcale nie będzie. Ciemna 72% dominikańska tabliczka zakupiona tradycyjnie w sklepie Sekretów Czekolady została bowiem posłodzona cukrem daktylowym. Według producenta, czekolada ma zaserwować nam owocowe nuty czerwonych winogron i śliwek, z akcentami miodu oraz, naturalnie, daktyli.


Czekoladę charakteryzował dość neutralny zapach, który kojarzył się o dziwo przede wszystkim z tłustym twarogiem. W ustach układała się bardzo gęsto. Okazała się zaskakująco pełna i w specyficzny sposób tłusta - coś pomiędzy tłustym zwartym serem, a czekoladą o 100% zawartości kakao. Słodycz w tej czekoladzie była w dużej mierze przyćmiona, przełamana ziemistą gęstą goryczką - niechybnie swój wpływ wywarł tu nietypowy słodzik. Owszem, można było się tu doszukać winogron (czy nawet rodzynek), śliwek, no i oczywiście daktyli, otulonych miodową powłoczką, ale dla mnie gwoździem programu w tej czekoladzie była dziwna serowość oraz pełna nuta przybliżająca ją do czekolady o 100% zawartości kakao. Bogactwa wielkiego w tej czekoladzie nie odnalazłam, lecz owa charakterystyczność sprawi, iż zapamiętam ją na długo.

Z tytułu, że czekoladę skonsumowaliśmy w aucie na parkingu w górach czekając na nie mającą się pojawić poprawę pogody, jej zdjęć mam niewiele i są dość kiepskie. W ramach zadośćuczynienia wrzucam więc parę zimowych fotek z poprzedniego dnia, wykonanych w Górach Orlickich.




Skład: miazga kakaowa, cukier daktylowy, tłuszcz kakaowy.
Masa kakaowa min. 72%.
Masa netto: 50 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 520 kcal.
BTW: 12/41/26.

sobota, 21 marca 2020

Republica del Cacao ciemna 75% Peru


Jeszcze jesienią na moim blogu pojawiła się recenzja mlecznej Republica del Cacao z miechunką, którą przywiozłam z podróży do Peru. Wspomniałam tam, iż zawiódł mnie peruwiański asortyment tej marki w porównaniu do tego, jak bogaty był w Ekwadorze. W sklepie firmowym na lotnisku w Limie dostępna była tylko jedna czysta ciemna tabliczka z peruwiańskiego kakao (75% zawartości). To właśnie na niej bazowały wszystkie dostępne wersje z dodatkami. Dla porównania, w Ekwadorze kupiłam sześć ciemnych czystych czekolad Republica del Cacao, z których każda została stworzona z kakao z innego regionu.

100-gramową peruwiańską tabliczkę zabrałam na szlak w Góry Orlickie, gdzie niestety odrobinę zmarzła i dość długo musieliśmy ogrzewać każdy kęs w ustach, by zaprezentowała przed nami swe walory.


Pachniała kwiatami na modłę perfumowaną oraz słodkim kakao na mleku, zapowiadając coś delikatnego i aromatycznego zarazem. Twarda i powściągliwa, w smaku również zaproponowała przede wszystkim kwiecisty napar, lekko posłodzony miodem. W zasadzie do głowy przyszła mi też niezbyt mocna zielona herbata z jaśminem. Była w niej specyficzna, przytłumiona kwaskowatość z taką nieśmiałą słodyczą - po krótkim namyśle zidentyfikowałam ją jako podobną do smaku jabłek papierówek. Mógłby to być choćby kompot z nich ugotowany, jeszcze ciepły, może z niewielkim dodatkiem dzikich gruszek. Ogólne wrażenie było też nieco cukierkowe. Na dłuższą metę przeszkadza trochę zbyt intensywna roślinna kwaskowatość, która zdaje się mieć wpływ hamujący na pełne rozwinięcie bukietu, na swobodne zanurzenie się w czekoladowej przyjemności.


Reasumując, czekoladę wciągnęliśmy prędko, ale raczej przez wzgląd na terenowe warunki i wysiłek fizyczny. W porównaniu z bogactwem ekwadorskich propozycji od Republica del Cacao, czekolada peruwiańska wypadła słabo...

Skład: miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa.
Masa kakaowa min. 75%.
Masa netto: 100 g.

czwartek, 19 marca 2020

Kuná Physalis Salt ciemna 71% Ekwador z miechunką i solą


 Miechunka to bardzo specyficzny owoc. Wielu Polaków nadal nie miało z nim nigdy do czynienia. Te importowane owoce, które można kupić u nas, częstokroć nie odpowiadają w pełni smakowi, jaki siłą rzeczy oferują miechunki zjadane wprost w Ameryce Południowej. Wspomnienie świeżych jagód inkaskich pałaszowanych właśnie tam sprawia, iż ze szczególnym sentymentem sięgam po czekolady z miechunką, zwłaszcza te wyprodukowane w krajach pochodzenia owocu. Zakupiona w sklepie Sekretów Czekolady ekwadorska ciemna Kuná Physalis Salt 71% to właśnie taki szczególny smakołyk.


 Czekolada została stworzona z kakao Nacional oraz lokalnych odmian uprawianych przez Indian Kichwa w okolicach rezerwatu biosfery Sumaco. Sól w kompozycjach marki Kuná poznałam już w pozycji z kardamonem. Byłam szalenie ciekawa, jak połączy się z miechunką.

Dwe osobno opakowane klasycznie zdobione 30-gramowe tabliczki posypane zostały od spodu kawałkami suszonych miechunek i bardzo delikatnie przyprószone maleńkimi kryształkami soli. Czekoladki pachniały słodyczą miodową i nektarową, ze specyficzną miechunkową naleciałością.


 Czekolada sama w sobie odnalazła równowagę gdzieś pomiędzy gładkością a szorstkością, nie będąc nadmiernie powściągliwą, ani też nazbyt błogą. Powoli i nie za tłusto rozpuszczała się w ustach. Pełna była spokojnych owocowych nut: mango, marakuja, cytrusy, skórka pomarańczy. Odczuwałam, iż ta bądź co bądź niewinnie prezentująca się posypka z miechunki wywarła ogromny wpływ na całość odbioru czekolady. Dla mnie miechunka ma na tyle charakterystyczny, mocny aromat, iż przeniknął on wszystko. Jeszcze spotęgował owocowość czekolady, nadając jej rozpoznawalnego kwiatowo-miodowego polotu, z dziwnym miksem agrestu, marakui i ananasa.


 Same kawałki miechunki były dość miękkie, nieprzesadnie przesuszone, co czyniło odbiór czekolady jeszcze przyjemniejszym. Baza zdawała się układać w sposób nieco kawowo-ziemisty, bardzo spokojny, lecz owoce nieustannie ją przełamywały, nie pozwalając zbytnio myśleć o innych akcentach. Co ciekawe, nic a nic nie wyczułam tutaj soli. O ile w wersji z kardamonem miała ona znaczenie, tak tu zupełnie przepadła, niezauważona. Nie za bardzo wiem, co o tym myśleć, bo to mimo wszystko mogłaby być intrygująca konfrontacja smaków, nadająca kompozycji większej dynamiki.


Skład: miazga kakaowa, cukier trzcinowy, tłuszcz kakaowy, suszone miechunki, sól.
Masa kakaowa min. 71%.
Masa netto: 60 g (2x 30 g).
Wartość energetyczna w 100 g: 601 kcal.
BTW: 7/44/44.

wtorek, 17 marca 2020

Valrhona Tainori ciemna 64% Dominikana


 Tainori to ciemna czekolada od francuskiej Valrhony stworzona z 64% dominikańskiego kakao. Kupiłam ją w sklepie Sekretów Czekolady wraz z błogą Lait Tanariva. Według producenta, Tainori ma być tabliczką intensywnie owocową (żółte owoce oraz bakalie), z nutami migdałowymi i świeżo pieczonego chleba.


 Mocno ciemna jak na 64% kakao czekolada, wysycona granatem i bordo, łamała się z krótkim i łagodnym dźwiękiem. Pachniała zapowiedzią kwaśności: owocowej, jak i płynącej ze świeżo zmielonej robusty. Już pierwszy kęs przeniósł nas na bajeczny targ cytrusowy jak ze snu, na którym pośród pełnego słońca sprzedawcy zachęcają do zakupów serwując fantazyjne zmrożone drinki z całą mocą wkrojonych owoców. Od samego początku degustacja Tainori niesamowicie orzeźwiała, a przy tym konsystencja koiła swym aksamitem - każdy kęs gładziutko i z łatwością rozpuszczał się w ustach. Delikatność struktury świetnie łączyła się z wyrazistymi smakami, w prosty sposób przypominając mi, że tylko Prawdziwa Czekolada tak potrafi.


 Cały czas utrzymana w tonacji słodko-kwaśnej, raczyła pomarańczami, pomelo i limonką, a dalej nie do końca dojrzałymi morelami i śliwkami. Być może wyłącznie perspektywa picia wieczorem na babskiej imprezie drinków aperol spritz, ale właśnie z ich konwencją skojarzyła mi się całość - przede wszystkim z prosecco i pomarańczami, podsypanymi cynamonowym cukrem trzcinowym. Paloność trzcinowego cukru wiodła odrobinę w stronę świeżych wypieków na zakwasie i prażonych orzechów, ale całość pozostała głównie cytrusowo-drinkowa.

Szkoda tylko, że ta przyjemna i lekka kompozycja smakowa umykała z ust dość szybko, bowiem intensywność finiszu nie powalała. Jadłam ostatnio mnóstwo czekolad, które czułam w buzi jeszcze długo po degustacji. Inwazyjność Tainori okazała się nieduża. To taka zdecydowanie "urlopowa" ciemna czekolada.


Skład: ziarna kakao, cukier, tłuszcz kakaowy, lecytyna sojowa, naturalny ekstrakt z wanilii.
Masa kakaowa min. 64%.
Masa netto: 70 g.
Wartość energetyczna w 100 g: 556 kcal.
BTW: 7,1/39/38.